fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Początek końca premiera Włoch?

Premier Silvio Berlusconi przy urnie wyborczej
AFP
Piotr Kowalczuk
Premier Silvio Berlusconi poniósł dotkliwą porażkę w wyborach lokalnych. Lewicowa opozycja fetuje zmierzch berlusconizmu
Do urn poszło w niedzielę i poniedziałek 65 proc. z blisko 13 milionów uprawnionych (ponad ćwierć całego włoskiego elektoratu). Wybierano nowe władze w blisko 1300 gminach i 11 prowincjach.
Premier bardzo zaangażował się w ostrą, a chwilami wulgarną kampanię wyborczą w wielkich miastach, ogłaszając, że te wybory, choć lokalne, będą testem poparcia dla niego i jego rządu. O ile zwycięstwo lewicy w Bolonii i Turynie, tradycyjnie „czerwonych", nie jest niespodzianką, o tyle katastrofą dla Berlusconiego są rezultaty w Mediolanie.
Co prawda dojdzie tam do drugiej tury, ale wiązany z radykalną lewicą Giuliano Pisapia (48 proc.) pobił obecną centroprawicową burmistrz Letizię Moratti o 7 punktów procentowych i trudno sobie wyobrazić, by przegrał dogrywkę.
Mediolan to matecznik Berlusconiego i stolica włoskiego kapitalizmu. Tam się urodził i tam właśnie rozpoczął fenomenalną karierę – od dewelopera poprzez magnata medialnego po szefa rządu. Mediolan jest bogatym, nowoczesnym, prężnym miastem, któremu ton nadaje klasa średnia, mały i duży biznes, a więc polityczna klientela liberalnej centroprawicy Berlusconiego.
Co jeszcze bardziej wymowne, Berlusconi w charakterze lokomotywy wyborczej znów wystartował z pierwszego miejsca dzielnicowej listy do władz miejskich, ale otrzymał o połowę głosów mniej niż pięć lat temu. Jeszcze 14 miesięcy temu jego partia Lud Wolności pobiła lewicę na głowę w wyborach regionalnych. Trudno więc nie wiązać obecnej porażki z tym, co zdarzyło się potem.
Najpierw Berlusconiego opuścił wieloletni sojusznik Gianfranco Fini i założył własną partię. Potem wybuchł skandal bunga-bunga i rozpoczęły się procesy premiera o korupcję. Wyniki tych wyborów to pierwszy wyraźny znak, że Włosi są już swoim premierem zmęczeni. Ostateczne wnioski będzie można wyciągnąć, gdy 30 maja rozstrzygną się wybory tam, gdzie żaden kandydat na burmistrza nie osiągnął w pierwszej turze ponad połowy głosów, co dotyczy blisko połowy średnich i dużych miast, w których odbywają się wybory.
Niemniej opozycja i wielu włoskich komentatorów mówią o początku końca politycznej kariery 74-letniego Berlusconiego, który na dobre i złe zdominował włoską politykę ostatnich 17 lat.
Korespondencja z Rzymu
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA