fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Opinie

Polska konstytucja ważniejsza od prawa unijnego

Stefan Hambura
Fotorzepa, Robert Gardziński Robert Gardziński
Polska, wstępując do Unii Europejskiej, przekazała jej organom kompetencje organów władzy państwowej jedynie w niektórych sprawach, a nie wyłączyła stosowania naszej ustawy zasadniczej — pisze prawnik
Na 10 listopada 2010 r. o godz. 9.30 został wyznaczony termin rozprawy przed Trybunałem Konstytucyjnym w Warszawie, w pełnym składzie Trybunału, w sprawie połączonych wniosków Grupy posłów na Sejm i Grupy senatorów – sygn. akt K 32/09 – dotyczącej zbadania zgodności Traktatu z Lizbony z Konstytucją Rzeczypospolitej Polskiej. Warto zatem przyjrzeć się w tym kontekście bliżej zasadzie pierwszeństwa Unii Europejskiej (UE) w zderzeniu z polską Konstytucją.
Zasada pierwszeństwa prawa wspólnotowo-unijnego jest powszechnie uznawana za jedną z naczelnych zasad Unii Europejskiej. Zgodnie z nią prawo wspólnotowo-unijne, zarówno pierwotne tzn. zawarte w traktatach jak i wtórne tzn. rozporządzenia, dyrektywy i decyzje, korzysta w razie sprzeczności z prawem krajowym z pierwszeństwa zastosowania. Należy przy tym zauważyć, że musi to być sprzeczność nie dająca się usunąć za pomocą wykładni normy krajowej w duchu prawa europejskiego. W przypadku takiej nieusuwalnej kolizji prawo wspólnotowo-unijne znajduje zastosowanie przed prawem krajowym. [srodtytul]Podstawa prawna [/srodtytul]
Zasada pierwszeństwa nie została sformułowana w traktatach. Nie została też do nich wprowadzona w wyniku kolejnych reform. Według orzecznictwa Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości w Luksemburgu (ETS) zasada ta wynika bezpośrednio ze szczególnej natury Wspólnoty Europejskiej. Gdyby normy wewnętrzne państw członkowskich mogły korzystać z pierwszeństwa przed prawem wspólnotowo-unijnym lub je modyfikować, prawo wspólnotowo-unijne utraciłoby swój szczególny charakter i zamieniło się jedynie w zbiór zaleceń od których można w każdej chwili odstąpić. To z kolei podważyłoby sens istnienia Wspólnot, obecnie także UE. Orzecznictwo Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości w tej kwestii zostało zapoczątkowane wyrokiem F. Costa przeciwko ENEL w 1964 roku. Zasadę pierwszeństwa próbowano na przestrzeni lat kilkakrotnie wprowadzić do traktatów, aby ostatecznie rozwiać wątpliwości co do jej obowiązywania. W odrzuconej w referandach w Holandii i Francji Konstytucji dla Europy znalazł się artykuł I-6 o treści: „Konstytucja i prawo przyjęte przez instytucje Unii w wykonywaniu przyznanych jej kompetencji mają pierwszeństwo przed prawem Państw Członkowskich.” Po fiasku Konstytucji dla Europy, w ramach prac nad przyszłym Traktatem z Lizbony, sformułowano zasadę pierwszeństwa jedynie w protokole, aby jej obecność nie była przy pobieżnym przejrzeniu nowego traktatu widoczna i tym samym nie wzbudzała oporów przeciwników dalszej integracji europejskiej. Tym niemniej z uwagi na obecność w Traktacie o UE (TUE) art. 51 po zmianach w Lizbonie, sformułowana w protokole zasada pierwszeństwa stałaby się częścią traktatów, a więc prawem pierwotnym. Art. 51 TUE brzmi: „Protokoły i załączniki załączone do Traktatów stanowią ich integralną część.” W toku prac nad Traktatem z Lizbony nie udało się jednak osiągnąć konsensusu nawet co do wprowadzenia zasady pierwszeństwa do traktatów w formie protokołu. Powodem był zdecydowany opór licznych przedstawicieli państw członkowskich. Ostatecznie w drodze kompromisu zdecydowano o sformułowaniu i przyjęciu zasady pierwszeństwa jedynie w formie deklaracji (deklaracja nr 17). Deklaracje nie stanowią jednak integralnej części traktatów, gdyż nie są wymienione w art. 51 TUE. Doskonale zdaje sobie z tego zresztą sprawę Służba Prawna Rady. W swojej opinii z dnia 22.06.2007 r., załączonej do deklaracji nr 17 odnoszącej się do pierwszeństwa, Służba Prawna Rady przyznaje, że w Traktatach do dziś nie ma wzmianki o zasadzie pierwszeństwa, jednak fakt, że zasada pierwszeństwa nie zostanie włączona do przyszłego Traktatu, zdaniem Służby Prawnej w żaden sposób nie narusza samej zasady ani obowiązującego orzecznictwa Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości. W związku z powyższym należy zauważyć dwie rzeczy. Po pierwsze, zasada pierwszeństwa nie była powszechnie pożądana przez przedstawicieli rządów państw członkowskich. Stąd właśnie wynikały trudności z wprowadzeniem jej do treści traktatów. Po drugie, sama zasada nie ma żadnego oparcia w tekstach traktatów, a jest wyłącznie wypracowana przez orzecznictwo ETS. [srodtytul]Zasięg zasady pierwszeństwa [/srodtytul] Sporny jest sam zasięg zasady pierwszeństwa prawa wspólnotowo-unijnego. Kwestią wywołującą największe kontrowersje jest stosunek prawa wspólnotowo-unijnego do konstytucji państw członkowskich. ETS w wyroku Internationale Handelsgesellschaft stwierdził, że prawo wspólnotowe ma pierwszeństwo w stosunku do całego prawa krajowego, a więc również w stosunku do konstytucji łącznie z wynikającymi z niej prawami podstawowymi. Tymczasem trybunały konstytucyjne państw członkowskich, unikając wprawdzie otwartych konfliktów z ETS, wychodzą z założenia, że ich krajowe konstytucje mają moc nadrzędną. Zastrzegają one sobie przykładowo możliwość kontroli, czy delegacja kompetencji nie pociągnie za sobą możliwości naruszenia przez instytucje wspólnotowe „podstawowych zasad porządku konstytucyjnego” oraz „niezbywalnych praw jednostki” (Włochy), albo czy integracja nie narusza praw podstawowych i strukturalnych zasad ustroju (Hiszpania). Także niemiecki Federalny Trybunał Konstytucyjny (FTK) stwierdził w wyroku z 12.10.1993 r. (w sprawie traktatu z Maastricht), że zapewnia skuteczną ochronę praw podstawowych mieszkańcom Niemiec również wobec działań władz Wspólnot („auch gegenueber der Hoheitsgewalt der Gemeinschaften”). Dnia 30 czerwca 2009 r. niemiecki Federalny Trybunał Konstytucyjny wydał orzeczenie w sprawie traktatu z Lizbony składające się z 147 stron. Data ta przejdzie do historii, nie tylko Niemiec, ale na pewno i Europy. Reakcja na ten wyrok była w Polsce skromnie powiedziaszwy niadekwatna do jego wagi. Zaraz po wyroku prawie przemilczany został fakt, że ratyfikacja traktatu z Lizbony w Niemczech została wstrzymana na kilka miesięcy w dniu 30 czerwca 2009 przez FTK. Tu i tam pojawiają się polskie głosy, jakoby ten fundamentalny wyrok FTK był tylko wewnętrzną sprawą niemiecką, dla Polski natomiast jest całkowicie nieistotny. Wyrok z 30 czerwca 2009 nie jest wewnętrzną sprawą niemiecką, dotyczy wszystkich państw członkowskich, także Polski. Inaczej mogą sądzić tylko ludzie nie znający dotychczasowego procesu integracji europejskiej i znaczenia orzeczeń FTK jak np. w sprawach „Solange I”, “Solange II”, “Maastricht”. FTK powiedział dobitnie i jednoznacznie, że UE to związek suwerennych państw, a nie federacja. Jeżeli Republika Federalna Niemiec chciałaby się stać częścią federacji europejskiej, to naród niemiecki musiałby zdecydować o tym w referendum zgodnie z artykułem 146 niemieckiej Konstytucji (Grundgesetz). Oznacza to, że Niemcy pozostają Niemcami, Francja Francją, Polska Polską itd. Zatem ten wyrok niemieckiego Trybunału Konstytucyjnego ma wymiar ogólnounijny i dotyczy także Polski. Na marginesie warto wspomnieć, że słowa związane z suwerennością (souveraen lub Souveraenitaet) padają w wyroku FTK 49 razy. Oznacza to powrót państwa narodowego w Europie. [srodtytul]Pozycja prawna Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej [/srodtytul] Pozycja prawna Konstytucji w Polsce wynika przede wszystkim z jej art. 8 ust. 1. Zgodnie z nim „Konstytucja jest najwyższym prawem Rzeczypospolitej Polskiej”. W konstytucjach państw członkowskich Unii Europejskiej, w których podobnego przepisu brakuje, np. w Niemczech, nadrzędność konstytucji tłumaczy się samą jej naturą. Szczególna pozycja Konstytucji została potwierdzona także wyrokiem polskiego Trybunału Konstytucyjnego. Trybunał Konstytucyjny stwierdził w wyroku dotyczącym traktatu akcesyjnego, że Konstytucja z racji wynikającej z art. 8 ust. 1 Konstytucji nadrzędności mocy prawnej korzysta na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej z pierwszeństwa obowiązywania i stosowania. Z racji swej szczególnej mocy pozostaje ona zatem także po przystąpieniu do Unii Europejskiej „prawem najwyższym Rzeczypospolitej Polskiej”, również w stosunku do wszystkich wiążących Rzeczpospolitą Polską umów międzynarodowych. Także śp prezydent RP Lech Kaczyński potwierdził jako polski negocjator Traktatu z Lizbony ten stan prawny, gdy 3 maja 2009 roku w swoim przemówieniu z okazji rocznicy uchwalenia Konstytucji 3 maja powiedział: „(...) Unia Europejska to wspólny sukces jej członków, przystąpienie do Unii to nasz sukces, nasz polski sukces, ale w tych warunkach rola Konstytucji jest szczególna, to ona jest w Polsce najwyższym prawem. Tak jest i tak musi pozostać. Konstytucję można naprawiać, zmieniać, ulepszać, ale dzisiaj stoi ona ponad wszystkimi różnymi źródłami prawa, powtarzam, tak jak została zapisana. (...).” Z powyższego wynika jednoznacznie, że Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej na terenie Polski znajduje się w hierarchii źródeł prawa wyżej niż prawo wspólnotowo-unijne. Wbrew cytowanemu wyżej twierdzeniu Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości to konstytucje krajowe w razie nieusuwalnej sprzeczności pomiędzy nimi a prawem wspólnotowo-unijnym posiadają pierwszeństwo stosowania. W końcu w momencie przystąpienia do Unii Europejskiej Rzeczpospolita Polska przekazała na mocy art. 90 ust. 1 Konstytucji jej i jej organom kompetencje organów władzy państwowej jedynie w niektórych sprawach, a nie wyłączyła stosowania Konstytucji czy wręcz wyzbyła się całkowicie suwerenności. Konsekwencją tego stanu rzeczy jest dopuszczalność kontroli zgodności z Konstytucją rozporządzeń, dyrektyw i decyzji unijnych jako aktów normatywnych w rozumieniu art. 193 Konstytucji, który brzmi: „Każdy sąd może przedstawić Trybunałowi Konstytucyjnemu pytanie prawne co do zgodności aktu normatywnego z Konstytucją, ratyfikowanymi umowami międzynarodowymi lub ustawą, jeżeli od odpowiedzi na pytanie prawne zależy rozstrzygnięcie sprawy toczącej się przed sądem.” Jeżeli więc sąd polski zwróci się do Trybunału Konstytucyjnego z pytaniem prawnym dotyczącym zgodności rozporządzenia, dyrektywy lub decyzji unijnej z Konstytucją Rzeczypospolitej Polskiej, Trybunał Konstytucyjny będzie do orzekania w tej kwestii uprawniony. [i]Autor prowadzi kancelarię adwokacką w Berlinie, jest współautorem pierwszych w Polsce komentarzy do traktatów europejskich [/i]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA

REDAKCJA POLECA

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA