fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Społeczeństwo

W (prawie) 500 dni dookoła świata

22-etapowy rejs "Polonusa" o długości ponad 26 tys. mil morskich zaplanowano na 16 miesięcy.
Fotorzepa, Dariusz Gorajski
Rozpoczęła się jedna z największych polskich wypraw żeglarskich ostatnich lat. Jacht "Polonus" wyruszył ze Szczecina w rejs dookoła Ameryki Południowej, na Antarktydę i Grenlandię
- Płynę, żeby się uwolnić od wszystkiego, co jest złe na lądzie - mówi organizator podróży kpt. Marek Grzywa. - Na morzu wszystko jest poukładane, każdy wie co ma robić, a niespodzianki zdarzają się tylko idiotom nie mającym pojęcia o żegludze - dodaje.
22-etapowy rejs "Polonusa" o długości ponad 26 tys. mil morskich zaplanowano na 16 miesięcy. Statek popłynie m.in. do Wysp Zielonego Przylądka, Rio de Janeiro i Buenos Aires, fiordów Ziemi Ognistej, wokół przylądka Horn, do Antarktydy, a dalej na Pacyfik, przez Kanał Panamski na Karaiby, do Kanady,  Grenlandii i na Islandię. Trasa nawiązuje do ekspedycji jachtu „Śmiały" pod dowództwem kpt. Bolesława Kowalskiego z połowy lat 60. ubiegłego wieku. Jeden z największych wyczynów w historii polskiego żeglarstwa został opisany później w książce „Kapitan kuk" przez kpt. Krzysztofa Baranowskiego, który podczas tego rejsu był kucharzem. Wyprawa trwała 459 dni, prowadziła przez 3 morza i 2 oceany, a w jej trakcie odwiedzono 31 portów i pokonano ponad 22 tys. mil morskich.
„Polonus" zawinie do portów w 21 krajach na 5 kontynentach, gdzie kilkukrotnie wymieni załogę. Przez jego pokład przewinie się 150 żeglarzy rekrutowanych m.in. na forach internetowych skupiających środowiska żeglarskie. Rejs zakończy się pod koniec września 2012 r. w Świnoujściu. - Najbardziej obawiam się o zachowanie ludzi, czasami załoga wywiera presję na kapitana, który pod jej wpływem podejmuje decyzje wbrew sobie, a to może skończyć się tragicznie - przyznaje Grzywa. Wśród innych niebezpieczeństw wymienia także ataki piratów, z którymi Polacy mogą się spotkać u wybrzeży pogranicza Ekwadoru i Kolumbii, a także na Karaibach. - Nie będziemy się bronić, poddanie się zwiększa szanse na przeżycie - dodaje.
Przygotowania do podróży trwały ponad rok, od minionej jesieni był za to odpowiedzialny bosman Przemysław Giel. On jako jedyny nie zmieni się w składzie załogi przez cały rejs. W poszyciu zbudowanego w 1991 roku "Polonusa"  konieczna była wymiana wielu blach, aby mógł wytrzymać żeglugę w lodach Antarktydy i Grenlandii. Jednostkę wyposażono m.in. w nowe olinowanie i żagle, a maszty, pompy i silnik przeszły przegląd. Sprawdzianem będzie rejs przez Bałtyk, ze Świnoujścia na wyspę Bornholm. - Jacht jest dzielny, myślę, że impreza nam wypali - mówi Giel. - Atmosferę tworzą ludzie i tu może być problem, nie znam większości tych, z którymi popłynę. Nie jestem konfliktowy, w krytycznym momencie schowam noże i widelce i jakoś się dogadamy - dodaje.
 
Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA