fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Rosja: donosicielstwo mile widziane

Od 2012 r. rosyjskie MSW będzie oficjalnie płacić obywatelom za informacje, które pomogą wykryć przestępstwo lub schwytać przestępców. Według rosyjskich mediów chodzi o kwoty do 300 tys. rubli (30 tys. złotych) za jeden donos.
MSW już skierowało do rządu pismo z prośbą o powiększenie jego budżetu o 280 mln rubli (równowartość ok. 28 mln złotych) na opłacanie „poufnej współpracy z obywatelami” – napisały „Izwiestia”. Pozwoli to na wynagrodzenie około setki bardzo znaczących donosów lub kilkuset albo kilku tysięcy mniej ważnych.
Do tej pory taka współpraca regulowana była przez ustawę o działalności operacyjno-śledczej i dotyczyła głównie tajnych informatorów. Ale szczegóły dotyczące pozyskiwania takich informatorów i wysokości opłat były ściśle tajne.
Według „Izwiestii” milicja od dawna wie, że stały tajny współpracownik może być czasami mniej przydatny niż przypadkowy uczestnik wydarzeń, który wiedząc, że dostanie wynagrodzenie, może być zainteresowany kontaktem z funkcjonariuszami. Brakowało jednak odpowiednich przepisów. – Zawsze istniało ryzyko, że zostanie się obwinionym o niecelowe wydatkowanie środków finansowych. I dlatego do opłacania informatorów stosowano „czarną kasę” – mówił gazecie pragnący zachować anonimowość oficer milicji.
Podobnie było i w służbach specjalnych. W 2001 r. Federalna Służba Bezpieczeństwa jako pierwsza ogłosiła, że będzie przyznawać nagrody za udzielenie pomocy w poszukiwaniu przestępców. Za głowy przywódców bojowników czeczeńskich Szamila Basajewa i Asłana Maschadowa obiecano równowartość 30 milionów złotych. Tyle że nie znalazł się nikt chętny na te pieniądze. Ale dopiero pięć lat później w Rosji pojawiła się ustawa o przeciwdziałaniu terroryzmowi, która pozwala płacić za wiadomości o terrorystach.
Także obietnice nagród za wykrycie przestępstw kryminalnych pozostawały bez echa. W 2009 r. władze Perma obiecywały 300 tys. rubli (30 tys. zł) za pomoc w wykryciu sprawców napadu na bank – bez efektu. Policja złapała bandytów sama. 100 tys. rubli (10 tys. zł) obiecuje milicja z Wierchniej Pyszmy za pomoc w schwytaniu żołnierza, który ukradł z jednostki wojskowej osiem kałasznikowów – odzewu nie ma. Nikt nie pomógł też funkcjonariuszom z Irkucka ścigającym uzbrojonych bandytów, którzy napadli na biznesmena, okradli go i zabili.
Radio Echo Moskwy podało, że pomysł płacenia za informacje poparł szef komitetu ds. bezpieczeństwa Dumy Władimir Wasiliew. Inny członek tego komitetu Aleksander Gurow uważa, że trzeba płacić tylko tym, którzy bezpośrednio uczestniczyli w pojmaniu przestępcy albo uratowali człowieka. Natomiast działacze praw człowieka przyjęli propozycje MSW niejednoznacznie. Zdaniem Lwa Ponomariowa może niebezpiecznie wzrosnąć liczba donosicieli. „Izwiestia” cytowały szefa związku zawodowego milicjantów Moskwy Michaiła Paszkina, który w całej sprawie dostrzega groźbę korupcji. „Śledczy mogą podawać, że wypłacili pieniądze, a tak naprawdę zachowają je dla siebie” – mówił.
 
 
 
Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA