fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Publicystyka

Czy zakazać Marszu Niepodległości 11 listopada

Demonstracja środowisk anarchistycznych, przeciwników marszu ONR (Warszawa, 11 listopada 2009)
Fotorzepa, Magda Starowieyska Magda Starowieyska
W Polsce mamy ciche przyzwolenie na działalność organizacji skrajnie nacjonalistycznych. Także PiS skręca w niebezpieczną stronę
Przemarsze członków Obozu Narodowo-Radykalnego są profanacją Święta Niepodległości. ONR to antysemicka organizacja odwołująca się do ideologii totalitarnej, która w ogóle nie powinna mieć prawa manifestowania. Szczególnie rażące jest organizowanie takich imprez akurat w Warszawie, która tak bardzo ucierpiała z powodu faszyzmu.
[wyimek][b] Przeczytaj opinię Artura Zawiszy: [link=http://www.rp.pl/artykul/561797-Zawisza--Przywiazanie--do-wolnej-Polski.html]Przywiązanie do wolnej Polski[/link] [/b][/wyimek]
Będziemy się starali zatrzymać tę manifestację. Blokowanie takich inicjatyw przez obywateli, niezależnie od ich poglądów politycznych, powinno być czymś naturalnym. Kiedy w Niemczech neonaziści organizują swoje manifestacje, na czele antyfaszystowskich kontrdemonstracji idą często burmistrzowie miast. Żałuję, że pani prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz nie chce się przyłączyć do naszej inicjatywy ani nawet potępić przemarszu faszystów.
[srodtytul]Ideologia rasistowska[/srodtytul]
Organizatorzy marszu próbują przekonywać, że nawiązują do przedwojennej tradycji endeckiej. Jednak ideowych korzeni współczesnych polskich narodowców należy raczej szukać w skrajnych odłamach Narodowej Demokracji, które były wynaturzeniem tego ruchu. Nadużyciem jest też odwoływanie się przez Młodzież Wszechpolską do aktywistów przedwojennego ruchu narodowego, takich Jan Mosdorf czy Zofia Kossak-Szczucka, którzy w czasie wojny pomagali Żydom. Ci ludzie robili to wbrew ideologii, którą wcześniej wyznawali, a nie za jej sprawą.
Treści, które głosili polscy narodowcy w latach 20. i 30. XX w., zyskały po wojnie zupełnie inny kontekst i nie mogą być częścią dyskursu publicznego w dzisiejszej Polsce. Trzeba też powiedzieć wprost, że współczesny ONR to po prostu banda skinheadów, których sposób myślenia jest bardzo odległy od historycznych tradycji polskiego ruchu narodowego. Uczestników tak zwanych marszów niepodległości dzieli wiele. Obok zwolenników „wielkiej Polski katolickiej” maszerują członkowie neopogańskiej i antychrześcijańskiej Zadrugi, a także neonaziści. Jedynym spoiwem tych grup jest ideologia rasistowska.
Współczesny ONR jest podzielony na tak zwane brygady. Jedna z nich, ONR Brzeg, jest jedyną organizacją we współczesnej Polsce, która została zdelegalizowana wyrokiem sądu za propagowanie faszyzmu.
[srodtytul]Przeszli przez subkulturę[/srodtytul]
W Polsce mamy jednak często do czynienia z cichym przyzwoleniem na działalność organizacji faszystowskich i skrajnie nacjonalistycznych. PiS zaczęło skręcać w niebezpieczną stronę już w 2005 roku, kiedy doszło do zbliżenia tej partii z Radiem Maryja. Od tego czasu Jarosław Kaczyński legitymizuje skrajnie prawicowy i ksenofobiczny przekaz tego radia. Dzisiejsza, coraz bardziej radykalna, retoryka PiS ma swoje korzenie w tamtym okresie.
Nie chcemy jednak wykorzystywać oskarżeń o faszyzm do walenia polskiej prawicy polityczną pałką po głowie. Nasze środowisko piętnuje tolerowanie antysemitów i rasistów przez wszystkie partie, a takie przypadki zdarzają się również w PO i SLD. Jest w Polsce duża grupa ludzi, którzy przeszli przez subkulturę skinów, nie odcięli się od swojej przeszłości, a teraz przenikają do życia publicznego.
Nie można nikomu zabronić zmiany poglądów. Problem polega tym, że w Polsce byli radykalni prawicowcy nie czują się zobowiązani do rewidowania swoich przekonań. Dobrym przykładem jest tu Piotr Farfał, któremu nie starczyło odwagi, żeby się odżegnać od swoich młodzieńczych fascynacji.
[srodtytul]Mądrzejsi o doświadczenia[/srodtytul]
Przed wojną władze sanacyjne rozwiązały ONR za głoszenie nienawiści rasowej. Jak się kilka lat później okazało, był to krok w dobrą stronę. II wojna światowa pokazała, jak niebezpieczne może być zaniechanie walki z radykalną prawicą. Dziś powinniśmy być mądrzejsi o tamte doświadczenia.
Nie postulujemy zamykania faszystów i nacjonalistów w jakiejś nowej Berezie Kartuskiej. Chcielibyśmy tylko, żeby polskie sądy delegalizowały organizacje, których statuty i działalność są sprzeczne z konstytucją, a polscy obywatele zrozumieli niebezpieczeństwa wiążące się z przymykaniem oczu na działalność skrajnych organizacji.
not. tyc
[i]Rafał Pankowski jest socjologiem kultury, wykładowcą Collegium Civitas, zastępcą redaktora naczelnego czasopisma „Nigdy więcej”, autorem książki „Rasizm a kultura popularna”[/i]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA