fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Zadania

2,18 mld zł długów wymagalnych szpitali w zeszłym roku

Fotorzepa, Roman Bosiacki
W ubiegłym roku szpitale trzymały długi w ryzach. Spadło ich zadłużenie przeterminowane. Poprawa nie jest równomierna. Gorzej wygląda wschód kraju, lepiej regiony, które restrukturyzują placówki
Szpitale publiczne zakończyły ubiegły rok z 9,6 mld zł długu, niespełna 2,2 mld zł to należności, których termin płatności minął. Te ostatnie, jak wynika z danych Ministerstwa Zdrowia, spadły kolejny rok, choć mniej niż dwa lata temu. Eksperci zwracają uwagę na to, że szpitale zmniejszyły długi wymagalne pomimo słabszej koniunktury.
Poprawa sytuacji nie była równomierna. Załamały się finanse szpitali ściany wschodniej, bo straciły one na sposobie podziału pieniędzy NFZ między województwa. Szpitale Dolnego Śląska i Lubuskiego, które należały do najbardziej zadłużonych, skorzystały z programów naprawczych i pomocy samorządów. Zobowiązania tych placówek spadają.
– Wydawało się, że w zeszłym roku, gdy niewiele wzrosły wpływy do systemu publicznego, zadłużenie powinno się zwiększać, a ono malało – mówi Andrzej Sośnierz, były szef NFZ i poseł PJN. – W 2008 roku, gdy Fundusz miał znacząco więcej pieniędzy, szpitale zwiększyły swój dług o prawie pół miliarda złotych.
Według Sośnierza fakt, że zadłużenie od kilku lat oscyluje wokół 9,6 mld zł, oznacza, iż szpitale starają się bardziej oszczędzać w latach, gdy mają mniej pieniędzy, za to folgują sobie, gdy mają więcej. Jego zdaniem część szpitali, które są w dobrej kondycji finansowej (a tych jest ponad połowa), zwiększała swoje zadłużenie, bo brała kredyty w ramach inwestycyjnych programów unijnych.
Adam Kozierkiewicz, niezależny ekspert, uważa, że dane te pokazują, jak zróżnicowana jest sytuacja w ochronie zdrowia i jaki wpływ na kondycję szpitali może mieć zaangażowanie samorządów jako właścicieli.
Elżbieta Polak, marszałek woj. lubuskiego, gdzie szpitale znacząco poprawiły kondycję finansową, przyznaje, że samorząd postawił na zdecydowane działania. – W 2008 r. wymieniliśmy dyrektorów kilku szpitali, prowadzimy comiesięczny monitoring finansów szpitali. Zainwestowaliśmy 100 mln zł w sprzęt wysokospecjalistyczny, co w połączeniu z zaplanowaną specjalizacją szpitali pozwala im uzyskiwać lepiej płatne kontrakty z NFZ – wymienia dokonania.
Udało się wyprowadzić z długów szpital wojewódzki w Gorzowie Wielkopolskim, który był jednym z najbardziej zadłużonych w Polsce. Na koniec roku miał 6,5 mln zł zysku na działalności bieżącej. Inne placówki regionu również powoli spłacają wymagalne zobowiązania.
Podkarpacie, Lubelszczyzna i Świętokrzyskie przez kilka lat traciły na podziale pieniędzy NFZ między województwa. Wymagalne długi najbardziej, o ponad 50 proc., narosły w zeszłym roku na Podkarpaciu. – Sytuacja jest trudna i patowa. Strata szpitala powiatowego na koniec roku to 4,4 mln zł, w sumie zobowiązania wynoszą 12 mln zł, z czego wymagalne 2,5 mln zł – mówi Robert Godek, starosta powiatu strzyżowskiego. Choć nie ubywa pacjentów, kontrakty z NFZ są coraz mniejsze. – Samorząd chciał spłacić zadłużenie, ale musielibyśmy pokryć od razu całość – 12 mln zł, a to jedna trzecia budżetu powiatu. Nie stać nas – dodaje.
– W ubiegłym roku pieniądze NFZ były dzielone według fatalnego algorytmu (zyskiwały np. Śląsk i Mazowsze, traciły Podkarpacie, Świętokrzyskie – red.) – mówi Dariusz Hankiewicz, były dyrektor szpitala w Radzyniu Podlaskim (Lubelskie). – Całe szczęście w tym roku obowiązuje nowy algorytm – dodaje.
Anna Cieślak–Wróblewska, Sylwia Szparkowska
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA