fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sądownictwo

Precedensowy wyrok w sprawie polskich obozów

Akta
Fotorzepa, Mateusz Dąbrowski md Mateusz Dąbrowski
Osoby, które poczuły się dotknięte sformułowaniem „polski obóz koncentracyjny”, mogą dochodzić swoich odszkodowań w kraju
Precedensowy wyrok w tej sprawie wydał ostatnio Sąd Apelacyjny w Warszawie (syg. akt I ACz 1602/10). Wczoraj poznaliśmy uzasadnienie.
– Pozew przeciwko osobie podającej takie nieprawdziwe informacje może być wytoczony w państwie, w którym były one rozpowszechniane i w którym doszło do naruszenia czyichś dóbr osobistych – uzasadniał sędzia Roman Dziczek. Wyrok jest przełomowy, bo do tej pory polskie sądy uznawały, że nie będą rozpoznawać spraw dotyczących publikacji w zagranicznych mediach czy wypowiedzi, które miały miejsce poza granicami naszego kraju.
Tak było w przypadku Zbigniewa Osewskiego, wnuka Aleksandra Sanowskiego, byłego więźnia obozu KL Stutthof, który zginął w niemieckim obozie pracy Deutsch Eylau (dziś Iława). Osewski poczuł się dotknięty artykułem zamieszczonym w dzienniku „Die Welt” 24 listopada 2008 roku. Jego autorka Miriam Hollstein użyła określenia „były polski obóz koncentracyjny Majdanek”. Za naruszenie swojej godności i tożsamości narodowej zażądał od wydawcy gazety – Axel Springer – zapłaty 500 tys. zł odszkodowania na rzecz Specjalnego Ośrodka Szkolno-Wychowawczego w Świnoujściu oraz opublikowania przeprosin m.in. na łamach „Rzeczpospolitej”. Sąd Okręgowy w Warszawie odmówił jednak zajęcia się tą sprawą. Uznał, że o słuszności zasądzenia odszkodowania powinien zdecydować niemiecki sąd. Tych argumentów nie podzielił Sąd Apelacyjny w Warszawie. I nakazał zajęcie się sprawą Zbigniewa Osewskiego w Polsce. – To bardzo ważne rozstrzygnięcie, które otwiera drogę sądową także innym osobom, które poczują się dotknięte tego typu publikacjami – mówi „Rz” mecenas Lech Obara, pełnomocnik Osewskiego. – Nikogo nie trzeba chyba przekonywać, że o takie odszkodowanie łatwiej jest przed sądem polskim niż niemieckim. [wyimek]W tym roku przeciwko nieprawdziwym sformułowaniom nasi dyplomaci interweniowali już dziesięć razy [/wyimek] Sąd apelacyjny uznał także, że nie jest ważne miejsce ukazania się publikacji lub nadawania audycji radiowej czy telewizyjnej. Wystarczy udowodnić, że sformułowanie było rozpowszechniane również na terenie Polski (co często ma miejsce np. poprzez Internet). W praktyce oznacza to, że przed polskie sądy będzie można pozywać nie tylko firmy, które tak jak Axel Springer prowadzą u nas interesy, ale również te, które w Polsce nie mają przedstawicielstw. Akcję protestów przeciw sformułowaniom „polskie obozy koncentracyjne” oraz „polskie obozy śmierci” w mediach zagranicznych zainicjowała „Rz”. Od 2005 roku polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych monitoruje media pod tym kątem. W tym roku polscy dyplomanci wystosowali już dziesięć protestów w tej sprawie, w tym jeden wspólnie z Izraelem.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA