fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Moja Emerytura

Opozycja nie odpuści: szykuje się awantura w Sejmie o OFE

ROL
Mniej pieniędzy dla funduszy emerytalnych to lepsza sytuacja finansów publicznych – przekonywał posłów premier Donald Tusk. PiS i SLD proponują zmiany dające Polakom możliwość wyboru między ZUS a OFE
W środę do późnych godzin nocnych trwała debata w Sejmie związana z pierwszym czytaniem projektu ustawy zmniejszającej składkę do OFE z 7,3 do 2,3 proc, pensji brutto. Przedstawiciele rządu i koalicji rządowej nawoływali do szybkiego przyjęcia nowych rozwiązań.
Motywowali to złą sytuacją finansów publicznych, koniecznością obniżenia deficytu finansów publicznych z szacowanych 7,9 proc. PKB w 2010 do wymaganych przez Brukselę 3 proc. PKB oraz koniecznością zahamowania tempa narastanie długu państwa.
Opozycja złożyła propozycje własnych rozwiązań w sprawie OFE. Jednocześnie wnioskowała o odrzucenie rządowego projektu w pierwszym czytanie.

OFE: Zostaje projekt rządowy

W czwartek rano Sejm przyjął propozycję projektu zmian do ustawy o OFE, przygotowaną przez PO i PSL, odrzucił natomiast zmiany proponowane przez opozycję.
Na 430 obecnych na sali sejmowej posłów, 251 głosowało za przyjęciem ustawy zaproponowanej przez Platformę Obywatelską.
Ostatecznie propozycjami rządowymi zajmie się wyłącznie komisja finansów.

Poszukując najlepszych rozwiązań

- W debatę zaangażowały się wszystkie możliwe autorytety, ekonomiści i eksperci - mówił Tusk. - Każdy miał swoje racje, szanuje ich wypowiedzi i głęboko wierze, że każdy prezentował je bezinteresownie w trosce o przyszłych emerytów i stabilność finansów finansów publicznych.
Tusk zapewnił, że rząd szukał rozwiązania najlepszego, a nie kompromisu. - Zdecydowaliśmy się na wariant najbezpieczniejszy, bo stabilny, który nie naraża na straty przyszłych emerytów - wyjaśnił. - Musimy zagwarantować przyszłe wypłaty emerytur. A - jak pokazuje doświadczenie - nawet wypłaty z OFE są gwarantowane przez państwo.
Premier dodał, że podsuwano rządowi różne warianty - nawet najbardziej radykalne zakładające likwidację II filaru. - My jednak musimy zadbać o przyszłość obywateli i bezpieczeństwo finansów publicznych, dlatego takie rozwiązanie odrzuciliśmy - wyjaśnił.
Jako główny powód cięcia składki z 7,3 do 2,3 proc. pensji brutto podał zbyt duże obciążenie finansów publicznych.  - Z dokładnych analiz wynika, że 200 mld zł długu z blisko 780 mld zł wynika z takiego a nie innego systemu emerytalnego - wyliczał. - W ciągu kolejnych 10 lat, przyrósłby on o kolejne 200 mld zł. Dodatkowym obciążeniem jest obsługa tego zadłużenia.
Zapewnił też, że miłą niespodzianką dla emeryta będzie podwyższenie możliwości inwestowania przez fundusze aktywów w akcje - dzięki temu przyszłe świadczenie będzie mogło być wyższe.
Michał Boni, szef doradców ekonomicznych premiera także położył nacisk na konieczności poprawienia kondycji finansów publicznych i zahamowania tempo wzrostu zadłużenia. - Wprowadzając reformę emerytalną w 1999 roku nie zadbano o finansowanie systemu, nie zreformowano sposobu zarządzania funduszy emerytalnych i nie wprowadzono nowych rozwiązań, które pomogłyby w bilansowaniu systemu - stwierdził Boni. - Polskie finanse nie były w stanie unieść ciężaru, jaki stanowiła składka na poziomie 7,3 proc. pensji brutto kierowana do OFE.
Wyjaśnił, że cięcie składki da w tym roku oszczędności rządu 0,7 proc. PKB i 0,4 w kolejnym roku. - To posunięcie zmniejszy potrzeby pożyczkowe naszego kraju o 195 mld zł - o tyle zmniejszy się pętla, zaciskająca się na naszych szyjach i zwiększą możliwości rozwojowe Polski - stwierdził minister.
Optymizmem z sejmowej mównicy tryskał minister finansów Jacek Rostowski. Próbował przekonywać posłów, że Polska jest liderem w konsolidacji finansów publicznych, a ich kondycja jest zadowalająca. Na te słowa zareagował minister w kancelarii premiera Michał Boni: - Pan się chyba przejęzyczył - zapytał Rostowskiego. Po debacie w rozmowie z "Rz" stwierdził, ze jeśli się ma deficyt bliski 8 proc. PKB, rosnące zadłużenie dochodzące do progu 55 proc. w relacji do PKB i jest się w procedurze nadmiernego deficytu, to nie można publicznie mówić, że z finansami publicznymi jest wszystko w porządku - stwierdził Boni.
Zdaniem Jacka Rostowskiego ministra finansów, pozostawienie składki do OFR na dotychczasowym poziomie spowoduje w ciągu najbliższych 10 lat zwiększeniem zadłużenia państwa o 4 tys. zł w przeliczeniu na statystycznego Polaka
Marcin Mrowiec, główny ekonomista Pekao SA uważa, że rząd postawił cały swój autorytet na to, aby zmiany w OFE przeprowadzić. - Determinacja ekipy rządzącej jest tym większa, że ryzyko przy mocno osłabiającym się złotym przekroczeni progu 55 proc. Zadłużenia w relacji do PKB jest bardzo duże - mówi Mrowiec. Jeśli tak by się stało, budżet na 2013 rok musiałby zostać uchwalony bez deficytu. Także Jakub Borowski z Invest Banku jest przekonany, że Sejm zmiany zatwierdzi. - Do mnie argumenty rządu trafiły, trzeba ratować finanse publiczne - mówi ekonomista. -Problem polega na tym, że te zmiany powinny być elementem większego pakietu reform, które poprawiłuby kondycję finansów publicznych w długim okresie - dodaje.

PiS przedstawił własną propozycję zmian systemu

Małgorzata Sadurska z PiS przedstawiając uzasadnienie do alternatywnego projektu zmian w OFE, przygotowanego przez Prawo i Sprawiedliwość  zapewniła, że to pierwsze rozwiązanie, które traktuje przyszłych emerytów podmiotowo. - Reforma z 1999 roku była przymusowa i pozbawiła nas szans na godziwą emeryturę, bo wprowadziła system liberalny oparty o świadczenia kapitałowe wypłacane przez prywatne firmy - stwierdziła poseł. - Wiemy ile płacimy, ale nie wiemy na jaką emeryturę możemy liczyć. Czy reforma była wprowadzana dla Polaków, czy dla prywatnych firm?
Krytykując rządowe rozwiązanie zarzuciła, że ma on na celu wyłącznie ratowanie budżetu, a nie dobro ludzi. Projekt opozycji ma gwarantować dobrowolność wyboru pomiędzy ZUS, a ZUS i OFE. Przyznaje też prawo rezygnacji z systemu kapitałowego i powrotu do ZUS dla tych, którzy dziś mają konto w OFE. Każdy z Polaków miałby też możliwość decydowania o wysokości składki kierowanej do OFE i jej weryfikacji co dwa lata.
Z kolei Beata Szydło z PiS dodała, że pieniądze na przyszłą emeryturę nie mogą być elementem bieżącego zasypywania budżetowej dziury.
- Zielona wyspa okazała się wydmuszką która pęka na naszych oczach - ceny rosną, inflacja rośnie, deficyt rośnie - wyliczała Szydło. Stwierdziła, że rząd karmi nas mirażami w które wierzą tak premier, jak i minister finansów. Ta załoga ma dla nas już tylko jedną propozycję - zrzuca tratwę i rozdaje kapoki i ma jeden port na celu - wybory - powiedziała poseł PiS. W jej ocenie Polsce są potrzebne zmiany, ale nie takie, które wprowadzają jeszcze większą niepewność.

W obawie o gospodarkę

W ocenie PJN zabranie pieniędzy z rynku wskutek redukcji składki do OFE, ktore dziś pracuią na nasze emerytry będzie miało także wpływ na kondycję naszej gospodarki. Zmniejszy miejsca pracy i zredukuje konsumpcję. W ocenie Joanny Kluzik Rostkowskiej z PJN te zmiany dewastują II filar. - Polsce potrzeba reform, dlatego będziecie mieli w nas partnerów do rozmów o podwyższeniu wieku emerytalnego i ograniczeniu emerytur mundurowych - zapewniła Joanna Kluzik Rostkowska z PJN.
- Chcemy jak najszybciej przeprowadzić zmiany przez Parlament, mamy po swojej stronie PSL - deklaruje Paweł Arndt, szef sejmowej komisji finansów publicznych. Pod obrady komisji projekt ma trafić już jutro. Arndt zdaje sobie jednak sprawę z tego, że opozycja nie odda pola bez bitwy - w takim wypadku - jak sam przyznaje, plan przegłosowania projektu w ciągu tygodnia może się nie udać. Wówczas przesunie się także termin wejścia nowych przepisów w życie. To z kolei - jak wyliczył minister finansów Jacek Rostowski - oznacza mniejsze oszczędności dla budżetu sięgające ok. 2 mld zł miesięcznie.
Szef komisji finansów publicznych najbardziej obawia się wniosku o wysłuchanie publiczne. Oznacza to, że w ciągu 14 dniu marszałek zobligowany zostanie do zorganizowania dyskusji w Sejmie, w której głos będą mogli zabrać zaproszeni eksperci. Złożenie takiego wniosku, jeszcze przed rozpoczęciem sejmowej debaty zapowiedziała opozycja. - Zamierzamy zorganizować publiczną dyskusje przede wszystkim dlatego, że informacje o proponowanych przez rząd zmianach są niewystarczające - twierdzi Beata Szydło z PiS. - Nie wszyscy się orientują, jak ma wyglądać cięcie składki. W jej ocenie to zbyt ważny projekt, aby należało się spieszyć z pracami nad nim. - To, że ministrowie Rostowskiemu brakuje pieniędzy, to nie powód, aby od razu przystępować do głosowania - wyjaśnia poseł. - Te zmiany mają dotknąć wszystkich Polaków.
Podobnego zdania jest Stanisław Stec z SLD. - Nie wykluczam, że zaproponujemy modyfikację zmian - wyjaśnia poseł.
W ocenie Jana Łopaty z PSL zaproponowane przez rząd cięcie składki jest rozwiązaniem kompromisowym, które powinni poprzeć wszystkie strony.
Według rządu cięcie składki do OFE niezbędne ze względu na stan finansów publicznych, chodzi zwłaszcza o zmniejszenie przyrostu długu publicznego (w długiej perspektywie czasowej). Zapewnia też, że proponowane rozwiązania będą bezpieczne w stosunku do środków zgromadzonych w OFE i zapewnią integralność II filaru.
5 proc. składki, która nie trafi do OFE zostanie umieszczone w  ZUS-ie na specjalnym indywidualnym subkoncie. Środki te będą waloryzowane (rocznie lub kwartalnie – dla tych którzy nabyli uprawnienia w trakcie roku) o wskaźnik wzrostu gospodarczego z ostatnich 5 lat i inflacji. W kolejnych latach wpłata na indywidualne konto w ZUS zmniejszałaby się do 3,8 proc. w 2017 r., a wpłata do OFE rosłaby do 3,5 proc.
W nowych regulacjach przewidziano również, że pieniądze odłożone na subkoncie w ZUS-ie będzie można dziedziczyć, na takich samych zasadach jakie obecnie obowiązują w OFE. Od 2012 roku ma obowiązywać specjalna ulga podatkowa. Będą mogły z niej skorzystać osoby, które zaczną odkładać dodatkowe pieniądze na tzw. indywidualnych kontach zabezpieczenia emerytalnego – IKZE. Tworzenie tych kont ma być dobrowolne i będzie można je zakładać w dowolnym OFE lub w innych instytucjach finansowych. Ulga ta wyniosłaby 4 proc. od podstawy opodatkowania podatkiem dochodowym od osób fizycznych.
W nowelizowanych przepisach przewidziano stopniowe zwiększanie limitu lokat aktywów OFE w akcje – do 2020 r. limit ten osiągnie 62 proc. W kolejnych latach limit ten będzie mógł dojść do 90 proc. W 2011 r. ustalono go na poziomie 42,5 proc.
Akwizycja na rynku pierwotnym i wtórnym prowadzona przez PTE będzie całkowicie zakazana. Prowizja pobierana przez OFE pozostanie na poziomie 3,5 proc.
 
 
Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA