fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Analizy

Przed lotem Tu-154 zawiniły wojskowe służby meteorologiczne

Generał Bogusław Pacek w studiu tv.rp.pl
Fotorzepa, Magda Starowieyska Magda Starowieyska
Załoga Tu-154M nie otrzymała niezbędnych do startu depesz pogodowych opisujących warunki atmosferyczne panujące nad smoleńskim lotniskiem
Gen. Bogusław Pacek, doradca szefa MON Bogdana Klicha, powiedział "Gazecie Wyborczej", że piloci mieli aktualne informacje o złej pogodzie na lotnisku Siewiernyj w Smoleńsku i panującej tam mgle. Ma to wynikać, jak stwierdził, z notatki żołnierza z wojskowego biura meteorologicznego na Okęciu.
– Z tej prognozy wynika, że widoczność jest od 1 tys. do 3 tys. metrów – tłumaczył.
W piątek na konferencji prasowej gen. Pacek uściślał: – Mogli (załoga Tu-154M – red.) startować, ale powinni się liczyć z koniecznością lądowania na zapasowym lotnisku.
Według minimów smoleńskiego lotniska można tam bezpiecznie wylądować przy widoczności nie mniejszej niż tysiąc metrów. Piloci Tu-154M, otrzymując dane o widoczności 1 – 3 tys. metrów, nie złamaliby więc żadnych procedur, decydując się na start.
Jednak gen. Pacek powołuje się na informacje dotyczące warunków atmosferycznych z rejonu Smoleńska, a nie znad lotniska Siewiernyj. Przyznaje, że była to jedyna wiedza, jaką mieli piloci. Nic nie mówi jednak o kluczowej sprawie – braku depesz METAR i TAF zawierających bardzo istotne i najświeższe (uaktualniane co pół godziny) dane o warunkach atmosferycznych nad lotniskiem docelowym oraz prognozę pogody na kolejne 30 minut. Załoga prezydenckiego samolotu nie otrzymała ich przed wylotem do Smoleńska.
Zgodnie z procedurami nie wolno wystartować bez aktualnych depesz METAR i TAF. Szkopuł w tym, że lotnisko Siewiernyj nie wysyłało tego typu danych. Tak więc załoga, aby wystartować bez złamania procedur, powinna otrzymać od wojskowych służb meteorologicznych przynajmniej aktualne depesze METAR i TAF z dwóch lotnisk zapasowych. Ale to w Witebsku 10 kwietnia 2010 r. było zamknięte, więc nie mogło wysłać takich danych. Wynika z tego, że piloci Tu-154M nie mogli otrzymać aktualnych informacji pogodowych. Niewątpliwie winę za to ponoszą wojskowe służby meteorologiczne.
Podczas ostatniego posiedzenia Sejmowej Komisji Obrony Narodowej gen. Lech Majewski, dowódca Sił Powietrznych, ujawnił, że załoga jaka-40 (leciał do Smoleńska z dziennikarzami na pokładzie przed tupolewem) zaraz po wylądowaniu przekazała kontrolerom na Okęciu informacje o fatalnej (poniżej minimów) pogodzie nad Siewiernym. Czy przekazano je załodze Tu-154M? Nie wiadomo. Jeśli nie, może się to skończyć zarzutami dla osób, które tego nie zrobiły.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA