fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Muzyka

Genialny pianista Ahmad Jamal gwiazdą 13. Bielskiej Zadymki

Ahmad Jamal na 13. festiwalu Bielska Zadymka Jazzowa
materiały prasowe, Marek Dusza m.d. Marek Dusza
Amerykański pianista Ahmad Jamal dał niezapomniany koncert podczas 13. festiwalu Bielska Zadymka Jazzowa. Różnorodne oblicza współczesnego jazzu zaprezentowali artyści z Holandii, Brazylii i Polski
Sobotni wieczór w niewielkiej, pięknie odnowionej sali Tetaru Polskiego zapowiadał się na wydarzenie, ale chyba nikt nie przypuszczał, że 80-letni pianista Ahmad Jamal jest w tak wybornej formie. Do Bielska-Białej przyjechał ze swoim kwartetem: kontrabasistą Jamesem Cammackiem i dwoma perkusistami: nowym w zespole Herlinem Rileyem i Portorykańczykiem Manolo Badreną.
Najdłużej występuje i nagrywa z Cammackiem, co zaowocowało niemal telepatycznym porozumieniem. Jamal stworzył swój niepowtarzalny, wyrazisty styl już w latach 50. Perkusyjne uderzenia w klawiaturę łączy z wirtuozerskimi pasażami i melodyjną frazą.
Każdy jego temat trzymał w napięciu, zaskakiwał zmianami tempa, wtrąceniami, jakby z innego utworu. To były kompozycje, rozwijające się w mini-suity z kilkoma zróżnicowanymi częściami. Zespół w zadziwiający sposób wyczuwał intencje lidera dając mu mocne rytmiczne wsparcie. Pomiędzy Cammackiem, a Rileyem wywiązała się nawet zapierająca dech rywalizacja, kto bardziej skomplikuje rytm, kto podzieli takt na jeszcze krótsze interwały. Badrena okazał się tu zdystansowanym kolorystą wzbogacającym brzmienie dźwiękami wydobywanymi z pokaźnego arsenału perkusjonaliów. Urzekająco zabrzmiała ballada „Papillon”, chyba tylko Jamal potrafi grać nastrojowe tematy tak ekspresyjnie nie tracąc ich romantycznego charakteru.
Zapowiadający występ Jan „Ptaszyn” Wróblewski przyznał się, że już od pół wieku fascynuje go tylko jedna kompozycja Ahmada Jamala, przebojowa „Poinciana”. Nasz weteran przez cały koncert słuchał występu zza kulis i nie krył zachwytu muzyką mistrza. Ale kiedy Jamal zaintonował pierwsze akordy „Poinciany”, zakręcił się z zachwytu i krzyknął „Ach”! To była interpretacja, której nie zapomni nikt, kto był w sobotę w Teatrze Polskim. Chwytliwy temat pojawiał co chwila w różnych tonacjach i tempach. Jamal zrobił z niego hymn na cześć własnego stylu pianistycznego.
Po wielkim finale Ahmad Jamal otrzymał nagrodę Anioła Jazzowego, wielką statuetkę z brązu, którą podniósł wysoko do góry, a następnie kiwnął ręką do muzyków zespołu zapraszając ich na uroczysty bis. Nielicznym szczęśliwcom udało się później przebić do garderoby artysty i zdobyć upragnione autografy. To był jeden z najlepszych koncertów w historii Zadymki.
Po takim występie najlepiej byłoby pójść do domu i w ciszy delektować się jeszcze wrażeniami, które sięgnęły zenitu, ale organizatorzy przygotowali jeszcze jeden atrakcyjny występ - światową prapremierę programu „Seven Seas” tria kontrabasisty Avishaia Cohena. Na festiwal sprowadzono też pierwsze egzemplarze albumu. Bielska publiczność nie tylko pierwsza w świecie wysłuchała koncertu z tym programem, ale także mogła kupić płytę przed oficjalną premierą.
Izraelski muzyk doceniony jeszcze jako student przez Chicka Coreę jest niekwestionowanym wirtuozem kontrabasu. W czasie koncertu robił z nim co chciał. Siła, z jaką szarpał struny, modulował brzmienie, wzbudzała podziw i owacje. Cohen popisywał się nie tylko grą na kontrabasie, ale także wokalizami i śpiewem po hebrajsku. W takich momentach oddalał się znacznie od jazzu, stając się artystą szeroko pojętej world music, a nawet popu, kiedy na koniec trio zagrało „Besame Mucho”.
W piątek w Klubie Klimat królowała muzyka brazylijska, ale w nowoczesnym wydaniu. Na scenę wyszła z zespołem młoda gwiazda Musica Popular Brasileira - Céu. Okazało się jednak, że scena obnażyła jej braki wykonawcze. Repertuar okazał się dość ubogi i gdyby nie rytmy w stylu reggae, w tym kompozycje Boba Marleya, zrobiłoby się nudno. Nastoletnia, w większości, publiczność była jednak wyrozumiała dla artystki i bawiła się świetnie przy klubowych rytmach. Kto sądził, że posłucha nowej przedstawicielki tak lubianej bossa novy, poczuł się zawiedziony.
Nie zawiódł natomiast polsko-amerykański kwartet pianisty Piotra Wyleżoła z trębaczem Robertem Majewskim, kontrabasistą Edem Schullerem i perkusistą Billym Hartem. Doskonała akustyka sali koncertowej szkoły muzycznej w Bielsku-Białej pozwoliła się delektować subtelną grą Harta, brzmieniem trąbki skrzydłówki Majewskiego i wyrafinowaną pianistyką Wyleżoła. W takim składzie kwartet mógłby zawojować światowe festiwale.
Tradycją Zadymki są konkursy, których laureaci robia zwykle kariery w polskim jazzie. Tak było z triem RGG, Pawłem Kaczmarczykiem, Maciejem Obarą i Witoldem Janiakiem. Tym razem do finału dopuszczono tylko trzy zespoły. Jak się później okazało przewodniczący jury Jan „Ptaszyn” Wróblewski rekomendował pięć zespołów, ale z przyczyn organizacyjnych, a właściwie z braku czasu zaproszono tylko trzy. Zwyciężył Atom String Quartet, zespół wyjątkowy w jazzie, bo klasyczny kwartet smyczkowy grający z jazzowym feelingiem i, co ciekawe, swingujący. Może być z tego ciekawa, debiutancka płyta, bo taka jest jedna z nagród konkursu.
Drugą nagrodę otrzymała wokalistka Nina Lubowicz. Przepadł wokalista Szymon Makohin, który zaprezentował mało jazzowy program. Ma ciekawy głos, ale w jego śpiewie nie słychać jazzowych nut ani charakterystycznego frazowania, które prezentował chociażby ubiegłoroczny laureat Wojciech Myrczek.
13. Bielska Zadymka Jazzowa zapisze się w historii wielkimi koncertami Ahmada Jamala i Joshuy Redmana. I chociażby dla nich warto było do Bielska-Białej przyjechać. Festiwal już drugi rok z rzędu zwyciężył w ankiecie czytelników magazynu „Jazz Forum” zdobywając tytuł najlepszego z ponad stu w Polsce. Zobaczymy, czy utrzyma palmę pierwszeństwa.
Marek Dusza
Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA