fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Edukacja

Kryzys zagląda na uczelnie

ROL
Płatne studia to zabijanie uczelni – protestowali studenci przed uniwersytetem. Ale płatne szkoły też się boją. Zaczął się niż demograficzny. Aby pozyskać studentów, trzeba obniżać czesne.
Godz. 14.50. Grupa kilkunastu studentów kładzie się przed bramą główną Uniwersytetu Warszawskiego. Mają ze sobą transparenty. Na jednym z nich napis: „Edukacja nie na sprzedaż”. – Pani Kudrycka (szefowa resortu nauki i szkolnictwa wyższego – przyp. red.) chce położyć szkolnictwo wyższe – mówią protestujący. Co im się nie podoba?
[srodtytul]Droższe akademiki[/srodtytul]
– Warunki studiowania są coraz gorsze – mówi Maciej Łapski z Demokratycznego Zrzeszenia Studenckiego, które oprócz Warszawy protesty zorganizowało jeszcze w siedmiu innych miastach. – Wzrastają koszty związane z utrzymaniem. Coraz droższe są akademiki. Do tego Ministerstwo Nauki planuje wprowadzenie opłat za naukę na drugim kierunku studiów. Obawy akademików nie są bezpodstawne. Według najnowszych danych Urzędu Statystycznego m.st. Warszawy, życie studenckie kosztuje coraz więcej. Dwa lata temu za umeblowany pokój na mieście trzeba było zapłacić przeciętnie 386 zł, rok temu 575 zł, a w tym już 625 zł. Drożeją też miejsca w akademikach – w ciągu minionego roku o pra- wie 10 proc. Nieco mniejsze są podwyżki usług związanych ze studiowaniem. Za oprawę pracy magisterskiej zapłacimy wprawdzie średnio 24 zł, ale już np. bindowanie 60 – 100 kartek formatu A4 podrożało z 6 zł do 7,5 zł. – Za ksero płacimy coraz więcej. A tu nawet groszowe podwyżki od strony uderzają po kieszeni. Przecież odbija się czasem całe książki – skarżą się studenci.
[srodtytul]Czynsze w dół[/srodtytul]
Niezadowoleni są także właściciele prywatnych szkół wyższych. Statystyki pokazują, że spada liczba studentów. W 2008 r. było ich w stolicy 305 tys., rok później o trzy tysiące mniej, a na koniec 2009 roku ta liczba wynosiła 294 tys.
Statystyki pokazują jednak trend, który powinien akademików ucieszyć. – Odnotowaliśmy w ciągu minionego roku spadek czynszu na studiach licencjackich w prywatnych uczelniach i niezmienioną cenę semestru na studiach zaocznych – mówią analitycy z urzędu statystycznego. – A jeszcze rok temu tendencja była odwrotna. W porównaniu z rokiem 2007, w 2008 opłata była wyższa o 12 proc.
Ireneusz Michałków, rektor Uczelni Warszawskiej im. Marii Skłodowskiej-Curie, przyznaje, że szkoła zanotowała spadek liczby studentów. – Na szczęście jest niewielki i jeszcze nie daje powodów do paniki. Ale wszyscy boimy się kryzysu.
Niektóre uczelnie już na początku roku akademickiego zastosowały upusty czynszowe. W Collegium Civitas rabat dostawali maturzyści, którzy przyprowadzili ze sobą dwie osoby. W Społecznej Wyższej Szkole Przedsiębiorczości i Zarządzania w takim przypadku student nie płacił wpisowego.
Wprowadzane nieoficjalnie obniżki czynszów pokazały statystyki. W październiku 2010 roku semestralna opłata była o 1,3 proc. niższa niż rok wcześniej. Poprzednie dane porównujące rok 2007 i 2008 wykazywał 12 proc. podwyżki.
Uczelnie w dobie kryzysu finansowego i demograficznego szukają też innych sposobów na zatrzymanie studentów.
– Dostosowujemy nasze kierunki do rynku pracy, nawiązujemy współpracę z wieloma międzynarodowymi firmami – mówi Michałków.
– Rozszerzyliśmy swoją ofertę o nowy kierunek: wzornictwo, oraz nowe specjalności w zakresie turystyki i gastronomii, których absolwenci są bardzo poszukiwani na rynku pracy– wtóruje Sławomir Baczulis, rzecznik Wyższej Szkoły Ekologii i Zarządzania.
Szkoła Wyższa Psychologii Społecznej otworzyła natomiast kolejne wydziały zamiejscowe, w Katowicach i Poznaniu.
Przedstawiciele uczelni nie mają jednak wątpliwości, że niż demograficzny wymusi likwidację części szkół wyższych.
– Pozostaną te uczelnie, które mają najlepiej dostosowaną ofertę do rynku pracy – uważa Ireneusz Michałków. – A kryzys dotknie przede wszystkim uczelnie o słabszej pozycji i niższej renomie – dodaje rzeczniczka SWPS Natalia Osica.
Pierwsze uczelnie, które z niżem nie umiały sobie poradzić, już są. W lipcu tego roku Ministerstwo Nauki zgodziło się na likwidację Wyższej Szkoły im. Kudlińskiego Olympus. Powód? Brak środków finansowych na kontynuowanie działalności i brak kandydatów na studia. Oprócz Olympusa w ciągu ostatnich kilku lat w Warszawie w stan likwidacji postawiono pięć prywatnych uczelni wyższych.
A prognozy demograficzne nie są optymistyczne. Na Mazowszu jest 359 tys. osób w wieku 20 – 25 lat. Za dziesięć lat będzie ich o 90 tys. mniej.
[srodtytul]Ratunek z zagranicy?[/srodtytul]
Statystyki pokazują, że cudzoziemcy mogą pomóc przeczekać kryzys.
[ramka][li][link=http://www.zw.com.pl/artykul/534770_Kryzys-zaglada-na-uczelnie.html]Więcej w "Życiu Warszawy"[/link][/li][/ramka]
Źródło: Życie Warszawy
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA