fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Telewizja

Pociąg do Indii

Corbis
Indyjskie koleje i monsunowe ulewy, to dwie potężne siły, które decydują o życiu Hindusów. Odliczanie dni do pierwszych czerwcowych deszczy ma wiele wspólnego z wypatrywaniem ekspresu pędzącego z drugiego końca kraju
Po kilkunastu dniach opadów ożywają pola ryżowe pod Kalkutą i spalona słońcem równina Dekanu, kwitną bananowce w południowym stanie Kerala i dżungle u podnóży Himalajów. Zaczyna się czas obfitości, plonów i połowów – setki tysięcy ton towarów trzeba szybko przetransportować do dalekich zakątków subkontynentu. Jadą przykryte lodem ryby w wiklinowych koszach, wielkie jutowe wory wypełnione zbożem i kiście bananów przyczepione do drewnianych pałąków. Rusza wiosenny handel, a wraz z nim – niezliczone transakcje i spotkania w interesach. Bilety trzeba kupować z wielodniowym wyprzedzeniem, na peronach liczących ponad kilometr długości przeciskają się tłumy. Każdy pociąg ekspresowy, pędzący nawet 56 godzin, przewozi tysięce pasażerów.
W wagonach kilku klas podróżują reprezentanci różnych grup społecznych. W najtańszej, zwanej „general" – najubożsi. Bez rezerwacji, w niewyobrażalnym ścisku, spędzają długie godziny na tobołkach. Na leżankach drugiej klasy jadą zamożniejsze rodziny, studenci, przedsiębiorcy. Także stłoczeni, wypełniają długie podróże dyskusjami o polityce, jedzeniem i śpiewem. W klimatyzowanych wagonach – zamożni biznesmeni, bramini, poważane matrony. Dostają lepsze posiłki i poduszki pod głowę, ale tracą widoki – przez przyciemniane szyby nie widać spektakularnych pejzaży.
Świetnie sportretowane w „Pociągu do Indii" koleje są największym pracodawcą świata – oficjalnie liczba zatrudnionych sięga dwóch milionów. Faktycznie pociągi żywią dziesiątki milionów ludzi. Każdy peron staje się miejscem pracy żebraków, wędrownych pieśniarzy i tragarzy. Każda stacja jest ośrodkiem handlowym, dzięki któremu zarabiają sprzedawcy herbaty, wróżb czy piszczałek dla dzieci. Dworce są też centrami logistyki i biurokracji – kontrolerzy monitorują setki pociągów dziennie, wypisują tony formularzy, rozwiązują problemy meteorologiczne i społeczne. Ulewne deszcze podmywają tory, strajkujący robotnicy blokują zwrotnice, a dzikie słonie wykolejają wagony. Co dzień miliony pasażerów ustawiają się w kolejkach po bilety. Kto nie zmieści się w wagonie, wchodzi na dach i jedzie w strugach ciepłego deszczu.
 
Pociąg do Indii 12.00 | Discovery World | SOBOTA
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA