fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Ekonomia

Zakupy grupowe coraz popularniejsze

Reporter, Stefan Maszewski Stefan Maszewski
Piotr Mazurkiewicz
Serwisy zakupów grupowych w ledwie rok od pojawienia się na rynku zrewolucjonizowały internetowe zakupy
Aż dziwne, że pierwsze serwisy umożliwiające tanie zakupy grupowe powstały tak późno. Jako pierwszy na taki pomysł wpadł Andrew Mason, który w listopadzie 2008 r. założył Groupon.com.
Idea była bardzo prosta. Do serwisu zgłasza się sprzedawca (restauracja, kino, kręgielnia czy basen) gotowy do sprzedaży określonej liczby karnetów po cenach obniżonych nawet o ponad 70 – 80 proc. w stosunku do ceny podstawowej. Warunkiem dostania rabatu jest jednak skorzystanie z promocji określonej liczby osób. Dopiero gdy zbierze się taka grupa, transakcja jest finalizowana.
Nikt się chyba jednak nie spodziewał, że pomysł tak chwyci i stanie się w Internecie prawdziwym hitem. Chrapkę na Groupona miał Google, który ostatecznie gotów był za niego zapłacić nawet 6 mld dol. (cena podskoczyła z początkowych ok. 2 mld dol.).
Mason ofertę odrzucił. Groupon na przełomie tego i przyszłego roku ma za to się pojawić na giełdzie, choć szczegóły oferty ciągle nie zostały ujawnione. Spółka zdobyła od inwestorów 950 mln dol. finansowania na nowe przedsięwzięcia i dalszy rozwój.
– Serwisy zakupów grupowych idealnie trafiły w oczekiwania. Dla sprzedawców to doskonały sposób na wypromowanie nowej usługi, np. jeśli otwiera się nowy hotel czy spa. Jednocześnie wśród internautów nie brakuje łowców okazji, dlatego zainteresowanie serwisami tak szybko rośnie – mówi Tomasz Prucnal, starszy konsultant PwC.
 
 
Pierwszy na polskim rynku tego typu serwis, Gruper, powstał w kwietniu ubiegłego roku. Niedługo potem zadebiutował CityDeal, który ledwie po kilku miesiącach został przejęty właśnie przez Groupon. Dziś działa wiele tego typu serwisów, m.in. MyDeal, FastDeal, Cuppon czy Okazik.
Ze styczniowego raportu opublikowanego przez Polskie Badania Internetu (PBI) wynika, że w listopadzie 2010 r. tego typu serwisy odwiedziło już 3,2 mln osób. Zdecydowanym liderem pozostaje Groupon. Firma informowała, że w Polsce w 2010 r. liczba jego użytkowników przekroczyła już 2 mln. Dzięki kupionym za jego pośrednictwem ofertom z obniżonymi cenami klienci zaoszczędzili 101 mln zł.
PBI podaje, że w październiku w zestawieniu najpopularniejszych witryn internetowych po raz pierwszy pojawiły się także mniejsze serwisy zakupów grupowych. Liderami są dalej Groupon i Gruper (z ok. 800 tys. użytkowników), ale MyDeal ma ich już 247 tys.
Rynek ma wciąż ogromny potencjał rozwoju. Z badań PBI wynika, że w Polsce 71 proc. ankietowanych internautów wciąż nie potrafi wymienić ani jednego tego typu serwisu. Oferta tych serwisów skierowana jest nadal głównie do mieszkańców dużych i średnich miast.
Jednak już ok. 30 proc. odwiedzających to mieszkańcy wsi. Większość korzystających zwraca uwagę głównie na cenę.
 
 
Pozycja Groupona jest już na szybko rosnącym rynku bardzo mocna, ale poza obecnymi konkurentami do walki o swój kawałek tortu ruszyło właśnie Allegro. Aukcyjny potentat z ponad 11 mln użytkowników uruchomił swój serwis zakupów grupowych Citeam.pl.
Firma ma ogromne doświadczenie w e-handlu. W 2010 r. za pośrednictwem Allegro sprzedane zostały towary za 7,4 mld zł, czyli połowa internetowej sprzedaży w naszym kraju.
– Na razie skupiamy się na rozwijaniu oferty kuponów zniżkowych na usługi. Jednak w serwisie pojawiają się także rabatowe bony na zakupy w sklepach internetowych. Sprzedaż produktów w atrakcyjnych cenach prowadzona jest głównie w serwisie Okazje.allegro.pl – mówi Marta Krauze, odpowiedzialna za rozwój Citeam.pl.
– Nie chcemy komentować tematu wejścia nowych graczy na rynek. To tylko od nas zależy, czy w dalszym ciągu będziemy liderami na tym rynku – stwierdza Marcin Szałek odpowiedzialny w Grouponie za polski rynek.
 
 
Obecnie większość tego typu serwisów koncentruje się na promocyjnej sprzedaży usług – wyjazdy turystyczne, karnety do restauracji itp. Jednak zaczynają się pojawiać także produkty, oczywiście również w znacznie obniżonych cenach.
– Teraz są to najczęściej sklepy internetowe. Natomiast już wkrótce będziemy częściej pokazywali oferty promocyjne z tradycyjnych sklepów czy galerii handlowych. Na razie mamy bardzo dobre doświadczenia z USA, gdzie współpracowaliśmy już z takimi markami, jak GAP, American Apparel, Body Shop – wskazuje Marcin Szałek z Groupon Polska. Serwis niedawno zaczął eksperymentować ze sprzedażą produktów.
Działa także serwis Geloo.pl, na którym dostępne są takie kategorie, jak sprzęt elektroniczny czy zabawki. Portal został dofinansowany przez Polską Agencję Rozwoju Przedsiębiorczości ze środków unijnych. Poszukujący produktów mogą podejrzeć ich cenę, uiszczając symboliczną opłatę (przez SMS lub wykupując wcześniej pakiet odsłon).
Dzięki temu cena produktu maleje. Im więcej jest chętnych na dany towar, tym więcej osób ogląda jego cenę, która spada. Oczywiście, jeżeli w danym momencie cena danego towaru wydaje się nam interesująca, wówczas mamy 15 sekund na podjęcie decyzji o zakupie. Tylko od decyzji klienta zależy, czy kupi go w aktualnej cenie czy też będzie czekał dalej, aż jeszcze spadnie.
– Klienci są wymagający: żądają wysokiej jakości obsługi, ale w połączeniu z najniższą ceną. Pogodzenie tych dwóch jakości przez sklepy internetowe jest bardzo trudne, a nawet niemożliwe – mówi Łukasz Żeligowski, prezes Grupy IT, firmy zarządzającej serwisem Geloo.pl. Jak dodaje, taka formuła pozwala jednak na pogodzenie właśnie najwyższej jakość z niskimi cenami i jeszcze można na tym zarobić. Serwis ma ambitne plany, pojawić się także w innych krajach. Na początek w UE.
– Sprzedaż produktów z tak dużymi obniżkami cen będzie raczej niemożliwa. Chyba że producenci potraktują serwisy jak miejsce na sprzedaż końcówek serii czy testowych modeli. W Polsce już podobne serwisy powstawały, ale z mizernym powodzeniem. Telewizor kupujemy raz na parę lat, a do spa możemy się wybrać nawet co tydzień. Dlatego podstawą grupowych zakupów pozostaną usługi – dodaje Tomasz Prucnal.
– Rynek zakupów grupowych w Polsce to, w mojej ocenie, początek wielkiej rewolucji w Internecie. W dłuższej perspektywie na pewno będzie miał znaczący wpływ na zmianę sposobu kupowania online, a także promocji sprzedawców – ocenia Marta Krauze z Citeam.pl.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA