fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Nieruchomości

Zapłacił za garaż, chcą go eksmitować

Za kilkumetrowe miejsce postojowe w tym budynku czytelnik zapłacił 34,4 tys. zł
Fotorzepa, Jak Jakub Ostałowski
34,4 tys. zł – tyle za podziemne miejsce postojowe nasz czytelnik wpłacił na konto dewelopera. Ten miał pieniądze przekazać spółdzielni, dla której budował blok przy ul. Powstańców Śląskich. Do dziś czytelnik właścicielem garażu nie został
Rok 2006. Spółdzielnia Mieszkaniowa Górczewska na gruncie przy ul. Powstańców Śląskich postanawia wybudować blok. Mają się w nim znaleźć 133 mieszkania, 198 miejsc parkingowych i 30 lokali usługowych.
Na generalnego realizatora inwestycji spółdzielnia wybiera spółkę Bau und Technik Polska. Firma ma się też zająć sprzedażą i marketingiem, na co dostaje stosowne pełnomocnictwa.
Jak podkreśla Kazimierz Sławiński z SM Górczewska, oferta mieszkań przy ul. Powstańców Śląskich miała w pierwszej kolejności trafić do członków spółdzielni. – Udało nam się zaproponować atrakcyjne ceny. Przy średniej rynkowej na poziomie 8 – 9 tys. zł za mkw. mieszkania my w latach 2006 i 2007 oferowaliśmy je po 4,9 tys. zł za mkw. Zainteresowanie było ogromne – wspomina. Nie wszystkie mieszkania sprzedały się razem z garażami. Kiedy w ofercie zostaje 58 miejsc parkingowych, spółdzielnia szuka chętnych na wolnym rynku.

Kto sprzedawał

O sprzedaży garaży w połowie 2009 r. dowiaduje się nasz czytelnik Janusz Eksner, członek spółdzielni od jej powstania. – Ogłoszenie znalazłem na drzwiach bloku, w którym mieszkam. Złożyłem w spółdzielni podanie o przydział – opowiada.
Kiedy nie dostaje odpowiedzi, udaje się do siedziby spółdzielni. – W dziale inwestycji długo szukano mojego wniosku. Kiedy się odnalazł, pracownica spółdzielni odesłała mnie do swojego przedstawiciela, firmy Bau und Technik. Przy mnie telefonicznie uprzedziła familiarnie „pana Janka" [pracownik BuT –red.], jak się wyraziła, o mojej wizycie – wspomina.
Czytelnik zgłasza się więc do  Bau und Technik, której pracownik urzęduje w nowym budynku przy Powstańców Śląskich. – Blok był  w trakcie zasiedlania. Wybrałem miejsce postojowe i spisaliśmy umowę – mówi Janusz Eksner.
W dokumencie datowanym na 17 grudnia 2009 r. jako sprzedający figuruje Bau und Technik. Nie ma słowa, że spółka działa jako pełnomocnik spółdzielni. – Na konto tej firmy, zgodnie z jej żądaniem, wpłaciłem ponad 34 tys. zł – czytelnik pokazuje bankowy dowód przelewu. W styczniu 2010 r.  BuT wzywa klienta do podpisania aneksu, jako powód podając zmianę oznaczenia miejsc parkingowych. Wszystkie inne postanowienia umowy przedwstępnej są zachowane – nie zmienił się więc także numer konta, na jakie miały trafić pieniądze. Tyle tylko, że tym razem  deweloprer jako zbywcę podaje spółdzielnię, powołując się na  jej  pełnomocnictwo.
Czytelnik dostaje od dewelopera klucze i pilot do garażu. – Korzystałem z niego, cierpliwie czekając na wezwanie do aktu notarialnego – opowiada Janusz Eksner. Na wezwanie się jednak nie doczekał. – Wystąpiłem więc do spółdzielni z prośbą o sfinalizowanie sprawy. Wtedy dowiedziałem się, że... nie istnieję. W spółdzielni powiedziano mi, że nie mają mojej umowy przedwstępnej, nie wpłynęły też pieniądze za garaż. Odmówiono mi  aktu notarialnego – relacjonuje.

Na czyje konto

Spółdzielnia wydaje się być nieugięta: nie ma pieniędzy na koncie, nie ma garażu. – A przecież deweloper miał jej pełnomocnictwa. Skoro tak, spółdzielnia odpowiada za działania pełnomocnika – podkreśla nasz czytelnik. – Mnie rozliczenia między wykonawcą inwestycji a spółdzielnią nie interesują. Chcę mieć na własność garaż, za który zapłaciłem grube pieniądze – dodaje.
Kolejne tygodnie upływają mu na wydeptywaniu ścieżek. Spółdzielnia odsyła go do dewelopera, deweloper – do spółdzielni.
– Deweloper zapewniał mnie, że przelał pieniądze na konto spółdzielni. Miały nie być jednak oznaczone jako moja zapłata za garaż. Prezes firmy od ośmiu miesięcy wielokrotnie obiecywał, że sprawę wyjaśni. Ale nic wyjaśnione nie zostało. Firma nie odpowiada na moje pisma, unika kontaktów – podkreśla klient. – Słyszałem nawet, że moja wpłata omyłkowo miała zostać zaliczona na poczet innego klienta, który w inwestycji przy Powstańców Śląskich kupił mieszkanie bez garażu. Miano mu dać jednak miejsce postojowe gratis. I tak ktoś ma za moje pieniądze dostać garaż – opowiada członek spółdzielni.
Naszemu czytelnikowi groziła eksmisja z zajmowanego stanowiska. Spółdzielnia wycofała się z tego zamiaru, więc na razie może tam zostawiać samochód. Jak długo? W spółdzielczej ewidencji miejsce postojowe figuruje jako niesprzedane.
Kazimierz Sławiński ze Spółdzielni Mieszkaniowej Górczewska podkreśla, że deweloper, wbrew nadanym mu uprawnieniom, sprzedał dwa stanowiska postojowe we własnym imieniu, nie podając numeru konta spółdzielni, ale własne. W podobnej jak nasz czytelnik sytuacji jest też jeszcze jedna rodzina.
– Wcześniej firma zrealizowała 162 wzorcowe umowy sprzedaży. Pojawiał się w nich numer naszego konta. I tu nie ma żadnych problemów. Klienci dawno mają akty notarialne potwierdzające ich prawo własności do mieszkań czy garaży. W dwóch przypadkach stało się inaczej. Nie wiem, dlaczego Bau und Technik nie posłużył się właściwym wzorcem umowy. Owszem, mógłby sprzedać nieruchomość we własnym imieniu, na własne konto, ale wcześniej musiałby ją od nas odkupić, czego nie uczynił – tłumaczy Kazimierz Sławiński.
Dodaje, że w takiej sytuacji spółdzielnia nie może stanąć z klientami do aktów notarialnych. – Odpowiadamy przecież za jej mienie. A na koncie spółdzielni nie ma pieniędzy za dwa garaże. Nie ma więc podstaw do dokonania przewłaszczeń. Sprawę analizują nowo wybrana rada nadzorcza i kancelaria prawna. Dostosujemy się do ich wytycznych – zastrzega.
Przedstawiciel spółdzielni odpiera też zarzut, jakoby wpłata naszego czytelnika została przypisana innemu klientowi, który dostał garaż za darmo.
– To mizerna linia obrony dewelopera. Już po podpisaniu umowy z panem Januszem Eksnerem firma kupiła od nas mieszkanie razem z garażem – było to inne miejsce niż zaoferowane panu Januszowi. Potem deweloper znalazł klienta, sprzedając mu lokal bez miejsca postojowego. Sporządził cesję praw, przekazując mu jednak również to stanowisko. Teraz firma Bau Und Technik uznała, że skoro zapłaciła spółdzielni za miejsce postojowe, choć o innym numerze, to załatwia sprawę pana Eksnera. Dokumenty finansowo-prawne przeczą jednak tej opinii, a łączenie tych dwóch różnych spraw jest w mojej ocenie próbą matactwa – podkreśla Kazimierz Sławiński.
Janusz Eksner mówi tymczasem, że czuje się podwójnie oszukany. – Moja spółdzielnia naraziła mnie na bankructwo. Gdy wyraziłem obawę, że BuT może upaść, poprzedni prezes SM pocieszył mnie, że na koncie spółdzielni pozostały znaczne środki dewelopera, co zrozumiałem, jako możliwość dokonania stosownych potrąceń. Z kolei zachowanie prezesa BuT – unikanie kontaktów, nieodpowiadanie na pisma z żądaniem zwrotu pieniędzy, kojarzy się dość jednoznacznie. Po półtora roku nie mam ani garażu, ani pieniędzy – mówi czytelnik.
Jak podkreśla, spółdzielnia odsyła go na drogę sądową przeciwko deweloperowi, a deweloper – przeciwko spółdzielni. – Tylko skąd mam brać pieniądze na opłaty sądowe? – pada pytanie.

Deweloper odsyła do spółdzielni

• Zapytaliśmy Bau und Technik (BuT) m.in. o to, dlaczego w umowie przedwstępnej z naszym czytelnikiem nie było informacji, że spółka działa w imieniu spółdzielni. Dlaczego spółka nie podała konta spółdzielni. Pytaliśmy też, kiedy pieniądze za garaż deweloper przelał na konto SM. Na osiem pytań dostaliśmy następującą odpowiedź od radcy prawnego Jolanty Samochockiej z kancelarii prawniczej HS – J. Samochocka i Partnerzy reprezentującej spółkę BuT Polska:
– Spółka Bau und Technik Polska, działając w imieniu Spółdzielni Mieszkaniowej Górczewska w Warszawie, zawarła z panem Eksnerem umowę przedwstępną. Umowy przyrzeczonej niestety spółka nie mogła zawrzeć, gdyż spółdzielnia odwołała pełnomocnictwo udzielone Bau und Technik Polska. W obecnym stanie faktycznym i prawnym spółka nie może już pomóc panu Eksnerowi. Pan Janusz Eksner ma roszczenie do SM Górczewska w Warszawie o zawarcie umowy. Oczywiście w procesie przedstawiciel spółki złoży stosowne zeznania. W zakresie wzajemnych rozliczeń pomiędzy spółką a spółdzielnią istnieje spór. Jednak nie powinno to wpływać na sytuację pana Eksnera.
 
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA