fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Firma

Nierzetelne firmy wciąż mogą startować w przetargach

Fotorzepa, Seweryn Sołtys Seweryn Sołtys
Urzędnicy nie wytaczają procesów wykonawcom. Uniemożliwia to eliminację nieuczciwych z rynku. Przedsiębiorcy płacą kary i dostają kolejne zlecenia
Urzędnicy wskazują przedsiębiorców jako winnych opóźnień i niedoróbek na budowach dróg czy stadionów. Jednocześnie sami nie robią nic, by eliminować firmy, które wcześniej pokazały się ze złej strony. Aby nie mogły one startować w kolejnych przetargach, muszą zostać wpisane na czarną listę prowadzoną przez prezesa Urzędu Zamówień Publicznych. Po prawie trzech latach od jej utworzenia trafiło na nią zaledwie 12 firm, w większości mikroprzedsiębiorców prowadzących indywidualną działalność.
Wpis na listę pojawia się dopiero po wydaniu prawomocnego wyroku stwierdzającego wyrządzenie szkody poprzez nienależyte wykonanie zamówienia. A wyroków takich nie ma, bo zamawiający nie kierują spraw do sądów. Poprzestają na naliczeniu kar umownych. To zaś oznacza, że nierzetelna firma może startować w kolejnych przetargach.
195 tys. zamówień udzielono w Polsce w 2010 r.
Dlaczego zamawiający nie idą do sądu? – Obawiam się, że często jest to wynik złego przygotowania przetargów – mówi Tomasz Czajkowski, były prezes UZP, a dziś redaktor naczelny miesięcznika „Zamówienia Publiczne Doradca". – Brak kryteriów jakościowych, niedopracowana specyfikacja i nie do końca przemyślane warunki umowy – to wszystko sprawia, że zamawiający zwyczajnie boi się pójść do sądu. Wie bowiem, że w razie procesu wytknięte zostaną także jego błędy. Dlatego łatwiej mu poprzestać na karach umownych – wyjaśnia.
12 przedsiębiorców trafiło do tej pory na czarną listę i przez trzy lata nie będzie mogło startować w przetargach
Kary umowne są ustalane na tak wysokim poziomie, że właściwie zawsze zaspokajają roszczenia zamawiających. A wówczas nie ma już tytułu prawnego, by kierować sprawę do sądu o samo stwierdzenie nienależytego wykonania umowy – zwraca uwagę Tomasz Skoczyński, partner w kancelarii Skoczyński Wachowiak Strykowski. Dodatkowym powodem może być zwykła ludzka niechęć do wikłania się w spory sądowe, które niejednokrotnie się ciągną latami i wymagają sporego zaangażowania.
Nie wiadomo też, czy wszystkie wyroki są przesyłane do prezesa UZP, aby mógł on zaktualizować czarną listę. Chociaż przepisy zobowiązują do tego, to w praktyce nie ma możliwości sprawdzenia, czy zamawiający ich przestrzegają.
 
Czytaj również:
Zobacz serwis:
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA