fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Tusk abdykował z roli przywódcy

AFP
Pod rządami obecnego premiera nie czuję się bezpiecznie– mówi europoseł PJN
To już koniec pana przyjaźni z Adamem Bielanem, z którym przez lata tworzyliście zżyty polityczny duet?
Michał Kamiński, europoseł PJN: Nasze drogi polityczne się rozeszły, ale dalej uważam go za swojego przyjaciela.
Kiedy ostatni raz pan z nim rozmawiał?
Kilka dni temu w drodze z Brukseli do Warszawy. Przywitaliśmy się.
Dlaczego wystąpił pan z wnioskiem, by Bielana odwołać z wiceprzewodniczącego frakcji konserwatystów w PE?
Nie wystąpiłem z takim wnioskiem.
I nie zabiega pan o to, by został odwołany? Bielan nadal będzie wiceprzewodniczącym frakcji?
To kwestia jego oceny i decyzji. Dziś nie reprezentuje żadnej z dwóch polskich delegacji we frakcji konserwatystów, ani PJN, ani PiS. Jak chce być szefem do końca kadencji, czyli do końca roku, to będzie.
Jak to się właściwe stało, że wasze drogi się rozeszły?
Podjąłem decyzję o wystąpieniu z PiS i wejściu do PJN.
Bielan też podjął decyzję o wstąpieniu do PJN. Ale potem został z niego wyrzucony.
Wielokrotnie mówiłem już, że to, co zrobiła Joanna Kluzik-Rostkowska, było błędem. I na ile mogłem, próbowałem tę sytuację załagodzić. Ale teraz jest dla mnie zamknięta.
Może jednak powody politycznego rozejścia się waszych politycznych dróg powiedziałyby coś o samym PJN?
Adam milczy na temat swojej przyszłości politycznej. A to, co słyszę, to są tylko plotki.
Jakie? Że chce wrócić do PiS?
Nie będę się na ich temat wypowiadał. Mogę powiedzieć, co ja sądzę.
To co pan sądzi?
Przestrzeń między PO a PiS jest do zagospodarowania. I my podjęliśmy się trudnego zadania budowania nowej formacji, która ma pozbawić Polaków, moim zdaniem, beznadziejnego wyboru tylko między PO a PiS. Między cynizmem a szaleństwem. Nadal uważam, że PJN jest formacją, która budzi nadzieje. I jestem przekonany, że nam się uda.
Jaką narrację, używając określenia Eryka Mistewicza, chcecie zaproponować wyborcom?
Przede wszystkim musimy zadać sobie pytanie, na jaki temat będą te wybory parlamentarne.
Temat?
W każdym kraju wybory są na jakiś temat. Chodzi mi o to, jaki problem ogniskuje w przededniu wyborów opinię publiczną. I na podstawie jakich przesłanek ludzie podejmują decyzję o głosowaniu na tę czy inną partię.
To jaki problem ogniskuje teraz wyborców?
Te wybory nie są na temat, czy rządzić ma PO czy PiS. Zadaniem PJN jest pokazać to wyborcom. Dlatego, że PiS się wykluczyło z normalnego funkcjonowania partii, czyli walki o władzę. I nie ma żadnej zdolności koalicyjnej. Chyba że dawałby ją Ludwik Dorn, który sam się nazywa jednoosobowym koalicjantem. Dziś PiS chce być partią jednego tematu, i w dodatku eksploatowanego bez końca.
Jadwiga Staniszkis twierdzi, że jeśli PiS wygra, nie będzie problemu z koalicjantem. I coś chyba jest na rzeczy?
A ja twierdzę inaczej, choć bardzo cenię Jadwigę Staniszkis. Proszę mi powiedzieć, jaka partia powiedziałaby dzisiaj, że chce rządzić z PiS?
Dziś żadna nie powie, bo to mogłoby się nie spodobać ich wyborcom przed podjęciem decyzji przy urnie. Jak np. SLD. Ale potem, dlaczego nie. Nawet z częścią podzielonej po wyborczej porażce PO.
Jestem przekonany, że PiS po retoryce, którą przyjęło po kampanii prezydenckiej, nie jest partią, z którą ktokolwiek może rządzić. A już z całą pewnością nie znajdą się odpowiedzialni politycy, którzy zgodzą się poprzeć Jarosława Kaczyńskiego na premiera.
Bo?
To człowiek, który ogłosił, że przez trzy miesiące prowadził politykę, z którą się fundamentalnie nie zgadzał, bo brał proszki. Ta i inne tego typu wypowiedzi wykluczają tę osobę z normalnego obiegu. PiS staje się w gwałtownym tempie partią typu lepenowskiego. Ma dwie zasadnicze cechy: nieodwoływalny przywódca i wprowadzanie kryterium ulicznego do demokratycznej polityki.
„Kryterium uliczne"? Chyba pan się trochę zagalopował.
Chodzi mi o przepychanki przed pałacem z porównywaniem Donalda Tuska do Stalina. Przy całym moim krytycyzmie wobec Tuska porównywanie go do Stalina jest albo przejawem zupełnego braku przyzwoitości, albo kompletnej niewiedzy historycznej. Proszę sobie obejrzeć zdjęcia.
I co na nich takiego jest?
Analogie z marszami Le Pena w Paryżu, w dzień Joanny d'Arc, rzucają się w oczy. Oczywiście w demokracji można demonstrować, można wszystko mówić. Że Polska jest kondo- minium, że ktoś brał proszki. Nie występuję o delegalizację PiS – ma fundamentalne prawo mówić do Polaków takim językiem, jak chce. Ale mam prawo jako polityk, może nieudolnie, próbować tworzyć alternatywę dla centroprawicowych wyborców.
I jak ta alternatywa brzmi?
Jestem przekonany, że są wyborcy, którzy są rozczarowani PO. Chcą wyjaśnienia w normalny sposób katastrofy smoleńskiej. Chcą normalnej centroprawicowej polityki, ale nie chcą być więźniami złych emocji Jarosława Kaczyńskiego. Które owocują coraz radykalniejszym językiem.
Co pan nazywa normalnym wyjaśnianiem katastrofy.
Uczynienie Antoniego Macierewicza głównym ekspertem od katastrof lotniczych moim zdaniem nie jest drogą normalnego wyjaśniania. Do tej pory wydawało mi się, że katastrofy lotnicze powinni wyjaśniać eksperci, nie politycy. Gdy jeszcze byłem w PiS, z Adamem
Bielanem proponowaliśmy prezesowi Kaczyńskiemu, by z niemałych pieniędzy, które partia ma, opłacić ekspertów.
Jakich ekspertów?
Nawet zagranicznych, ale o niekwestionowanym autorytecie w dziedzinie wypadków lotniczych. I tak, niezależnie od rządu, próbować wyjaśnić tę kwestię. Ale PiS wybrało drogę politycznego spektaklu.
Macierewicz nie korzysta z zagranicznych ekspertów?
Słucham, co się dzieje w komisji. I chociaż też ekspertem od wypadków lotniczych nie jestem, mam wrażenie, że to nie jest próba wyjaśnienia.
Tylko co?
Robienie politycznej zadymy wokół tej katastrofy.
To pan jest autorem strategii czy też taktyki antykaczystowskiej w PJN?
Zasadniczym problemem polskiej polityki jest przywództwo Jarosława Kaczyńskiego.
Nie odpowiada mi pan na pytanie.
Odpowiadam. Jestem autorem tezy, że częścią narracji PJN powinno być obnażenie zasadniczej słabości PiS. A tą słabością, paradoksalnie, jest jej prezes. I jeśli chce pani wyjaśnień, to powiem pani o co chodzi.
Słucham uważnie.
Jarosław Kaczyński jest dziś typem władcy, którego czarna legenda nakręca białą legendę i odwrotnie. Do tej pory nikt nie przeprowadził krytyki przywództwa Kaczyńskiego z punktu widzenia jego elektoratu i wartości, do których, przynajmniej nominalnie, się odwołuje.
Jak to?
Krytyka, która pada na Kaczyńskiego ze strony lewicowej i liberalnej, jest często brutalna i niesprawiedliwa. Ale ona, paradoksalnie, tylko ułatwia jego przywództwo. I tym należy się zająć. Mam na to kilka dobrych pomysłów. Bo przywództwo Jarosława Kaczyńskiego trzeba zdekonstruować. I pokazać, jak niedającym szans na przyszłość jest dzisiaj przywódcą.
Zdekonstruować, czyli co?
Jego nie trzeba oblewać kubłami pomyj, jak to robią niektórzy. Bo na bardzo dużą część zarzutów, i mówię to jako człowiek będący z nim w sporze, z całą pewnością nie zasługuje.
To nie bardo już rozumiem, o co panu chodzi.
W PiS dyskusja na temat linii politycznej prezesa jest niemożliwa. Nie ma nikogo, kto miałby inny pogląd na uprawianie polityki. Byłem w tej partii i wiem co mówię.
W PJN chcecie lepiej krytykować PiS. Ale PO chyba dostatecznie dobrze to robi, znajdując aplauz wyborców.
Brutalniejszej krytyki PiS i Jarosława Kaczyńskiego, niż to robi PO, rzeczywiście nie będziemy mieć. Tylko że ta krytyka jest fałszywa. Bo nie dotyka istoty rzeczy.
Ludzie, sądząc po sondażach, to jednak kupują.
Czasem w polityce potrzebna jest odwaga zmiany zachowań. Takie zresztą jest nasze hasło, w wielu dziedzinach.
A w czym chcecie być lepsi od PO?
Nie boimy się wolnego rynku. Największy zarzut, jaki mam do Donalda Tuska – i to zarzut poważny, a nie krzyczenie, iż jest zdrajcą, że chodzi na pasku Putina – jest to, że w istocie abdykował z roli przywódcy. Mimo że dysponuje tak dużym mandatem społecznym Polaków.
Jak to abdykował?
Zajmuje się wyłącznie PR, by utrzymać się przy władzy. Zaniechał jakichkolwiek działań, które wyznaczała mu filozofia, którą przez lata głosił. Przykład Hiszpanii, a  zwłaszcza Irlandii pokazuje, że opieszałość polityków doprowadziła ich kraj do skraju gospodarczej przepaści. I ja pod rządami Tuska nie czuję się w naszym kraju bezpiecznie. Słynna sprawa OFE też była tylko działaniem doraźnym, budżetową łataniną.
Po co bierzecie na listy wyborcze polityków ze Stronni    ctwa Konserwatywno-Ludowego?
Jak na polskie warunki to partia z dużą tradycją. Jej członkowie są zakorzenieni w lokalnych środowiskach. I mają doświadczenie w pracy w publicznych instytucjach. To pokazuje, że dla wielu ludzi zmęczonych jałowym dla Polski konfliktem PO – PiS pojawiła się alternatywa. I chcą w tym naszym projekcie politycznym uczestniczyć. Bardzo się cieszę z tego rozszerzenia naszego środowiska na SKL.
Jest pan za wszczęciem procedury impeachmentu dla prezydenta Bronisława Komorowskiego, jak proponuje pana kolega z PJN Marek Migalski?
Nie widzę dzisiaj przesłanek do impeachmentu dla Bronisława Komorowskiego. Takich słów, jak „impeachment", trzeba używać z ogromną ostrożnością. Bo w poważnej debacie takie słowa szybko się dewaluują.
 
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA