Ekonomia

Nowe porządki na śmietnikach

Rzeczpospolita
Nowelizacja uderzy w firmy wywożące śmieci. Zaostrzy ona zasady zbiórki. Jest to konieczne, bo bez tego Polsce będą grozić unijne kary
W ostatnich tygodniach swojego urzędowania minister środowiska Jan Szyszko przedstawił projekt nowelizacji ustawy o odpadach. To już drugie podejście tego rządu do uporządkowania gospodarki odpadami. Wcześniej nie powiodła się zmiana ustawy o utrzymaniu porządku i czystości w gminach. Teraz może jednak być inaczej, bo nowy rząd prawdopodobnie poprze tę zmianę prawa.
Zgodnie z najnowszą propozycją gminy mają zostać zmuszone do tworzenia regionalnych związków liczących powyżej 150 tys. mieszkańców. Miałyby razem budować komunalne zakłady zajmujące się zbiórką, segregowaniem, kompostowaniem odpadów. – Wspólne inwestycje gmin to jedyna szansa, by wykorzystać unijne fundusze na gospodarkę odpadami. Przedsiębiorstwa prywatne nie mogą skorzystać ze środków publicznych, a małe gminy nie udźwigną dużych inwestycji – ocenia Aleksander Kozłowski, prezes związku gmin CZG-12 z województwa lubuskiego. Nowe inwestycje w sortownie i kompostownie mogą pomóc też mieszkańcom. Od stycznia wrosną aż pięciokrotnie opłaty dla marszałków województw za składowanie odpadów. Im więcej śmieci trafi do recyklingu zamiast na wysypisko – tym mniej zapłacą mieszkańcy.
Prywatny przedsiębiorca, który zamierza zajmować się wożeniem śmieci bez ich segregowania, może nie uzyskać pozwolenia – zakłada nowela. Teraz na rynku działa nawet kilka tysięcy takich firm. Wykorzystują najtańsze metody, więc 98 proc. odpadów trafia na wysypiska, marnują się surowce wtórne i rosną góry śmieci. Polsce grożą za to w 2010 r. unijne kary.– Jesteśmy za dotkliwszym karaniem niesolidnych przedsiębiorców, ale każdą większą zmianę prawa trzeba rozważnie przeprowadzać – zastrzega przedstawiciel Polskiej Izby Gospodarki Odpadami Michał Dąbrowski. Jednym z najdotkliwszych przepisów będzie zakaz wożenia niesegregowanych odpadów komunalnych poza granice województwa. Teraz nikt nie przestrzega unijnej zasady nakazującej utylizację odpadów jak najbliżej miejsca ich powstawania. Przykładem może być stolica, która nie ma własnego składowiska i firmy wożą śmieci do województwa łódzkiego. Jest to dla nich tańsze niż skorzystanie z usług jedynej w kraju warszawskiej spalarni odpadów. Nowych spalarni powinno przybywać, bo niektóre składowiska odpadów nie spełniają unijnych wymogów. W październiku przyszłego roku kończy się okres przejściowy na zdobycie wymaganych przez Brukselę zintegrowanych pozwoleń zapobiegania zanieczyszczeniom. Część z 0,5 tys. starych wysypisk trzeba będzie zamknąć, bo nie uda się ich zmodernizować. Duże miasta, takie jak np. Kraków, chcą wykorzystywać spalarnie. Planowana nowelizacja ustawy o odpadach pomoże im zdobyć na ten cel unijne fundusze. W Unii Europejskiej unieszkodliwia się w spalarniach jedną piątą odpadów, w Danii powstaje w ten sposób 4 proc. wykorzystywanej energii. Jestem za zmianą obecnych przepisów o odpadach. Opłaty za śmieci powinny trafiać do władz terenowych, bo one są odpowiedzialne za wykonanie zobowiązań wobec Unii Europejskiej. Pilnie potrzebne nam są nowe inwestycje w kompostownie i sortownie. W tej kwestii nie można zdać się tylko na prywatne firmy. Jednak i one powinny działać w gospodarce odpadami zgodnie z koncesjami wydanymi przez lokalne władze.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL