fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Piłka nożna

Co wolno skandować i pisać na transparentach

Fotorzepa, Bogusław Florian Skok Bogusław Florian Skok
Jerzy Haszczyński
Mieliśmy zatrzymywać kibiców z napisami obrażającymi premiera – twierdzi jeden z funkcjonariuszy
Wrocław, sobotnie przedpołudnie, Komenda Miejska Policji. Od wczesnego przedpołudnia odbywają się tam odprawy dla funkcjonariuszy prewencji, mających zabezpieczać rozgrywany tego dnia mecz Śląska Wrocław i GKS Bełchatów. Wojewoda dolnośląski Aleksander Marek Skorupa zdecydował, że odbędzie się on bez udziału kibiców. – Mieliśmy informacje, iż zgromadzą się pod stadionem i zorganizują demonstrację, był sygnał o planach blokowania ruchu w mieście. Dlatego na akcję ściągnięto odwody również spoza Wrocławia, także tzw. nop (nieetatowe oddziały prewencji – red.) – mówi "Rz" jeden z funkcjonariuszy.
Twierdzi też, że wydano dodatkowy rozkaz. – Usłyszeliśmy polecenie, że z tłumu kibiców mamy wyłapywać osoby "trzymające transparenty obrażające premiera". Pakować do więźniarek i przewozić na komisariaty – opowiada policjant z prewencji. – Jeden kolegów spytał, czy to jest rozkaz komendanta miejskiego. Usłyszał od prowadzącego odprawę dowódcy, że ma nie wnikać.
W sobotę wieczorem przed stadionem Śląska Wrocław i na pobliskiej górce zebrało się ok. 500 kibiców. Oprócz haseł sportowych skandowali też: "Tusk, ty matole, twój rząd obalą kibole!". To hasło pojawiało się już podczas protestów kibiców, którzy od dwóch tygodni w całej Polsce występują przeciwko zamykaniu stadionów przez administrację państwową.
W sobotę we Wrocławiu żadnego transparentu nie rozwiesili. Nikt nie został zatrzymany.
– Polecenie było: zatrzymywać za antyrządowe transparenty. O hasłach nie było mowy. To nie interweniowaliśmy – opowiada funkcjonariusz.
Rzecznik komendy wojewódzkiej policji asp. Paweł Petrykowski pytany przez "Rz" zaprzecza, by takie polecenie funkcjonariuszom prewencji wydano. – Pierwsze słyszę – mówi. Ale we wniosku policji do wojewody o zamknięcie stadionu Śląska napisano m.in., że kibice rozwieszają tam hasła "niezwiązane z charakterem imprez sportowych". – Nie chodziło o konkretne treści, ale o to, że uznano je za wykroczenie przeciwko regulaminowi rozgrywek – przekonuje Petrykowski.
Decyzją wojewody zamknięty dla kibiców został także na jeden mecz stadion łódzkiego Widzewa. Chciał tego komendant wojewódzki policji Marek Działoszyński, argumentując w swoim piśmie m.in., że kibice wznoszą okrzyki obrażające rząd i PZPN.
– Zamierzam się przyjrzeć tym decyzjom administracyjnym – zapowiada w rozmowie z "Rz" Adam Bodnar z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka. – Bo jeżeli głoszenie pewnych haseł politycznych przez kibiców było powodem zamknięcia stadionów, to jest decyzja skandaliczna. Stadiony zawsze, zwłaszcza w czasach "Solidarności", były miejscem pewnej debaty publicznej.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA