fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Film

Cudowne lato: cztery pogrzeby i ślub

Helena Sujecka (Kitka) - znakomity debiut aktorski i Antoni Pawlicki (Konrad)
ITI CINEMA
O głosach z zaświatów, pogrzebowych nowinkach technicznych i córce kamieniarza, czyli Helenie Sujeckiej, mówi reżyser „Cudownego lata”. Film wchodzi na ekrany kin w piątek.
[b]Na początku pana filmu dzwoni telefon. Dziwny telefon. Odebrał pan kiedyś podobne połączenie?[/b]
[b]Ryszard Brylski:[/b] Nie, ale dostaję czasami wiadomości od siostry, która zmarła w trakcie postprodukcji. Dedykacja pojawiająca się na początku filmu ma więc osobiste tło.
[b]Poważny ton zabrzmiał w tej odpowiedzi, a film – mimo że pojawia się w nim śmierć i trauma z nią związana – nie przygnębia.[/b]
Pewnie decydując się na taką formułę, nie byłem oryginalny. Powstają filmy, które podobnym entourage’em próbują bronić się przed tym, co mroczne i ostateczne. I dobrze. Musimy oswajać się z tą tematyką, uczyć dystansu dla własnego dobra.
[b]Dlatego miejscem zdarzeń uczynił pan zakłady kamieniarski i pogrzebowy?[/b]
Staraliśmy się, aby refleksję na temat spraw ostatecznych przedstawić, na ile się da, pogodnie. By móc powtórzyć za wspomnianym dziadkiem: „Życie zasuwa do przodu”. Pozostaje nam więc pogodzić się, że coś definitywnie się kończy. I nie musi to oznaczać destrukcji, ale dopełnienie naszego życia.
[b]W zagranicznych tytułach funeralne tło nie dziwi, u nas to wciąż nowość. Skąd pomysł, by je wykorzystać?[/b]
Trafiłem na scenariuszową propozycję Agaty Nowak. A potem na niesamowite targi.
[b]Ich forma nie jest wymysłem scenarzysty?[/b]
Skądże. Funeralne prezentacje organizowane są z ogromnym przepychem. I w oprawie, i w ofercie. Są stroje, nowinki techniczne, gadżety, specjalna muzyka.
[b]I taka między innymi sceneria towarzyszy wzruszającej i zarazem zabawnej historii. [/b]
Ten pomysł Agaty, ostatecznie współscenarzystki filmu, od początku przylgnął do mnie. Może dlatego, że autorka studiuje w Czechach i w jej podejściu nawet do niełatwych tematów czuje się ciepłe, niepozbawione humoru zabarwienie, tak charakterystyczne dla naszych południowych sąsiadów. Ale my też mamy tradycje, które pozwalają ludziom odreagować stres. To stypy po weselu... przepraszam... pogrzebie.
[b]Znamienne przejęzyczenie. W pana filmie, odwrotnie niż w komedii Mike’a Newella, są cztery pogrzeby i jedno wesele.[/b]
Wbrew pozorom uroczystości te są sobie bliskie. A film jest też o rodzącej się miłości.
[b]
Scenariusz Agaty Nowak otrzymał nagrodę w polskiej edycji Konkursu Hartley-Merrill. Dlatego zwrócił pan na niego uwagę? [/b]
„Dwa światy, zaświaty”, bo taki tytuł nosił na początku ten tekst, zauważył najpierw producent. Admiratorem tej historii był też Stanisław Różewicz. Ogromnie żałuję, że nie udało mi się z nim spotkać. Bardzo chciałem się dowiedzieć, co go w tym pomyśle zafascynowało. Niestety, dosłownie dwa miesiące po tym, jak zapadła decyzja, że robimy film, reżyser zmarł.
[b]A co pana zaintrygowało?[/b]
To pozornie prosta historia: po tragicznej śmierci żony kamieniarz i jego córka pogrążają się w żałobie. Nie radzą sobie z traumą. Okazuje się jednak, że nie są pozostawieni samym sobie. Ta, którą opłakują, wciąż im towarzyszy.
[b]Mamy więc na ekranie zjawiskową zjawę Helenę, którą wystylizował pan na Marilyn Monroe. Jest też intrygująca Cyganka, która nawiązuje kontakt z duchami. Obie gra Katarzyna Figura, którą kilka lat temu w „Żurku” odarł pan z seksapilu. A teraz...? [/b]
... mogłem jej to zrekompensować.
[b]Decyzja zapadła od razu?[/b]
Nie miałem wątpliwości. Cały czas pozostaje dla mnie fascynującą aktorką. Ma w sobie niespożytą witalność. Fascynujący jest też niemal archetypiczny seksapil Figury. Wciąż z niej emanuje, chociaż jest coraz dojrzalsza.
[b]
W „Żurku” na córkę Katarzyny Figury wybrał pan Natalię Rybicką, bo były podobne. Helena Sujecka z „Cudownego lata” nie przypomina filmowej matki. Dlaczego?[/b]
W tym przypadku aktorki musiały być różne. Kitka od początku manifestuje, że nie jest i nie była taka jak matka. Wciąż czuje się przytłoczona jej mitem i dominacją, ale przyszedł czas, by się z nim skonfrontować. Podczas castingów szukaliśmy dziewczyny, która ma w sobie plastyczność pozwalającą uwierzyć w przemianę bohaterki. I Helena, która w naszym filmie debiutuje, ją ma.
[b]Czy, jak w tytule filmu, spędził pan na planie cudowne lato?[/b]
Tak, choć było też ciężko. Lato trafiło się upalne i mokre zarazem. Nieprzewidywalne – czasem słońce, czasem deszcz...
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA