fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Media

Skok rządu na Internet

Internauci już przed rokiem zarzucali Donaldowi Tuskowi próbę ocenzurowania sieci
Fotorzepa, Radek Pasterski RP Radek Pasterski
Magdalena Lemańska
Czy nowelizacja prawa ograniczy swobodę wypowiedzi w Internecie?
– Nowa ustawa medialna spowoduje, że cofniemy się do ery prehistorycznej Internetu, do momentu, kiedy będziemy się mogli posługiwać wyłącznie tekstem – mówił wczoraj na konferencji Jarosław Sobolewski, dyrektor generalny Związku Pracodawców Branży Internetowej IAB Polska.
Rządowy projekt nowelizacji ustawy o radiofonii i telewizji ma dziś przyjąć Senat. Ale nowela budzi ostry sprzeciw internautów i przedsiębiorców. – To oczywisty bubel prawny. Rząd tłumaczy się koniecznością implementacji dyrektywy unijnej (o usługach medialnych – red.), ale chce wprowadzić przepisy mające de facto koncesjonować publikacje wideo w sieci, co jest sprzeczne z unijną dyrektywą – zarzuca Borys Musielak, ekspert OSmedia.
– W polityce rządu widać sprzeczność. Przyjmuje strategię rozwoju społeczeństwa informacyjnego, która zakłada promowanie większej aktywności w sieci. A jednocześnie proponuje rozwiązania, które mogą tę aktywność w znacznym stopnu ograniczyć – wtóruje mu dr Maria Nowina-Konopka, specjalistka ds. demokracji w sieci.
Obrońcy ustawy podnoszą inne argumenty. – Internet w Polsce to ciągle Dziki Zachód. O ile na początku taka pełna wolność była wskazana, o tyle teraz jakaś forma regulacji jest potrzebna – przekonuje Jacek Żakowski, publicysta „Polityki". – Ograniczenie anonimowości w sieci jest koniecznością. Może to pomóc uzdrowić debatę, która się dziś toczy w Internecie i polega głównie na obrzucaniu się wyzwiskami i obelgami.
Nowelizacja ustawy o rtv nakłada na działających w Polsce właścicieli serwisów internetowych, na których udostępniane są filmy wideo, obowiązek rejestracji w Krajowej Radzie Radiofonii i Telewizji. Rada, której członków wybierają Sejm, Senat i prezydent, będzie mogła odmówić rejestracji serwisu, a nawet wykreślić go z rejestru.
Jeżeli mimo to właściciel serwisu nadal będzie umieszczał w nim pliki wideo, KRRiT będzie mogła ukarać go grzywną w wysokości do 10 proc. rocznego przychodu. Zdaniem Katarzyny Szymielewicz z Fundacji Panoptykon takie zapisy nie uwzględniają różnic między tradycyjną telewizją a treściami umieszczanymi w sieci, np. przez drobnych przedsiębiorców promujących swoje produkty.
A Mirosław Usidus, ekspert ds. społeczności sieciowych, ostrzega: – Doświadczenie uczy, że media, którymi KRRiT zarządza, nie są niezależne, więc mam powody obawiać się o wolność mediów internetowych.
Nowela nakazuje też zarejestrowanym serwisom, by 15 proc. emitowanych materiałów było produkcji europejskiej. Dostawca będzie musiał też zablokować małoletnim dostęp do treści „niedozwolonych" lub sprzecznych z polską racją stanu.
Rządowy projekt skrytykowała wczoraj Krajowa Izba Gospodarcza. A jak mówi Maciej Gawroński z kancelarii Bird & Bird: – Ustawa spowoduje duże spowolnienie rynku internetowego i ograniczy wolność słowa.
Prezesi TVN, Polsatu i TV Puls wysłali wczoraj do marszałka Senatu list, w którym krytykują inny zapis ustawy: nakazujący ograniczenie do dwóch minut w ciągu godziny zapowiedzi filmu czy audycji informacyjnej.
Donald Tusk odpiera zarzuty o próbę cenzurowania sieci. Wczoraj na konferencji zapewniał: – Nie mam najmniejszego zamiaru kontrolować Internetu ani żadnych innych mediów.
Powiedział też, że polecił sprawdzenie, co w ustawie jest implementacją unijnych przepisów, a co „radosną twórczością urzędników".
Ale internautów i blogerów, którzy na portalu Facebook organizują protesty przeciw rządowej ustawie, to nie przekonuje. „Mamy bardzo przyjacielski rząd. Jak mówił pewien wybitny reżyser – rząd jest zaprzyjaźniony z dwiema prywatnymi telewizjami. Ostatnio bardzo zaprzyjaźnił się z telewizją publiczną. I bardzo chciałby się zaprzyjaźnić z Internetem" – ironizuje bloger Bernardo.
Internauci pamiętają, że rząd już rok wcześniej w ustawie antyhazardowej próbował przepchnąć przepisy pozwalające w istocie na cenzurę Internetu. – Internauci po raz kolejny są oszukiwani przez polityków – mówi „Rz" bloger Maciej Budzich. – Mamy rok wyborczy. Z pewnością politycy kolejny raz będą się podlizywać internautom. Warto im przy tej okazji wytknąć, jak głosowali w tej sprawie – dodaje.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA