fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Media

Domagalski: Najważniejszy jest transfer

Marek Domagalski
Fotorzepa, Ryszard Waniek Rys Ryszard Waniek
Autorski przegląd prasy
Nie wiem kto na nim najwięcej zarobił. Pewnie stacje telewizyjne, które jak w thrillerze trzymały napięcie, czy Joanna Kluzik-Rostowska weźmie rozwód z założoną parę miesięcy wcześniej przez nią samą partią, i pójdzie, zostawiając towarzyszy, do obozu domniemanych zwycięzców.
Prawdę mówiąc nie interesuje mnie kogo i dlaczego i jak mocno zdradziła, nie interesuje mnie w ogóle ten indywidualny przypadek, ani człowieka ani polityka, ale psychologizowanie to ulubione zajęcie wielu ludzi. Zacytuję więc fragment komentarza Dominiki Wielowieyskiej z „Gazety Wyborczej" („Dlaczego ten transfer uwiera"): „ - Gdy patrzyłam na Joannę Kluzik-Rostkowską w czasie konwencji PO, miałam wrażenie, że zaraz się rozpłacze, a w jej deklaracji: „Odpowiada mi wasze towarzystwo" nie było żaru ani entuzjazmu. A skoro sama zdawała sobie sprawę, że jej akces do PO budzi zastrzeżenia, to dlaczego podjęła taką decyzję? Czasami lepiej wybrać trudniejszą drogę i poczekać dłużej na polityczne profity".
Może i Joanna roniła łzy, ale sala (monstrualna) klaskała, szczerze czy nie, ale klaskała. Jeżeli więc coś mnie w tym transferowym show interesuje, to jak zainteresowane partie na to reagują i co społeczeństwo ma o tym myśleć.

Rozwód prawie na wesoło

Tak się złożyło, że w weekend Dziennik.pl poinformował (i był zdaje się tym zdumiony), jak to dwoje amerykańskich piosenkarzy (darujmy sobie nazwiska) urządziło przyjęcie z okazji rozwodu. Portal najwyraźniej nie jest w trendzie, bo czy coś innego zaserwowano społeczeństwu i tysiącom członkom PO, jak nie polityczne wesele, choć na rozwód JK-R nie było jeszcze czasu. Nie bądźmy jednak tacy detaliczni, rozwodowe przyjęcie może się przecież odbyć za jakiś czas. Inna rzecz, że JK-R ma chyba sporo zaległości w tym zakresie.
Wypomina jej to Igor Janke w komentarzu dla Wirtualnej Polski: „Hej drodzy wyborcy, hej nowi partyjni koledzy. Słuchajcie, co mówi do was Joanna Kluzik-Rostkowska. Zapiszcie i sprawdźcie za trzy miesiące, czy nie zmieni zdania o 180 stopni. Donaldowi Tuskowi i jego kolegom radzę szczerze, by bardzo uważali. Bo wzięli na pokład osobę, która okazała się być osobą ultra niewiarygodną, ultra nielojalną, ultra niepoważną. Wyborcom z Gliwic, gdzie niedoszła Margaret Thatcher ma wystartować, uwagi te poddaję pod rozwagę".
Jedna uwaga panie Igorze: na sobotnim zjeździe JK-R nawiązywała już do Hillary Clinton, a to już supermocarstwowa liga, naprawdę dobre towarzystwo, by nawiązać do jednego z jej kilku zdań.

Zaloty pań po przejściach

Właściwie to po co ją tam wzięli? Dlaczego PO pozwoliła przykryć swoją iście hollywoodzką uroczystość kilkuminutowym wejściem  nowego narybku, który jeszcze niedawno niczym się nie wyróżniał wśród innych „aniołków" szefa opozycji. Prezes PiS, w relacjach z paniami raczej delikatny, gdy ją wyrzucał z partii, na pierwszym miejscu jej zalet wskazał szpilki, ale wszyscy rozumieli, że chodzi o nogi (prezencję). Chociaż zauważmy, szali prezydenckiej kampanii one nie przechyliły. Ale w Platformie wyjściowych nóg nie brakuje, pokazały to w sobotę i pani premierowa, i panna Tusk. Minister Kopacz, też niczego nie brakuje. Po więc jeszcze JK-R ?
„- Wydaje się, że Kluzik-Rostkowska została potraktowana zgodnie z jej obecnym znaczeniem na scenie politycznej - jako maskotka, element publicity, drugi poseł Mężydło. Wielkich sukcesów, długofalowych z tego nie będzie" - cytują media za PAP komentarz dr. Wojciecha Jabłońskiego, politologa z Uniwersytetu Warszawskiego. „Wydaje się, że PO w swym pędzie do transferów brnie w ślepy zaułek, ale wszystko po to, aby pokazać, że partia jest silna i gotowa, nawet jeżeli nie są gotowe autostrady czy stadiony".
Są też inne wytłumaczenia, jak Piotra Zaremby w „Rzeczpospolitej" („Platforma partią wszystkich Polaków?"): „Choć nikt Tuska za rękę nie złapie. On do niczego nie przymusza. Tylko kusi i wabi. Partią otwartą na wszelkie poglądy (tak dalece, że każda twarda tożsamość traci sens). Partią unieważniającą wcześniejsze błędy (tak dalece, że wyrzuty sumienia w polityce mogą zniknąć). Partią odzwierciedlającą wady i zalety Polaków. Partię będącą wszystkimi partiami i całej Polski".
Ale czy tego nie przerabiano już w Polsce ?
Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA