fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

Siedem procent drożej

Wprowadzenie myta podniesie ceny transportu drogowego. Przewoźnicy i firmy logistyczne już ostrzegają, że podwyżki z tego tytułu są nieuniknione i że mogą spowodować wzrost cen towarów. Jednak analitycy są sceptyczni
Myto jest kolejnym podatkiem, tym razem pobieranym przez transport drogowy. Według rządowych analityków ma przynieść państwu dochody wyższe niż obecny system winiet. – Nie ma wątpliwości, że koszty transportu wzrosną – zapewnia dyrektor transportu DSV Road Mariusz Wasiak. – W DSV szacujemy przeciętny wzrost stawek frachtowych o ok. 7 proc. Wszystko jednak zależy oczywiście od konkretnej trasy, a także rodzaju usługi; koszty przewozów całopojazdowych wzrosną bardziej niż drobnicowych. Nie wolno też zapominać, że nowy system oznacza dla przewoźników oprócz e-myta na rzecz Skarbu Państwa dodatkową opłatę dla prywatnych koncesjonariuszy za każdorazowy przejazd autostradą dotychczas opłacany ryczałtowo winietą – wylicza Wasiak.
Pobierający myto Operator ViaTOLL poprzez system zniżek ma promować ekologiczne pojazdy spełniające normy EURO 3 i 4. W Polsce ponad 80 proc. floty stanowią pojazdy EURO 2, a wielu przewoźników nie będzie w stanie ponieść kosztów ich wymiany na bardziej ekologiczne modele. Mimo braku ciężarówek i wysokich opłat drogowych dla najstarszych modeli przewoźnicy niechętnie kupują tabor. Jednym z powodów są wysokie koszty wprowadzenia do ruchu nowego samochodu. Dariusz Wakuła ocenia, że sięgają ponad 20 tys. euro na pojazd. Wasiak przewiduje, że także nieodnowiony tabor przyczyni się do wzrostu cen transportu i może spowolnić rozwój gospodarki.
– Odczujemy silny impuls inflacyjny; wzrost kosztów zaabsorbują nabywcy usług przewozowych, którzy doliczą je do ceny towaru – ostrzega Wasiak. – Ciężar wprowadzenia systemu odczują więc ostatecznie konsumenci.
Jednak przedstawiciele sieci handlowych są bardziej wstrzemięźliwi w prognozach. Odpowiadający za logistykę w sieci Pepco Poland Wiesław Majewski stwierdza, że nacisk konsumentów na ceny jest ogromny, więc podwyżki będą trudne do przeprowadzenia. Ekonomiści uważają, że wpływ myta na ceny będzie nieznaczny. Wartość konsumowanych dóbr jest znacznie wyższa od kilku miliardów złotych, jakie docelowo będą pobierane na drogach. Sam rynek towarów spożywczych wart jest rocznie 150 mld zł.
Wasiak wyjaśnia, że w przypadku przesyłek całopojazdowych i częściowych opłaty z tytułu e-myta będą naliczane i wskazywane na fakturach jako odrębna opłata, w drobnicy zaś opłata zostanie uśredniona i wkalkulowana w taryfy przewozowe.
 
—rp
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA