fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Euro 2012

Euro 2012, czyli sposób na biznes

Monika Hibner otworzyła we Wrocławiu herbaciarnię Czajownia
Fotorzepa, Bartosz Sadowski BS Bartosz Sadowski
Od stoiska z lodami przez objazdowy grill po koszulki – na tym Polacy chcą zarobić
844 mln zł – tyle w czerwcu przyszłego roku wydadzą w Polsce zagraniczni turyści, którzy przyjadą na piłkarskie mistrzostwa Europy, wynika z raportu przygotowanego na zlecenie PL.2012, spółki koordynującej przygotowania do turnieju. W sumie dzięki organizacji Euro 2012 polska gospodarka ma zyskać w latach 2008 – 2020 prawie 28 mld zł. Dlatego wielu rodaków szuka swojego sposobu na zarobek w tym czasie.

Popcorn i baloniki

We Wrocławiu, jednym z miast gospodarzy, już w 2009 r. zaczął się nabór wniosków dofinansowanego ze środków unijnych projektu „Eurobiznes  2012". – Jego celem było zachęcenie kobiet do stworzenia własnych firm, które dzięki mistrzostwom mogłyby zostać wypromowane lub ugruntowałyby swoją pozycję na rynku – tłumaczy Karolina Serewiś z Fundacji Rozwoju Demokracji Lokalnej we Wrocławiu, która realizowała projekt. Efekt: powstały 23 nowe firmy.
– Jeżeli pomysł nie jest związany tylko z Euro 2012, jest szansa, że ten turniej będzie trampoliną do odbicia się i osiągnięcia biznesowego sukcesu – uważa Dominika Staniewicz, ekspert BCC ds. rynku pracy.
Liczy na to Monika Hibner, która w ramach unijnego wsparcia otworzyła we Wrocławiu herbaciarnię Czajownia. – Dla mnie Euro 2012 było tylko pretekstem do zrealizowania pomysłu, który od dawna chodził mi po głowie – opowiada kobieta.
Marcin Pokora, student z Warszawy, liczy na szybki zysk. – Myślę o objazdowym grillu, stoisku z lodami, popcornem albo biało-czerwonymi balonikami napełnianymi helem, które uwielbiają dzieci – mówi Marcin, który chciałby w ten sposób zarobić na zagraniczne wakacje.
Na zwiększone dochody podczas turnieju liczą też właściciele pubów w całym kraju. – Już rekrutujemy dodatkowy personel. Planujemy zatrudnić nawet dwukrotnie więcej barmanów i kelnerów – mówi menedżer z pubu w centrum Poznania.
Tradycyjnie najbardziej pożądanymi produktami podczas mistrzostw Europy będą akcesoria dla kibiców. – Każdy, kto chce dobrze zarobić, już robi zamówienia i upycha magazyny – przyznaje Stanisław Bojsza, właściciel sklepu dla kibiców Sportimus.
Oficjalne gadżety z logo Euro 2012 będzie sprzedawała wyłącznie sieć sklepów Intersport. Pierwsza partia koszulek pojawiła się w nich w ubiegłym tygodniu. – Choć to dopiero początek sprzedaży, to już brakuje niektórych kolorów – przyznaje Iwona Książek z Intersportu.
Według niej prawdziwym hitem będą koszulki poszczególnych reprezentacji występujących na turnieju i oryginalne piłki mistrzostw. Jak zapewnia Książek, ceny mają być dostosowane do portfela polskich kibiców. Na razie za oficjalną koszulkę Euro 2012 trzeba zapłacić od 49,99 zł do 99,99 zł.

Polowanie na bilet

Pełną parą rozkręca się też biznes z wejściówkami na mistrzostwa. Z 1,4 mln wszystkich biletów na Euro 2012 UEFA rozdysponowała już podczas internetowego losowania ponad pół miliona. Choć kibice nie stracili jeszcze szans na legalne obejrzenie na żywo piłkarskich zmagań (pierwsza okazja nadarzy się w lipcu, kiedy UEFA uruchomi platformę odsprzedaży biletów), to najbardziej niecierpliwi przetrząsają internetowe ogłoszenia oferujące odkupienie biletów. Oficjalne ceny wahają się od 120 zł (faza grupowa, sektory za bramkami) do 2,4 tys. zł (finał, trybuna główna), ale za odsprzedaż trzeba słono zapłacić. Na kilku forach w sieci w ciągu zaledwie kilku minut odnajdujemy numery telefonów do kilkunastu osób oferujących wejściówki. Ale gdy ogłoszeniodawca dowiaduje się, że ma do czynienia z dziennikarzem, błyskawicznie odkłada słuchawkę.
„BILETY NA EURO 2012 W-wa Ćwierćfinał cena nominalna" – to kolejne ogłoszenie na portalu aukcyjnym Allegro. Sprzedający umieścił w swojej aukcji informację do pracowników portalu: „Bilety są moją własnością, ponieważ już za nie zapłaciłem do UEFA i mam prawo je odsprzedać po cenie zakupu (cenie nominalnej)".
O tym, że to blef, można się przekonać, dzwoniąc pod wskazany numer. Tym razem nie przedstawiamy się. – Ceny są inne – przyznaje mężczyzna. – Gdybym chciał umieścić rzeczywiste, aukcja byłaby usunięta – tłumaczy.
Jak dokonać transakcji? –  Spotykamy się gdzieś w Warszawie z laptopem i Internetem. Logujemy się na konto i dokonujemy zmiany hasła i adresu, pod  który mają zostać wysłane bilety. Ja dostaję swoje odstępne, a pan czeka na bilety – precyzuje.
Te mają zostać rozesłane na dwa miesiące przed turniejem. Problem w tym, że w pakiecie czterech biletów jeden jest imienny (trzy pozostałe dla zaproszonych gości). – Nie sposób sprawdzić przed meczem 50 tys. osób z imienia i nazwiska, wylegitymować ich – zapewnia.
Biletów ma sporo, oferuje kilka opcji. Np. ćwierćfinał na Stadionie Narodowym w Warszawie. By stać się jego właścicielem, trzeba zapłacić nominalną cenę biletu (600 zł) i 2,5 tys. odstępnego. Taniej można obejrzeć mecz półfinałowy na Ukrainie, który oferuje mężczyzna za 1,5 tys. zł plus cena nominalna biletu (180 zł).
Sprzedający przekonuje, że z decyzją nie należy zwlekać. – Im bliżej mistrzostw, tym cena będzie wyższa – podkreśla.
– Naciągaczy u nas nie brakuje – komentuje Andrzej „Bobo" Bobowski okrzyknięty przed laty królem polskich kibiców. Opowiada „Rz", jak w 1978 r. na mistrzostwa świata w Argentynie wybrał się z 350 dolarami w kieszeni. – Sześć meczów za to obejrzałem, a teraz to na jeden może zabraknąć – ubolewa. Według niego kupno biletów z drugiej ręki to ryzyko. – Oczywiście można liczyć, że służby porządkowe nie będą weryfikować danych personalnych z biletów. Ale z doświadczenia wiem, że to wykonalne na tak dużej imprezie – zastrzega Andrzej Bobowski. – A wtedy przepadną i bilety, i pieniądze, i mecz. Dlatego na taki interes mogą pójść albo naiwniacy, albo nowobogaccy. Dla prawdziwego kibica to gra niewarta świeczki – konkluduje.
Inny allegrowicz wystawia voucher dla czterech osób na mecz otwarcia w Warszawie „Tylko 22000 zł". Co otrzymamy w zamian? Przejazd 7 czerwca z dowolnie wskazanego miejsca w Polsce autem osobowym bądź minibusem do Piaseczna – miejsca zakwaterowania. W dwupokojowym prywatnym mieszkaniu goście mają do dyspozycji m.in. „lodówkę, a w niej pewnie kilka piwek:)". Kupiec pakietu może liczyć też na transport na stadion, gdzie usiądzie na trybunie głównej. A po meczu kierowca zawiezie gości do mieszkania. 9 czerwca wszyscy zostaną odwiezieni do domów.

Interes mieszkaniowy

Według Marcina Rachwalskiego z firmy Maxon Nieruchomości podczas mistrzostw w miastach, w których będą się odbywać mecze, należy się spodziewać ożywienia na rynku wynajmu krótkoterminowego. – Ale mówimy tu o szarej strefie, więc trudno prognozować skalę zjawiska i ceny – zaznacza Rachwalski. – Na pewno najbardziej pożądane będą mieszkania w pobliżu Stadionu Narodowego, a transakcje będą się odbywały w tysiącach. Tylko że euro, a nie w złotówkach.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA