fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Trzy lata kolonii karnej dla Polaka?

– Chcę zobaczyć męża! – krzyczała Oksana Poczobut, gdy milicjant nie wpuścił jej na teren sądu
Fotorzepa, Andrzej Pisalnik AP Andrzej Pisalnik
Takiej kary zażądał w piątek dla Andrzeja Poczobuta prokurator
Rozprawa, która odbywała się przy  drzwiach  zamkniętych, trwała zaledwie kilkadziesiąt minut. Jak ujawnili adwokaci, oskarżyciel Aleksander Jużyk w swojej mowie właściwie powtórzył treść aktu oskarżenia, według którego korespondent „Gazety Wyborczej" i działacz nieuznawanego przez Mińsk Związku Polaków na Białorusi miał obrazić Aleksandra Łukaszenkę, nazywając go w swoich publikacjach dyktatorem. Zniesławienie białoruskiego przywódcy miało z kolei polegać na stwierdzeniu przez Poczobuta, że sprawuje on urząd wbrew konstytucji. Po wystąpieniu prokuratora sąd ogłosił przerwę w procesie do 28 czerwca.
Według adwokatów os- karżenie nie przedstawiło wystarczających dowodów na popełnienie przez Poczobuta zarzucanych mu czynów. – W moim wystąpieniu podtrzymam stanowisko klienta: jest on prześladowany z przyczyn politycznych – oświadczył jeden z obrońców dziennikarza Uładzimir Kisialewicz. Pytany, czym tłumaczy stale ogłaszane przerwy, mecenas stwierdził, że są one prawnie uzasadnione, a proces toczy się zgodnie z procedurami.
Drugi adwokat Poczobuta Aleksander Biryłau powiedział „Rz", że wyroku można się spodziewać w przyszłym tygodniu.
Poczobut miał obrazić Łukaszenkę, nazywając go w swoich tekstach dyktatorem
– Po wystąpieniach adwokatów oskarżony wygłosi os- tatnie słowo, po czym sędzia zabierze się za przygotowanie wyroku – mówił mecenas. Przypuszcza, że nie potrwa to dłużej niż dwa – trzy dni.
Ogłoszenie wyroku ma być jawne. – Wystąpimy o przydzielenie większej sali, żeby weszli wszyscy chętni – obiecuje Biryłau. Dla przyjaciół i kolegów Poczobuta byłaby to pierwsza okazja do zobaczenia go od 6 kwietnia, kiedy został osadzony w areszcie śledczym. Gromadząc się podczas każdego posiedzenia przy gmachu sądu w  Grodnie, próbują go dostrzec, gdy na tyłach sądu jest wsadzany do więziennej furgonetki lub z niej wyprowadzany.
Przed piątkowym posiedzeniem taką próbę podjął przyjaciel Poczobuta i działacz ZPB Igor Bancer. Wszedł na sąsiadujący z sądem teren szpitala, by zza płotu obserwować przyjazd Andrzeja Poczobuta do sądu. Z tego powodu został zatrzymany i oskarżony o drobne chuligaństwo oraz niepodporządkowanie się poleceniom milicji. Na podstawie tych zarzutów wymierzono mu karę grzywny o równowartości  1200 złotych.
—Andrzej Pisalnik z Grodna
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA