fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Piłka nożna

Liga Mistrzów: czy Szczęsny zatrzyma Barcelonę

ROL
Dziś Arsenal – Barcelona. Po blisko 22 latach znów z Barcą zagra Szczęsny: Wojciech, syn Macieja
Urodzili się w polu bramkowym. Wszyscy trzej: Maciej, Jan i Wojciech. Ojciec ani synów do kariery nie pchał, ani nie zatrzymywał. Dziś mówi, że nawet gdyby Janek z Wojtkiem wybrali taniec towarzyski i zarabiali na życie, pląsając z przyklejonym uśmiechem, byłby z nich dumny. Obaj tańczyli, Janek był nawet szósty w mistrzostwach Polski. Byli dobrzy w każdym sporcie, za który się wzięli: Janek w narciarstwie, Wojtek w lekkiej atletyce. Ale dla wszystkich było jasne, że skończą w bramce.
[srodtytul]Mały szatan[/srodtytul]
Maciej to jedyny piłkarz, który zdobywał mistrzostwo z czterema różnymi klubami: w Legii, Widzewem, Polonią i Wisłą. Janek, jego starszy syn, pewnie zatrzyma się na piątoligowej Gwardii Warszawa. Miał ostatniej jesieni poważny wypadek motocyklowy, ucierpiała również dłoń. Chce być trenerem, właśnie pojechał na obóz z grupą młodych bramkarzy.
Wojtek jest od niego trzy lata młodszy, wyższy i od początku bardziej mu się spieszyło do wielkiego futbolu. Gdy przychodził na treningi ojca, wyrywał się, by na chwilę stanąć w bramce. Tak się poznali z Krzysztofem Dowhaniem, wychowawcą m.in. Artura Boruca i Łukasza Fabiańskiego. – Grałem wtedy w Polonii, Krzysiek był tam trenerem bramkarzy. Wojtek nie miał jeszcze dziesięciu lat, ale jak stanął między słupkami dla zabawy, to było widać, że to szatan – wspomina Maciej.
Kilka lat później Dowhań, już jako trener bramkarzy w Legii, wypatrzy Wojtka na treningach w Agrykoli i powie swoim szefom, że warto go ściągnąć na Łazienkowską. Młody Szczęsny trafi tam jako 15-latek, za 14 tysięcy złotych. Dziś zarabia 30 tysięcy funtów tygodniowo. W Arsenalu był już półtora roku po przyjściu do Legii. W reprezentacji zadebiutował jako 19-latek, jeszcze przed pierwszym meczem w Premiership. Ten pierwszy mecz rozegrał przeciw samemu Manchesterowi United. A pierwszy mecz w Lidze Mistrzów czeka go dziś o 20.45 z bijącą rekordy Barceloną (transmisja w Polsacie i nSport).
[srodtytul]Cruyff, Koeman i pewien Szwajcar[/srodtytul]
Numerem jeden w Arsenalu stał się trochę z przypadku, kontuzję leczył najpierw Manuel Almunia, potem Łukasz Fabiański. Ale Almunia już jest zdrowy i siedzi na ławce. Przegrał rywalizację z 20-latkiem z Polski, który wcześniej wśród seniorów grał regularnie tylko w trzecioligowym Brentford. Został tam wypożyczony na jakiś czas z Arsenalu i został największą gwiazdą drużyny.
Wrócił na Emirates, doczekał się swojej szansy. A dziś w Londynie czeka go mecz życia. Przeciw Leo Messiemu, Inieście, Xaviemu, którzy zajęli całe podium w ostatnim plebiscycie FIFA.
Nie było go jeszcze na świecie, gdy przeciw Barcelonie zagrał ojciec. Jesienią 1989 roku w Pucharze Zdobywców Pucharów Legia zremisowała na Camp Nou 1:1, a powinna wygrać.
– To był jeden z moich najlepszych meczów w karierze. Naprzeciw nas m.in. Zubizarreta, Laudrup, Koeman, Bakero i trener Cruyff. Szkoda, że z tego wieczoru najmocniej musiałem zapamiętać pewnego Szwajcara, wyjątkowo podłego sędziego, który nie uznał bramki Romka Koseckiego na 2:0, a Barcelonie dał pod koniec meczu rzut karny z niczego – wspomina Maciej. Z karnego pokonał go Koeman, w rewanżu Barca wygrała po golu Laudrupa.
Wtedy pierwszy barceloński dream team dopiero się rodził. Wojciech zagra przeciw Barcelonie niemal doskonałej. Gdy Arsenal walczył z nią rok temu w ćwierćfinale, stracił łącznie sześć goli, odpowiedział tylko trzema. Teraz mistrzowie Hiszpanii grają jeszcze lepiej. Wprawdzie ostatnio Sporting Gijon przerwał ich serię kolejnych ligowych zwycięstw – skończyło się na 16 – ale to niewiele znaczy. Barcelona nie lubi takich rywali jak Sporting, chowających się za podwójną gardą. Woli takich jak Arsenal, odważnych i przywiązanych do ładnej gry.
[srodtytul]Niech Messi szuka[/srodtytul]
Barcelona zagra dziś bez kontuzjowanego Carlesa Puyola, ale i tak jest zdecydowanym faworytem. Wiele będzie zależało od Szczęsnego. Maciej mówi, że jego najmocniejsza strona to psychika zwycięzcy.
– Napędzają go dobre emocje, jest jednocześnie wyluzowany i skoncentrowany. A słaby punkt? Niech go szuka Messi.
W drugim dzisiejszym meczu 1/8 finału Roma zagra z Szachtarem Donieck (transmisja kanał 59 platformy n).
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA