Kultura

Dla miłośników barwnych widowisk

Na tegorocznym festiwalu wystąpią m.in. mnisi z indyjskiego Instytutu Dialektyki Buddyjskiej Ngari
materiały prasowe
Rozmowa: Andrzej Dyrdał, dyrektor Wojewódzkiego Ośrodka Animacji Kultury w Białymstoku, pomysłodawca i dyrektor Podlaskiej Oktawy Kultur
Jaka będzie tegoroczna Podlaska Oktawa Kultur?
Andrzej Dyrdał: Mamy sporo zagranicznych zespołów. Przeważają oczywiście grupy z Rosji, Ukrainy, Białorusi, Litwy... Dlaczego: oczywiście?
Założenie festiwalu jest takie, że biorą w nim udział przede wszystkim zespoły, które w jakiś sposób związane są z mniejszościami mieszkającymi na Podlasiu. Ale jesteśmy otwarci na inne kultury i kraje, bo takie są też oczekiwania i publiczności, i twórców, którzy się do nas zgłaszają z różnych krańców świata. Na przykład w tym roku podczas Podlaskiej Oktawy Kultur wystąpią Serbowie oraz Słowacy. Nie zabraknie także polskich grup. Pojawią się też wykonawcy spoza Europy? Tak. W tym roku z Indii przyjadą mnisi buddyjscy. Czym festiwal zdobywa publiczność? Przede wszystkim różnorodnością. Formuła jest bardzo otwarta: mamy ofertę dla starszych, dla młodzieży i dzieci. Prezentujemy różne formy: teatry, grupy kameralne i duże zespoły. W tym roku zaprosiliśmy także wybitnego kompozytora i gitarzystę jazzowego Janusza Strobla z jego trio i piosenkarką Anną Stankiewicz. To na pewno wzbogaci jeszcze nasze propozycje. Publiczność docenia świetny repertuar, ale też kolorowe stroje, choreografię. Ludzi przyciąga ta barwność. To naprawdę świetny festiwal, który odbił się już szerokim echem w Polsce i za granicą. Tylko z samej Ukrainy mieliśmy w zeszłym roku 18 zgłoszeń. Artyści chcą występować na Oktawie, zachęcają ich do tego relacje zamieszczane w Internecie. Sporo widzów przyjeżdża do nas nawet z innych kontynentów i tak planuje urlopy, by znaleźć czas na odwiedzenie Podlasia właśnie w terminie naszego festiwalu. Zainteresowanie jest ogromne. Wspomniał pan o dziecięcych widzach. Co przygotowali państwo dla nich? Zaprosiliśmy dziecięce zespoły. Nie tylko po to, by wystąpiły podczas festiwalu, ale także po to, by mogły się spotkać, wymienić doświadczeniami, inspirować się nawzajem. To przede wszystkim zespoły ze Słowacji oraz z rosyjskiego Krasnodaru – ze Szkoły Sztuki Ludowej i taneczna grupa Kazaczki-Kazaczki. Mam nadzieję, że ich występy na Podlasiu zaowocują w przyszłości ożywionymi kontaktami, bo często grupy, które spotykają się na naszym festiwalu, później się odwiedzają i nawiązują współpracę. Czy tak jak w poprzednich latach Podlaska Oktawa Kultur zawita do różnych części regionu? Oczywiście. Jedną z naszych głównych idei jest to, by koncerty nie odbywały się tylko w Białymstoku, ale także w mniejszych miejscowościach. W tym roku odwiedzimy w sumie 20 miejsc w województwie podlaskim. Wszystko po to, by zaproszone przez nas zespoły i ich fantastyczną sztukę mogli zobaczyć mieszkańcy małych miast i wsi, którzy inaczej by się z nimi nie zetknęli. Trudno im dotrzeć czasem nawet do stolicy województwa, do teatrów, do filharmonii, więc my jeździmy do nich. Liczymy też na to, że z naszego programu skorzystają również turyści, którzy chętnie latem przyjeżdżają na Podlasie. Gdzie będą odbywać się koncerty? W Białymstoku tradycyjnie na placu miejskim przy ratuszu. W całym województwie – i w kościołach, i w domach kultury, i w plenerze. Staramy się – choć nie zawsze są możliwości, bo potrzebne są duże sceny – by większość koncertów odbywała się na świeżym powietrzu, by jak najwięcej osób mogło je oglądać. Poza tym taka sztuka doskonale prezentuje się w plenerze. Białystok i Podlasie były ostatnio widoczne w Polsce za sprawą billboardów i spotów telewizyjnych reklamujących uroki turystyczne regionu oraz licznych festiwali kulturalnych. Dlaczego pana zdaniem tyle się dzieje w Białymstoku i jego okolicach? Tajemnicą jest chyba dobre zarządzanie miastem i regionem. Rzeczywiście, lokalne władze mocno postawiły na promocję i kulturę. Umiejętnie wykorzystują też fundusze europejskie na organizację różnych imprez, a także na rozbudowę sieci dróg, remonty ulic i budynków. Widać efekty tych działań, mamy dobrych gospodarzy. Miasto jest otwarte, zaprasza ciekawych artystów, nic więc dziwnego, że widać nas w kraju. Festiwali i cyklicznych imprez jest tu naprawdę sporo, każdy może znaleźć coś dla siebie. Dla kogo jest więc Podlaska Oktawa Kultur? To propozycja dla tych, którzy lubią tradycyjną muzykę ludową i twórczość nią inspirowaną, barwne widowiska i poznawanie innych kultur. Mamy wierną publiczność – niektórzy przychodzą na plac z własnymi krzesełkami na długo przed rozpoczęciem koncertów, by zająć sobie dobre miejsce. To ludzie w różnym wieku, różnych zawodów, pochodzący z różnych miejsc. Na widowni spotykają się lekarze, nauczyciele akademiccy, robotnicy i handlowcy, emeryci i młodzież, miejscowi i przyjezdni. Przychodzą ze znajomymi albo z całymi rodzinami. Myślę, że brakowało w Białymstoku imprezy, która tak łączyłaby środowiska, kultury i pokolenia. Folklor jest tak popularny? Wokół folkloru nagromadziło się wiele mitów. Każde społeczeństwo powinno dbać o swoją kulturę, w tym kulturę ludową. Sztuka i muzyka ludowa były niedoceniane i wyśmiewane przez twórców innych form. My odkrywamy je na nowo. W muzyce ludowej jest tyle wartości i takie bogactwo, że coraz więcej osób zwraca się ku niej. Coraz mniej jest tandetnej „cepelii", a coraz więcej projektów bardzo ambitnych – bez względu na to, czy są to wykonania tradycyjne czy nowoczesne, inspirowane folklorem. To się podoba i jest potrzebne. Ludzi czasem męczy słuchanie wyłącznie ostrego rocka i muzyki popowej, u nas jest ciszej niż na wielkich koncertach, choć jednocześnie żywiołowo i bardziej różnorodnie. Poza tym zapraszamy wykonawców z najwyższej półki i to także docenia nasza publiczność. Doceniają też sponsorzy? Doceniają, a to tym ważniejsze, że nie korzystamy ze środków unijnych, ponieważ na pieniądze z refundacji trzeba zbyt długo czekać. Ale dostajemy dofinansowanie m.in. od marszałka województwa podlaskiego, w tym roku festiwal dofinansował i objął po raz pierwszy patronatem minister kultury i dziedzictwa narodowego Bogdan Zdrojewski. Jakie zespoły prezentujące się podczas tegorocznej Oktawy poleciłby pan szczególnie? O, jest ich dużo. Wprawdzie trochę się martwię, bo kilka z nich ma problemy z wizami, ale wierzę, że wszystko skończy się pomyślnie i przyjadą. Zachęcam do obejrzenia występów grup, które będziemy gościć po raz pierwszy. To na przykład Państwowy Akademicki Ludowy Chór Republiki Białorusi im. G. I. Citowicza z Mińska. W jego skład – wbrew nazwie – wchodzi nie tylko chór, ale też grupa taneczna i orkiestra. Myślę, że rewelacją tegorocznej edycji okaże się Akademicki Teatr Muzyki, Pieśni i Tańca „Zorjany" z Ukrainy. Przyjeżdżają też ciekawe zespoły z Litwy. Ze względu na ogromną sympatię widzów ponownie zaprosiliśmy Teatr Rada i Biełyje Rosy z Grodna, które cieszą się u nas ogromną popularnością. Ciekawie zapowiada się występ serbskiego zespołu Nova Varoš i studentek cymbalistek z Mińska. Będzie się sporo działo.   rozmawiała ab
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL