fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Piłka nożna

Wojciech Szczęsny może zgasić gwiazdy

Wojciech Szczęsny (Arsenal Londyn)
AP
Polski bramkarz Arsenalu może dziś zgasić gwiazdy Barcelony
 
Trzy tygodnie temu Barcelona przegrała w Londynie 1:2. Ktoś wreszcie nie tylko odważył się zagrać z piłkarzami Pepa Guardioli ich stylem, ale potrafił udowodnić swoją wyższość.
Arsenal trudno nazwać klonem Barcelony. Jest młodszy, mniej doświadczony, ale równie szybki, pomysłowy i nieprzewidywalny. Dzisiaj podejdzie na Camp Nou do egzaminu dojrzałości. Jeśli uda się wyeliminować Barcelonę, łatwiej będzie uwierzyć, że nadszedł już czas sukcesów, a nie grzecznego głaskania po główkach po kolejnych wpadkach.
Trzy tygodnie to w futbolu bardzo dużo. Po zwycięstwie z Barceloną Arsenal  przegrał finał Pucharu Ligi z Birmingham City, po nieporozumieniu Wojciecha Szczęsnego i Laurenta Koscielnego w ostatniej minucie. Nie wygrywał też wszystkich meczów w Premiership (a niektóre powinien), ale dzięki słabej grze Manchesteru United ciągle pozostaje w grze o mistrzostwo.
Szczęsny w Arsenalu rozegrał kilkanaście meczów, a wydaje się, jakby bronił od lat. Bardzo szybko wziął na siebie odpowiedzialność, bezczelnością nie raził, ale imponował.
Po finale Pucharu Ligi, żeby nie było wątpliwości, kto popełnił błąd, chodził i pocieszał załamanych kolegów. On się nie załamał, wydaje się, że jest sportowcem bez słabości i chwil zwątpienia. – Nikt po pierwszym meczu nie otwierał szampana. Wiemy, co czeka nas na Camp Nou – mówi przed rewanżem.
Ale tego tak naprawdę nie wie nikt.  Barcelona przez  trzy tygodnie pokazała, że potrafi też wygrywać  zwyczajnie, po 1:0 – jak ostatnio dwa razy w lidze z Valencią i Realem Saragossa. Guardiola Arsenalu wystraszył się na serio, bo przed rewanżem zaczął oszczędzać swoje gwiazdy – ostatnie spotkanie David Villa i Andres Iniesta rozpoczęli na ławce rezerwowych.
Nikt w Hiszpanii nie odważył się tego jednak nazwać zadyszką. Barcelona uciekła na siedem punktów Realowi i przed rewanżem w Lidze Mistrzów jest w dobrym humorze: wyleczył się Victor Valdes, z ważnych piłkarzy zabraknie tylko Carlesa Puyola, a do awansu wystarczy przecież jeden gol. Ale Javier Mascherano, który całe lata spędził w Liverpoolu, a teraz gra w Barcelonie, ostrzegał wczoraj w katalońskich gazetach: „Arsenal nie jest głupi, nie zaatakuje".
Rok temu Barcelona została  w półfinale wyeliminowana z Ligi Mistrzów przez Inter, który według jednych mordował futbol, według innych – pokazał, jak zmusić artystów do spuszczenia głów. To, że pierwszy mecz z Arsenalem był bardzo dobrym widowiskiem, nie świadczy, że w drugim będzie tak samo.
Arsene Wenger wspominał nieśmiało o znalezieniu kompromisu między atakiem i obroną. Do tej pory środek ciężkości był zdecydowanie na połowie przeciwnika.  – Nie możemy rzucić się do ataku, ale nie mamy także wystarczającej przewagi, by tylko się bronić – mówił Wenger.
Na 90 procent na Camp Nou zagra Cesc Fabregas, kontuzje wykluczyły natomiast Alexa Songa i najprawdopodobniej Robina van Persiego, który jednak poleciał do Barcelony. Zabraknie także Theo Walcotta.
W drugim dzisiejszym meczu Szachtar zagra z Romą. W pierwszym w Rzymie wygrał 3:2. Drużynę z Serie A prowadzi już nowy trener – Vincenzo Montella.
>1/8 finału – rewanże
Wszystkie mecze o 20.45
DZISIAJ GRAJĄ
• Barcelona – Arsenal (transmisja nSport)
• Szachtar Donieck – AS Roma (n59)
JUTRO GRAJĄ
• Tottenham Hotspur – Milan (Polsat, nSport)
• Schalke – Valencia (n59)
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA