fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wiadomości

Proszę Polskę o pomoc

ROL
Nie damy się zastraszyć – mówi aresztowany lider ukraińskiej opozycji
W rezolucji, nad którą miał debatować Parlament Europejski, eurodeputowani krytykują władze w Kijowie za prześladowanie działaczy opozycji. Prokuratura ściga m.in. byłą premier Julię Tymoszenko. W celi przebywa już lider Samoobrony Ludowej Jurij Łucenko, który udzielił „Rz" wywiadu z kijowskiego aresztu. Zeskanowane odpowiedzi (spisane ręcznie) dotarły do nas e-mailem.
Rzeczpospolita: Kiedy i w jakich okolicznościach został pan zatrzymany?
Jurij Łucenko: 26 grudnia ubiegłego roku zostałem zatrzymany przez oddział specjalny ds. walki z terroryzmem Służby Bezpieczeństwa. Spacerowałem z psem pod blokiem. Sąd podtrzymał wniosek prokuratury w sprawie mojego aresztowania już następnego dnia. Decyzję oparto na takich dowodach: Łucenko nie uznaje winy, nie składa zeznań, udziela wywiadów dla prasy. Wszystkie te zarzuty to moje prawa zagwarantowane przez konstytucję. Jednak w obecnej sytuacji na Ukrainie opozycja ma siedzieć, a prawo nie jest przeszkodą dla prokuratora generalnego Wiktora Pszonki, który oświadczył, że „jest człowiekiem ds. wykonania decyzji prezydenta". Nie dziwię się, że ubieganie się o zwolnienie z aresztu za kaucją czy poręczeniem w mojej sprawie kończy się niczym od 170 dni.
Na znak protestu ogłosił pan głodówkę?
Prokuratura tłumaczyła, że mój areszt jest po to, bym szybciej mógł przeczytać 47 tomów akt. 22 kwietnia skończyłem czytać akta, ale sąd przedłużył mój areszt. Tym razem, bo adwokaci i inni oskarżeni nie zapoznali się ze sprawą. Na to bezprawie odpowiedziałem głodówką. Trwała 31 dni. Straciłem 23 kilogramy, nabawiłem się cukrzycy i wrzodów żołądka.
Prokuratura oskarża pana o defraudację 900 tysięcy hrywien (ponad 300 tysięcy złotych), gdy był pan szefem MSW. Jak pan ocenia pomysł opozycji, która chce się złożyć, by zwrócić te pieniądze?
Kwota 900 tysięcy hrywien to tzw. straty poniesione podczas obchodów Dnia Milicji w latach 2008 i 2009. Składa się na to wynajem pomieszczeń w pałacu, gdzie odbywają się uroczystości państwowe. Obecnej władzy wystarczyło cynizmu, by dopisać do strat wartość kwiatów wręczanych wdowom po milicjantach, którzy zginęli. W grę wchodziła także kwota wydana na nabożeństwo w intencji milicjantów usuwających skutki awarii w elektrowni w Czarnobylu. Co się zaś tyczy zbiórki pieniędzy: jestem wobec tego sceptyczny, bo nie uważam, że oficjalne obchody Dnia Milicji z udziałem prezydenta i premiera były łamaniem prawa.
Co pan sądzi o oskarżeniach prokuratury pod adresem Julii Tymoszenko?
Sprawa przeciwko niej, podobnie jak w moim przypadku, to chęć skazania lidera opozycji, odsunięcia go od procesów politycznych. Zniszczenie przeciwników jest celem obecnych władz, kopiujących model rosyjski „demokracji kierowanej".
Jak pan ocenia stanowisko Europy w pana sprawie?
Jestem wdzięczny wszystkim, którzy popierają mnie i innych represjonowanych działaczy ukraińskiej opozycji. Uważam jednak, że zarówno apele europejskich obrońców praw człowieka, jak i obecność pracowników placówek dyplomatycznych podczas posiedzeń sądowych nie powstrzymają zaplanowanego procesu . Jestem nań przygotowany. Chcę udowodnić, że nie wszyscy na Ukrainie się boją i nie wszystko jest na sprzedaż. Jesienią Ukraina otrzyma szansę podpisania z UE umowy o strefie wolnego handlu. Faktycznie to jedyna możliwość, by wyrwać się z uścisku Kremla i iść w kierunku Europy. Nic, nawet represje wobec mnie i innych opozycjonistów, nie powinno stanąć na przeszkodzie temu historycznemu wydarzeniu. Inna sprawa to umowa o stowarzyszeniu z UE. Jej podpisanie może nastąpić jedynie, gdy będą przestrzegane standardy demokracji na Ukrainie. Jeśli europejscy politycy chcą dobra Ukrainy, umowa ma być podpisana po zastąpieniu kontrolowanego przez władzę sądu sądem przysięgłych, po wstrzymaniu cenzury w mediach, powołaniu telewizji społecznej, powstrzymaniu represji wobec uczestników zgromadzeń publicznych, a także przeprowadzeniu uczciwych wyborów parlamentarnych w przyszłym roku. Wiele zależy od polskich polityków. Znam osobiście prezydenta Bronisława Komorowskiego i eurodeputowanego Marka Siwca. Ludziom tym są bardzo bliskie problemy Ukrainy. Wierzę, że będą aktywnie naciskać na obecne władze w Kijowie, by wprowadziły standardy demokratyczne.
—spisała Tatiana Serwetnyk
Jurij Łucenko był jednym z przywódców pomarańczowej rewolucji. W latach 2007 – 2010 szef MSW.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA