fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Katastrofa smoleńska

Czy generał Błasik naciskał na pilota Tu-154 Protasiuka?

Liczące 90 godzin nagrania z kamer na Okęciu analizują śledczy. Prace utrudnia im kiepska jakość
youtube
Grażyna Zawadka
Świadkowie nie potwierdzili kłótni gen. Błasika i kpt. Protasiuka
– Prokuratura nie ma dowodów wywierania nacisku na pilotów Tu-154 – stwierdził prokurator generalny Andrzej Seremet w RMF FM.
Dodał, że nie ma też dowodów na to, by na Okęciu przed wylotem prezydenckiego samolotu do Smoleńska miało dojść do kłótni między dowódcą Sił Powietrznych gen. Andrzejem Błasikiem a kapitanem Arkadiuszem Protasiukiem. Potwierdził, że prokuratura bada film z kamery przemysłowej na Okęciu, która miała rzekomo zarejestrować scenę kłótni, ale do tej pory nie natrafiono nawet na moment, w którym obaj panowie by rozmawiali.
– Film jest obszerny. To ok. 90 godzin nagrania. Jest to sam obraz, bez dźwięku Prokuratorzy obejrzeli do tej pory mniej więcej połowę – mówi "Rz" płk Zbigniew Rzepa, rzecznik Naczelnej Prokuratury Wojskowej. – Jakość nagrania jest słaba, co dodatkowo utrudnia analizę.
Jak wynika z informacji "Rz", faktu kłótni nie potwierdzają też zeznający w prokuraturze świadkowie, m.in. oficerowie BOR i obsługa lotniska. Podczas pierwszych przesłuchań osób obecnych na lotnisku przed wylotem Tu-154 nikt nie wspomniał o takim zdarzeniu. Po pojawieniu się medialnych informacji o kłótni prokuratura ponownie zaczęła przesłuchiwać osoby, które mogą coś wiedzieć na ten temat. Do tej pory nikt z zeznających nie potwierdził, by słyszał spór gen. Błasika z kpt. Protasiukiem.

Medialne informacje

O rzekomej kłótni zrobiło się głośno pod koniec lutego. Wcześniej o tym, że taka sprzeczka miała mieć miejsce, wspominali autorzy książki "Ostatni lot" oraz "Gazeta Wyborcza". Ale dopiero po informacji TVN 24, że sprzeczkę utrwaliła kamera przemysłowa na lotnisku, wybuchła medialna wrzawa. Telewizja informowała, że pilot nie chciał lecieć z powodu niepewnych prognoz pogody nad Smoleńskiem. Generał Błasik miał mu udzielić reprymendy, używając wulgarnych słów. To rzekomo przez kłótnię, która przeniosła się aż do trapu samolotu, prezydenta powitał generał, a nie pilot.
Badająca przyczyny katastrofy komisja Jerzego Millera, w której posiadaniu był wówczas film, a także wojskowa prokuratura skąpo odnosiły się do tych rewelacji. Dopiero po kilku dniach minister Miller stwierdził: – Nie ma dowodu na to, że kłótnia miała miejsce.
Pojawiły się nawet pomysły zaangażowania eksperta, który odczytałby z ruchu warg treść rozmowy. Prawdopodobnie ze względu na kiepską jakość nagrania zrezygnowano z tego. Do badania filmu zabrała się prokuratura.
Jak nieoficjalnie mówi "Rz" jeden ze śledczych, wątek rzekomej kłótni traktują jako medialny.
– Nie jest to przy badaniu nagrań kwestia pierwszoplanowa. Zależy nam głównie na sprawdzeniu, jak Tu-154 był obsługiwany, kto się pojawiał koło maszyny tuż przed startem itp. – wyjaśnia informator "Rz".
Dlaczego zatem tak nagłośniono wątek rzekomej kłótni? Mieli o niej nieoficjalnie mówić niektórzy pracownicy lotniska i ochrony.
– Jeśli tacy świadkowie rzeczywiście są, to dlaczego do tej pory żaden z nich nie podzielił się tą wiedzą z prokuratorami? – pyta mec. Rafał Rogalski, pełnomocnik kilku rodzin ofiar katastrofy.
Czy kiedykolwiek dowiemy się, czy i o czym rozmawiał kpt. Protasiuk z gen. Błasikiem? – Wszystko zależy od tego, czy na nagraniu ich twarze są widoczne i z jakiej odległości sfilmowała ich kamera – tłumaczą "Rz" eksperci.

Spóźniona notatka

Sprawa rzekomych nacisków na kpt. Protasiuka w związku z lotem do Smoleńska to niejedyny taki przypadek nagłośniony ostatnio przez media.
3 marca "Gazeta Wyborcza" ujawniła, że istnieje notatka, którą miał tuż po przylocie z Gruzji w 2008 r. sporządzić pierwszy pilot kpt. Grzegorz Pietruczuk. Opisuje tzw. incydent gruziński, gdy prezydent Lech Kaczyński miał mieć do załogi pretensję, że nie wylądowała w objętej wojną Gruzji, tylko w Azerbejdżanie. Drugim pilotem był wtedy Protasiuk.
W czwartek "Nasz Dziennik" ujawnił, że notatka powstała nie po przylocie z Gruzji, ale dopiero w lutym 2011 r. Sporządzenia jej miał się domagać MON. Jak tłumaczy rzecznik resortu – w odpowiedzi na liczne pytania dziennikarzy o tę sprawę.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA