fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Notowania

JSW od kulis

Karolina Baca
Fotorzepa, Rafał Guz rg Rafał Guz
Podziemna jazda „klasą” czy strug w pokładach cieńszych niż półtora metra – to nie atrakcje turystyczne, ale druga, czy może nawet pierwsza, strona medalu JSW
Jazda „klasą” to po prostu przejazd podziemną kolejką, którą codziennie poruszają się w kopalni górnicy. Jastrzębska Spółka Węglowa ma tych kolejek sporo – długość wszystkich podziemnych wyrobisk pięciu kopalń to kilkaset, jak nie więcej, kilometrów... Jak tam jest?

Ponad kilometr pod ziemią

1290 m – to najgłębszy poziom wydobywczy w Polsce, na jakim będą pracować górnicy. Znajduje się w kopalni Budryk w Ornontowicach, która w 2008 r. została włączona do JSW. Historia tego włączenia mogłaby trafić do rekordów Księgi Guinessa. Stało się to bowiem po najdłuższym w historii 46-dniowym strajku górników samodzielnej kopalni, którzy zatrzymali jej pracę w proteście przeciw wejściu do grupy z Jastrzębia. Teraz to jednak właśnie Budryk i inwestycje warte około miliarda złotych sprawią, że będzie ona jedną z najbardziej perspektywicznych w Polsce. Nowy poziom bowiem pozwoli dotrzeć do węgla koksowego. JSW jest największym w UE producentem tego surowca.
– Budowa nowego poziomu pozwoli sięgnąć po najlepszy i najdroższy na rynku węgiel koksowy typu 35 – tłumaczy Józef Jaszczyk, dyrektor techniczny w kopalni Budryk. Na razie trwa udostępnianie złoża, wydobycie ruszy w 2014 r. Według wstępnych planów złoże to będzie eksploatowane do 2036 r., a być może nawet do 2080 r.
Wraz z Moniką Krasińską z Polskiego Radia Katowice byłyśmy w listopadzie 2010 r. pierwszymi kobietami, które zjechały do najgłębszego miejsca w Polsce. Jeden z górników przyznał nawet, że niewielu jego kolegów po fachu miało okazję pracować głębiej niż kilometr pod ziemią.
Miałyśmy wyjątkowe szczęście. Dzień wcześniej kopalnia dostała zgodę na przewóz ludzi kolejką podwieszaną. W przeciwnym razie czekałby nas kilkudziesięciominutowy spacer z poziomu 1050 m na 1290 m. Szola, czyli górnicza winda, dojeżdża bowiem tylko na 1050 m. Potem jazda tzw. kolejką spągową, po torowisku, a potem przesiadka w kolejkę podwieszaną.
Na dole jest potwornie gorąco. A i tak działa tam już przecież warta kilkanaście milionów klimatyzacja. – Gdyby nie ona, temperatura skały osiągałaby nawet 50 stopni Celsjusza – mówi Jaszczyk.

Struganie węgla

Wydobycie, fedrowanie... co w takim razie robi strug? To specjalny rodzaj kombajnu, który pracuje w tzw. cienkich pokładach (po ludzku mówiąc od podłogi, czyli spągu, do sufitu, czyli stropu, jest mniej niż 1,5 m).
Maszyna ta porusza się znacznie szybciej od tradycyjnego kombajnu. Zakończona specjalnymi „pazurkami” wydrapuje węgiel ze ściany. Jakie ma zalety? Po pierwsze: może pracować tam, gdzie tradycyjny kombajn nie daje rady. Po drugie: węgiel wydobyty w ten sposób jest czystszy (jest tam mniej kamienia niż przy tradycyjnej eksploatacji). A po trzecie maszyna taka może mieć lepszą wydajność.
Strug w JSW nie dorobił się jeszcze własnej nazwy, jak chociażby Różowa Jola z kopalni Murcki należącej do KHW (górnicy przemalowali pracujący kombajn na różowo, a historia Joli robiła furorę).

Metan zawsze groźny

Jastrzębskie kopalnie należą do najbardziej metanowych w Polsce. Metan od zawsze towarzyszy wydobyciu węgla. Pamiętam wybuch w kopalni Borynia w 2008 r. Sześć ofiar śmiertelnych (niedługo po największej od lat 70. katastrofie górniczej w Halembie w 2006 r., gdzie zginęło 23 górników i chwilę przed katastrofą w kopalni Wujek-Śląsk, gdzie w 2009 r. zginęło 20 górników).
5 maja pod koniec negocjacji zarządu JSW ze związkowcami usłyszeliśmy „na Krupińskim walnął metan”. Przez chwilę nikt nic nie mówił. Potem płynęły uspokajające komunikaty. Tylko przez chwilę... Po godz. 23 byliśmy już w Suszcu niedaleko Pszczyny, w siedzibie kopalni. W wyniku zapłonu metanu (wypadek wciąż bada Wyższy Urząd Górniczy) pod ziemią uwięzionych zostało pięciu górników. Na pomoc ruszyło prawie 100 ratowników.
Pierwsza dobra wiadomość – jeden z górników uratowany. Potem te gorsze – nie ma kontaktu z dwoma ratownikami. Oddycham z ulgą, gdy na powierzchnię wyjeżdża trzech kolejnych górników. Ale ostatni oraz dwóch ratowników nie żyje. Ciało ostatniego odnaleziono po tygodniu akcji ratunkowej.
Inwestorzy pytają, kiedy ruszy ściana w Krupińskim unieruchomiona po wypadku. Prezes JSW Jarosław Zagórowski ma nadzieję, że we wrześniu lub październiku.
– Czasem na ołtarzu bezpieczeństwa trzeba złożyć ekonomię – przypomina Janusz Steinhoff, były wicepremier i minister gospodarki oraz były prezes Wyższego Urzędu Górniczego.
Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA