fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wiadomości

Polityczny awanturnik nie powinien trafić do władz TVP i PR

ROL
Kto był awanturnikiem politycznym, ten nie powinien trafić do władz TVP i Polskiego Radia – mówi członek KRRiT Krzysztof Luft
[b]Właśnie ruszył konkurs na członków rad nadzorczych mediów publicznych. Jak będzie wyglądał?
Krzysztof Luft, członek KRRiT:[/b] Nim rozpocznie się konkurs, uczelnie wyłonią i zgłoszą swoich kandydatów – bo to one zgodnie z ustawą mają do tego prawo. Konkurs będzie trzystopniowy. Pierwszy etap to sprawdzenie, czy kandydaci spełniają wymagania formalne. Drugi będzie polegał na merytorycznej ocenie zgłoszeń. I z grupą wyłonioną w drugim etapie będziemy się chcieli spotkać na rozmowach kwalifikacyjnych.
[b]Ile osób zostanie zakwalifikowanych do ostatniego etapu, czyli rozmowy? [/b]
Nie powinno to być więcej niż trzykrotność miejsc obsadzanych przez KRRiT w każdej z rad (Krajowa Rada obsadza pięć miejsc w TVP i Polskim Radiu – red.). Ale nie wiemy, ile napłynie zgłoszeń. Dużo zależy od uczelni.
[b]Jest jakiś limit w przyjmowaniu zgłoszeń? [/b]
Nie ma. Jedynym ograniczeniem jest to, że zgłaszać kandydatów mogą tylko uczelnie akademickie. A co do liczby zgłoszeń – mamy wielką niewiadomą. Może ich wpłynąć kilkaset albo kilkadziesiąt.
[b]Albo kilka. Co wtedy? [/b]
Wtedy członkowie Krajowej Rady będą musieli zgłosić własnych kandydatów. Ale to mało prawdopodobne i mamy nadzieję, że tak nie będzie.
[b]Jak będą oceniane rozmowy kwalifikacyjne? [/b]
Będziemy oceniać wiedzę i doświadczenie zawodowe kandydata w dziedzinie prawa, finansów, kultury i mediów. Przewidujemy też możliwość obecności dziennikarzy w trakcie tych rozmów. Zależy nam, by ten proces był jak najbardziej przejrzysty.
[b]Będą pytania o poglądy polityczne? [/b]
Nie. Znaczenie może mieć jednak dotychczasowa rzetelność zawodowa. Jeśli ktoś był awanturnikiem politycznym, to raczej nie powinien trafić do władz mediów publicznych. Nie chcemy powtórki z ostatnich lat, kiedy media i ich szefowie angażowali się bezpośrednio w działalność polityczną. I nie chodzi o to, by eliminować każdego, kto ma jakieś poglądy polityczne, (bo każdy je ma), ale by nie przekładały się one na kierowanie publicznymi mediami.
[b]Podoba się panu to, co się ostatnio dzieje w TVP? Dwóch członków zarządu, w tym prezes, zostało zawieszonych, rządzi dwóch pozostałych. A w radzie nadzorczej różnie ocenia się zgodność z prawem tych zmian.[/b]
Mnie się przede wszystkim nie podoba to, co się działo w ostatnich latach. A teraz KRRiT jest od tego, by powołać nowe władze i zrobić to w sposób, który zdejmie z mediów publicznych pęd do politycznego serwilizmu.
[b]W czym ten serwilizm się przejawia? [/b]
W kreowaniu rzeczywistości dostosowanej do potrzeb partii politycznej, która rządzi w mediach. Każdy, kto oglądał ostatnio programy informacyjne i publicystyczne w Jedynce, musiał odnieść wrażenie, że żyje w zupełnie innym kraju niż ten, który jest tam pokazywany. Nie może być tak, że w programie informacyjnym serwuje się tylko jedną wizję świata i to widzianą przez pryzmat interesu jednej partii.
[b]Ale w telewizji publicznej są różne programy – Pospieszalskiego, Lisa, Żakowskiego i Ziemkiewicza. [/b]
Trudno się zgodzić na sytuację, w której widz, by wyrobić sobie opinię o danej sprawie, musi obejrzeć nie jeden program, ale dwa albo i trzy. Chciałbym, by każdy program umożliwiał ocenę problemu, którego dotyczy, przez prezentację rozmaitych punktów widzenia. Tymczasem są programy, gdzie te zasady całkowicie lekceważono. Przedstawiano tylko jeden punkt widzenia, i to niesłychanie skrajny. Tak było choćby przy okazji relacjonowania sporu o krzyż w programach redaktora Sakiewicza w III Programie Polskiego Radia.
[b]Takie poglądy też funkcjonują w społeczeństwie.[/b]
Ale w relacjach muszą być skonfrontowane z innymi. Media publiczne to nie teren, gdzie różne siły polityczne mogą wynajmować własne poletka i umieszczać tam przychylne dla siebie programy.
[b]Programy publicystyczne prawie zawsze mają prowadzących o jakichś poglądach, co siłą rzeczy rzutuje na kształt programu. [/b]
Nie uważam, by posiadanie wyrazistych poglądów dyskwalifikowało do pracy w mediach publicznych. Chodzi o to, czy są one w programie jedynym dopuszczalnym punktem widzenia.
Nie można też powiedzieć, że skoro nie da się osiągnąć ideału, to nie ma sensu go szukać. Jeśli ktoś mówi, że nie da się odpolitycznić mediów publicznych, to odpowiadam, że nawet jeśli w 100 proc. nie da się tego zrobić, to nie znaczy, że nie należy się starać. A od tego, co było w ostatnich latach, może być zdecydowanie lepiej. I to już niedługo.
[b]Program Sakiewicza ma zniknąć z anteny Trójki. Z nim całe pasmo publicystyczne, prowadzone przez konserwatywnych dziennikarzy. A co z pluralizmem? [/b]
Ten program był wzorcowym przeciwieństwem pluralizmu.
[ramka][b]Jak KRRiT wybierze członków rad[/b]
Do 8 listopada uczelnie akademickie mogą zgłaszać kandydatury do rad nadzorczych TVP i Polskiego Radia – ogłosiła wczoraj KRRiT. Do końca listopada uczelnie mogą zaś zgłaszać kandydatów do rad 17 regionalnych spółek radiowych. Decyzja KRRiT oznacza formalny start konkursu na nowe władze mediów publicznych. Szef KRRiT Jan Dworak zadeklarował, że konkurs do rad nadzorczych TVP i PR powinien zakończyć się w grudniu.
Konkurs na nowe władze mediów publicznych to efekt tzw. małej nowelizacji ustawy medialnej, która weszła w życie 4 września. Zgodnie z jej zapisami rady nadzorcze TVP i Polskiego Radia mają liczyć po siedmiu członków, z czego pięciu zostanie wyłonionych w konkursie przeprowadzonym przez KRRiT, a po jednym powołają ministrowie kultury i skarbu. Rady nadzorcze spółek regionalnych mają liczyć po pięciu członków: czterech wyłonionych w konkursie i jednego powołanego przez ministra skarbu w porozumieniu z ministrem kultury.
[i]—k.b., pap[/i][/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA