fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Edukacja

Premier buduje kosmiczne orliki

Obserwatorium z 6-metrową automatyczną kopułą i teleskopem o 16-calowej średnicy ma powstać w przyszłym roku w Darłowie
Urząd Miasta w Darłowie
Premier chce budować obserwatoria astronomiczne jak Orliki. Opozycja kpi: to kolejna ułuda
Do budowy obserwatoriów Tusk zachęcał niedawno w jednym ze swoich programowych wystąpień opublikowanych na łamach "Gazety Wyborczej". W artykule "Plan premiera: Trzecia fala nowoczesności" zapowiedział m.in. zwiększenie nakładów na naukę, budowę nowych laboratoriów oraz powszechny szerokopasmowy Internet. Sięgnął też do gwiazd.
"Wspaniały efekt edukacyjny, jaki przynosi wybudowane w  Warszawie Centrum Nauki Kopernik, jest impulsem do tego, by podobne centra powstały również w innych miastach. W małych gminach upowszechnić zaś chcemy tworzenie tak zwanych astrobaz, czyli niewielkich obserwatoriów nieba dostępnych dla wszystkich mieszkańców, ale skierowanych głównie do młodzieży" – napisał Tusk.
– To przykład tzw. nowoczesności tabloidowej – komentuje Rafał Chwedoruk, politolog z UW. – Bo trudno nie dostrzec, że to zabieg marketingowy, obliczony na kampanię wyborczą. I że chodzi o to, by podtrzymać wizerunek nowoczesnego premiera, który chce nowoczesności dla ludu. To tak jak z  "laptopem dla każdego ucznia".

Tusk podpina się pod gwiazdy

– W Polsce jest wiele wartościowych przedsięwzięć, które świetnie się sprawdzają lokalnie, co niekoniecznie oznacza, że mają sens w skali makro – dodaje Chwedoruk. – Nawet na ocenę piłkarskich Orlików jest za wcześnie, bo zbudować to jedno, a utrzymać i mądrze zagospodarować to drugie. Wolałbym, aby politycy zbadali rzeczywiste potrzeby, zanim ogłoszą nowy program albo twórczo rozwiną stary.
Bo pomysł nie jest nowy. Jak ustaliła "Rz", Tusk podchwycił go, gdy gościł w Kujawsko-Pomorskiem, gdzie realizowany jest pierwszy w Europie program budowy przyszkolnych obserwatoriów astronomicznych pod nazwą Astrobaza.
– Panu premierowi bardzo się nasz program spodobał, nawet się głośno zastanawiał, "że może by tak w całej Polsce..." – mówi "Rz" Anna Jurewicz, dyrektorka Kujawsko-Pomorskiego Centrum Edukacji Nauczycieli.

Byłem zdziwiony, że aż tak tanie

Program Astrobaza skupia 13 gmin, na których terenie ma powstać 14 małych obserwatoriów, finansowanych głównie z budżetu marszałka województwa. Pierwszy obiekt ma być oddany już w czerwcu.
– Trzy lata temu pomysł powstał w głowie Czesława Fitnera, dyrektora Wydziału Edukacji w Urzędzie Marszałkowskim w Toruniu, miłośnika fizyki i astronomii – dodaje Anna Jurewicz.
W założeniu program Astrobaza był stricte lokalnym przedsięwzięciem edukacyjnym. Ale ma już pierwszych naśladowców. Tym chętniejszch, że obserwatoria można szybko wybudować i – co ważne – są stosunkowo tanie. – Nawet byłem zdziwiony, że aż tak tanie, bo koszt takiego obiektu, z wyposażeniem z górnej półki, to mniej niż 500 tys. zł – mówi Arkadiusz Klimowicz (PO), burmistrz 14-tysięcznego Darłowa w Zachodniopomorskiem.
To tu, o czym tuż przed  "exposé" premiera w "GW" napisały lokalne gazety, ma powstać pierwszy "kosmiczny Orlik" w regionie. Projekt ma być przyjęty w tym roku. W przyszłym zaś ma być gotowy 100-metrowy obiekt, wybudowany przy jednej ze szkół, z 6-metrową automatyczną kopułą i teleskopem o 16-calowej średnicy (z optyką jak w teleskopach NASA).
– Takie obserwatorium to bardzo fajny pomysł – mówi Klimowicz. – Jeśli mamy być narodem wyedukowanym, to trzeba stawiać na przedsięwzięcia, które pozwolą młodym poszerzać horyzonty. Przy okazji może uda się bardziej zainteresować ich naukami ścisłymi i przyrodniczymi. Poza tym Darłowo zyska atrakcję turystyczną.
Klimowicz przyznaje, że atutem inwestycji jest stosunek kosztów do efektów: – Wielu burmistrzów przeznacza miliony złotych na, oczywiście, potrzebne rzeczy, ale efekty są różne. Bo jeśli ktoś wydaje rocznie 20 – 30 mln zł na budowę drogi, to zbuduje 2 –<\f>3 km. I efekt jest niemal żaden. A na takie obserwatorium może sobie pozwolić niemal każda gmina w Polsce!

Astronom: księżyc jak na dłoni

Dr. Arkadiuszowi Olechowi z Centrum Astronomicznego PAN w Warszawie pomysł przyszkolnych obserwatoriów się podoba. – W ten sposób można jednocześnie edukować młodzież, popularyzować astronomię – bo przecież obserwatoria będą dostępne dla wszystkich – i stwarzać szanse na realne odkrycia naukowe – przekonuje.
Astronom podkreśla, że amatorscy obserwatorzy często przyczyniają się do ważnych odkryć. Dodaje, że sprzęt, w  który mają być wyposażane astrobazy, gwarantuje niezwykłe doznania.
– Przez taki np. MEADE LX200 AF (w taki teleskop ma być wyposażone obserwatorium w Darłowie – red.) można już zobaczyć niemal wszystko, co jest na niebie – mówi dr Olech. – Pewien Fin, jeden z moich amatorskich współpracowników, na takim sprzęcie obserwował tzw. błyski gamma oddalone od nas o miliony lat świetlnych, czyli na granicy dzisiejszych możliwości w ogóle. A obiekty bliższe, np. księżyc, nasz układ planetarny czy plamy na Słońcu widać jak na dłoni.

PiS radzi zejść na ziemię

– Mnie już żadne wizje pana premiera Tuska nie zdziwią, tym bardziej wizje przedwyborcze – mówi "Rz" poseł Joachim Brudziński, przewodniczący Komitetu Wykonawczego PiS. – Premier rządu, zamiast rozwiązywać realne problemy Polaków, choćby przeciwdziałać drożyźnie i bezrobociu, proponuje kolejną ułudę. Ale tym razem Polacy tego nie kupią.
Polityk podkreśla, że nie ma nic przeciwko zachęcaniu młodzieży do poznawania tajników kosmosu: – Ale polska edukacja ma poważniejsze problemy, więc może lepiej by było, gdyby premier zaradził np. masowej likwidacji szkół, zamiast przychylać nam nieba za pośrednictwem gminnych obserwatoriów astronomicznych.
A Ryszard Czarnecki, europoseł PiS, wprost kpił w swoim blogu na portalu Salon24.pl: "Premier w ramach trzeciej fali nowoczesności (...) proponuje mieszkańcom gmin wiejskich obserwatoria astronomiczne zamiast dopłat dla rolników, a mieszkańcom gmin miejskich (...) zamiast dróg czy zwiększenia kompetencji finansowych samorządów. Satyryk by tego nie wymyślił (...). W takich astroobserwatoriach na leżąco (skoro gospodarka leży) moglibyśmy sobie patrzeć w gwiazdy, szukając w nich zapomnienia i ucieczki od rzeczywistości, czyli "polityki miłości"".
Kpiarski tekst Czarneckiego podzielił internautów. Broniąc "kosmicznych Orlików", Batuham zaatakował PiS, szydząc, że "Lepiej [wybudować] oddział IPN i CBA w każdej gminie".
Ale „Bogu007" nie był dłużny: „Nie ma co robić sobie pod?miechujek, to być może krzyk rozpaczy premiera, który zdaje sobie sprawę, że zdobycze epoki tuskowskiej uratować mogš już wyłšcznie kosmici".
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA