fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Media i internet

Juniper: operatorzy nie inwestują

rpkom.pl
Czas rozliczania inwestycji przez operatorów dramatycznie się skrócił. Jeszcze kilka lat temu wynosił pięć, czasem więcej lat. Dziś są to maksymalnie dwa lata. Za tą barierą jest nieprzewidywalne. FTTx i światłowody? W każdym województwie potrzeba ich 3-4 tys. km. To kosztuje, i nie nie zwróci się w dwa lata - mówi w rozmowie z rpkom.pl Piotr Czechowicz, dyrektor Juniper Networks na region Europy Wschodniej.
rpkom.pl: - Jak podsumowałby pan 2010 r. z punktu widzenia Juniper Networks w Polsce?
Piotr Czechowicz, dyrektor Juniper Networks na rejon Europy Wschodniej: - 2010 r. był dla nas bardzo dobrym rokiem, podobnie jak wcześniejsze, „kryzysowe" lata. Zauważyliśmy, że klienci inwestujący w technologie wydają pieniądze bardziej świadomie, uważniej przyglądają się cenom i szczegółom rozwiązań. Kiedyś takie czynniki jak oszczędność prądu czy wielkość urządzenia nie były dla nich szczególnie istotnie. Tych parametrów używano wcześniej marketingowo, by podkreślić zaawansowaną konstrukcję urządzenia. Dziś są one czynnikiem wyboru, ze względu na dokładniejsze analizowanie przez klientów całkowitych kosztów posiadania (TCO). Oszczędność energii i efektywność przekłada się na konkretne korzyści biznesowe. Okazuje się bowiem, że na jeden wat energii dostarczony do urządzenia sieciowego dostarczyć trzeba trzy waty chłodzenia. 2010 r. w Polsce to także sukcesy w rozwiązaniach security w rozwiązaniach dla sektora publicznego. To zasługa SRX-ów, czyli małych firewalli ze wspomaganiem sprzętowym oraz nową rodziną switchy. W ubiegłym roku sprzedaliśmy operatorom telekomunikacyjnym kilka dużych data center. Wdrażamy długofalową strategię zwijania 3-warstowywych data center do 2 warstw. W tym roku wejdzie projekt Stratus, oparty na najbardziej zaawansowanych switchy, które pozwolą zredukować data center do warstwy zawierającej się w jednym urządzeniu. To, co do tej pory było skomplikowane w zarządzaniu, zostanie skompaktowane do jednego urządzenia.
- Jacy operatorzy kupowali od was centra przetwarzania danych?
- Przede wszystkim mobilni, notujący największe wzrosty ilości danych przetwarzanych w swoich sieciach. Trudno tu uciec od trendów, czyli coraz większej popularności smartfonów. Według Morgan Stanley w 2014 r. będzie ich tyle samo co komputerów typu desktop. Popyt na data center to także efekt zmieniającego się u operatorów łańcucha wartości. Wraz z popularnością usług dostarczanych przez takie firmy jak Google czy Facebook, coraz większa część przychodów przesunęła się od operatorów w ich kierunku. Kiedyś, by wygenerować na użytkowniku przychód, trzeba było znać jego numer telefonu. Dziś proste billingowanie numeru na niewiele się zdaje, bo mamy do czynienia z terminalami z adresami IP, w związku z czym duża część przychodów płynie nie do operatora, a producenta czy właściciela konkretnego programu, jaki jest używany w urządzeniu. Już nie jest ważne, jaki jest numer telefonu, czy do jakiej sieci on należy. Liczy się tożsamość, czyli wybór dokonany przez użytkownika, który decyduje się na konkretne aplikacje i usługi dostarczane przez graczy trzecich. By konkurować z graczami „over the top", tradycyjni operatorzy muszą zacząć tworzyć własne usługi i treści.
- Nie jest na to już za późno?
- Nie sądzę. Operatorzy telekomunikacyjni nie mają wyjścia. W USA takie strategie przyjęły np. AT&T i Verizon. Duzi operatorzy w USA walczą o to by wśród ikonek programów dostarczonych przez firmy over the top znalazły się także ich produkty. Za chwilę czeka to także operatorów w Polsce. Stąd popyt na data center. Niektórzy operatorzy już rozpoczęli prace nad nowymi rozwiązaniami, jak np. wideo o rozdzielczości 4096p. Pliki wideo o takiej jakości już pojawiają się np. w serwisie YouTube. W Polsce dwóch operatorów pracuje nad dostarczaniem materiałów wideo w tej jakości. Do tego potrzebne będą centra przetwarzania danych i aplikacje w chmurze obliczeniowej. Medium pomiędzy użytkownikiem a chmurą to sieć. Chcemy być obecni w obu tych obszarach.
- Ile jest wart typowy kontrakt na centrum przetwarzania danych, jaki zawieracie w Polsce z operatorem?
- To zależy. Centra danych różnią się od siebie parametrami takimi jak stopień niezawodności, powierzchnią i dostosowaniem do świadczenia za ich pomocą konkretnych usług. Kontrakty, jakie realizujemy w Polsce są warte 1-2 mln dolarów netto. Jednak centra danych nie są waszym podstawowym źródłem przychodu w Polsce. Owszem, głównym źródłem wciąż są routery oraz podobne urządzenia. To znacznie więcej niż 50 proc. sprzedaży w Polsce. To wynika z ich wyższej od np. switchy ceny jednostkowej oraz popytowi na tego typu sprzęt, potrzebny przy modernizacji sieci. Pamiętajmy też, że jeszcze dwa czy trzy lata temu problemy w sieci operatorzy rozwiązywali przez optymalizację, tak by unikać kosztów. Od połowy 2010 r. widzimy uruchomienie wielu procedur zakupowych, które świadczą o tym, że klienci pogodzili się z tym, że wydatków nie da się uniknąć. Nie znam operatora, który teraz nie prowadziłby podobnych działań. Każda transakcja taka jak np. kupno Astera przez UPC czy zapowiedź współpracy Ery i Orange w sieci mobilnej, wymagają dotknięcia sieci, ponownego jej zaplanowania, przejrzenia pod kątem jakich usług jest zaplanowana.
- Jak operatorzy mobilni będą rozwijać swoją sieć w najbliższych latach?
- Sądzę, że nie pójdą w kierunku infrastruktury naziemnej, FFTx. Myślę, że obiorą kierunek na technologię LTE. Nie będą specjalnie interesować się rynkiem stacjonarnym, bo na swoim, mobilnym rynku mają prawdziwe tornado do opanowania.
- Jak na pański biznes wpływa niepewność jeśli chodzi o inwestycje w Polsce? Nie wiadomo kiedy i na jakich zasadach będzie powstawać LTE niskich częstotliwości, stoją inwestycje w światłowody. Dla Junipera to utracone przychody.
- Gracze, dla których FTTx byłby kolejnym krokiem rozwoju broadbandu, są pod ogromną presją z powodu operatorów over the top. Mamy teoretycznie miliard euro do wydania na sieci szerokopasmowe ale nie wydajemy ich. Koszty wybudowania światłowodów są wysokie. Jeszcze kilka lat temu czas rozliczania inwestycji przez telekomy wynosił pięć, czasem dziesięć lat w przypadku nowych central cyfrowych. Dziś ten okres skrócił się do dwóch lat. Za tą barierą jest nieprzewidywalny rynek. Krótko mówiąc, jeśli coś się nie zwróci w dwa lata, jest oceniane jako niezwracalne. A w każdym województwie jest do wybudowania 3-4, czasem 5 tys. km światłowodów. To się nie zwróci w dwa lata, nie ma takiej możliwości.
- Dziękuję za rozmowę.
rozmawiał Tomasz Boguszewicz
Źródło: rpkom.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA