fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Edukacja

Im wcześniej dziecko zacznie się uczyć, tym lepiej

Dziś w redakcji „Rz” debata o sześciolatkach w szkole. Wezmą w niej udział m.in. minister edukacji Katarzyna Hall, przedstawiciele Stowarzyszenia Rzecznik Praw Rodziców i ZNP
Fotorzepa, Przemysław Wierzchowski Prz Przemysław Wierzchowski
Tomasz Ziewiec, dyrektor Szkoły Podstawowej nr 25 w Warszawie
Sześciolatki w szkole to dobry pomysł?
Tomasz Ziewiec: To chyba dobry pomysł.
Chyba? Ma pan wątpliwości?
Mam – jak każdy, kto był przyzwyczajony do tego, że dziecko rozpoczyna szkołę w wieku siedmiu lat. Po analizie zalet i wad widzę, że to jednak dobry pomysł.
Dlaczego?
Dziecko w tym okresie ma bardzo dobrą pamięć i szybko nabywa nowych umiejętności. Edukacja powinna też być dziś postrzegana jako płynny proces odbywający się przez całe życie. Im wcześniej się zacznie, tym lepiej.
Czy liczba sześciolatków w pana szkole rośnie od 2009 r.?
Tak. Dwa lata temu mieliśmy 17 sześciolatków, którzy zaczęli pierwszą klasę razem z siedmiolatkami. W ubiegłym roku już utworzyliśmy osobną 25-osobową klasę sześciolatków. W nowym roku szkolnym będziemy mieć prawie dwie klasy – ponad 40 dzieci.
Jak szkoła musiała się zmienić, by uczyć młodsze dzieci?
Podpatrywaliśmy, jak urządzone są zerówki. W każdej sali jest więc część rekreacyjna. Są pluszowe zabawki, miękkie fotele, na których można odpocząć. Ale przede wszystkim trzeba było zmienić podejście nauczycieli klas I – III. Musieli uświadomić sobie, że dziecko, które przychodzi do pierwszej klasy i ma lat sześć, chce się jeszcze bawić i trzeba mu to umożliwić – wiązać naukę z zabawą. A czasami nauka nie może być dłuższa niż 15 minut, bo małe dzieci szybko się nużą wykonywaniem zadań, które się powtarza. Trzeba przechodzić do zajęć ruchowych, potem np. do artystycznych, a dopiero po kilkunastu minutach znów wrócić do treści programowych.
Jak na życie szkoły wpłynęło przyjmowanie sześciolatków?
Szkoła stała się wrażliwsza na problemy małych dzieci. Żeby złagodzić obawę rodziców, że sześciolatki mogą czuć się zagubione albo być prześladowane przez starsze dzieci, wprowadziliśmy program „Zaopiekuj się mną". Polega on na tym, że szóstoklasiści są dla sześciolatków jakby przewodnikami po szkole. Takim starszym bratem albo siostrą.
Jak ten program działa?
Pedagog najpierw tłumaczy klasom szóstym, że w szkole są dużo młodsze dzieci, którym trzeba pomóc lepiej się w niej poczuć. Potem organizujemy spotkanie klas starszych z sześciolatkami, na którym dzieci się zapoznają. Dobieramy je w pary. Starsze pytają młodszych, czy wiedzą np., gdzie jest biblioteka lub świetlica, czy mogą im w czymś pomóc.
 
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA