fbTrack

Film

Młyn i krzyż – filmowa wizja obrazu Pietera Bruegla

„Młyn i krzyż” to namalowany kamerą i komputerem ożywiony obraz „Droga na Kalwarię” stworzony w 1564 r. przez Pietera Bruegla Starszego
Forum Film
Piszący o filmach często jako synonimu używają słowa „obraz", narażając się na krytykę językoznawczych purystów. W przypadku najnowszego dzieła Lecha Majewskiego jest to określenie jak najbardziej uprawnione
Bowiem „Młyn i krzyż" to namalowany kamerą i komputerem ożywiony obraz „Droga na Kalwarię" stworzony w 1564 r. przez Pietera Bruegla Starszego.
W tym właśnie roku w opanowanej przez Hiszpanów Flandrii – od świtu do świtu jednego dnia – toczy się akcja filmu. Obserwujemy, jak Bruegel (Hauer) przygotowuje szkice do mającego powstać dzieła, jak tłumaczy Nicolasowi Jonghelinckowi (York), przyjacielowi i mecenasowi sztuki, ideę i symbolikę obrazu. „Będę pracował jak pająk, zaplątywał sieć, aż znajdę punkt zaczepienia" – mówi.
I rzeczywiście, konsekwentnie rozkręca własną pajęczynę, zmierzając do punktu centralnego, czyli męki Chrystusa. Ale ten główny temat na pierwszy rzut oka wydaje się ukryty. Trzeba się nieco natrudzić, by odnaleźć go w gąszczu innych sytuacji i postaci. A jest ich ponad 500 – z różnych stanów i warstw społecznych. Lech Majewski „wszedł" w sam środek obrazu i wybrał spośród nich 12. Rozwinął ich losy w krótkie epizody, zajrzał do ich siedzib, ukazał i codzienne sytuacje rodzinne, i wydarzenia krwawe i dramatyczne u udziałem hiszpańskich najeźdźców tropiących heretyków, np. zasypanie żywcem kobiety czy zakatowanie na śmierć młodego wieśniaka. Jest także epizod z Marią (Rampling) przygotowującą się na śmierć Syna. Zestawienie ofiary Chrystusa z cierpieniem ludu Flandrii uciskanego przez katolicką Hiszpanię wydaje się całkowicie uprawnione i naturalne. Lech Majewski wielokrotnie opierał kanwę swoich filmów na źródłach malarskich, ale prawdziwym wyzwaniem okazała się praca nad „Młynem i krzyżem". To nie żadne żywe obrazy, ale pełnokrwiste kino, dla którego namalowane ponad pięciuset lat temu arcydzieło jest tylko wdzięcznym pretekstem. Szwecja, Polska 2010, reż. Lech Majewski, wyk. Rutger Hauer, Charlotte Rampling
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL