fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

Kryzys nie zaszkodził

materiały prasowe
Paliwa, infrastruktura, handel – to obszary, w których w ostatniej dekadzie realizowano największe przedsięwzięcia
[b] Wszystkie teksty z dodatku [link=http://www.rp.pl/temat/533165_Polskie-inwestycje-XXI-wieku.html]Polskie inwestycje XXI wieku[/link][/b]
[b][link=https://grafik.rp.pl/grafika/549238" target="_blank]Największe inwestycje w Polsce w latach 2000–2010[/link][/b]
Dzisiaj Polska jest 12. na liście krajów najbardziej atrakcyjnych dla inwestorów przygotowanej przez UNCTAD. Liderem rankingu są Chiny, za nimi Indie i Brazylia. To nie jest złe miejsce, ale nasz kraj mógłby być w nim o wiele wyżej. Przegrywamy przede wszystkim z powodu fatalnego stanu infrastruktury, w szczególności dróg. I chociaż na 75 największych projektów inwestycyjnych ostatniego dziesięciolecia, jakie znalazły się w naszym rankingu, 17 dotyczyło projektów komunikacyjnych, inwestorzy nie mają wątpliwości – łatwo jest w Polsce zbudować fabrykę i produkować w niej tanio i dobrze. Znacznie trudniej ten towar wywieźć.
[wyimek][b][link=https://grafik.rp.pl/grafika2/549124]Zobacz zestawienie największych inwestycji w Polsce w latach 2000 - 2010[/link][/b][/wyimek]
[srodtytul]Ważne priorytety[/srodtytul]
I jeśli nie chcemy przegrywać w takich zestawieniach, nie ma innego wyjścia, jak poważnie zastanowić się nad polskimi inwestycyjnymi priorytetami. Tym bardziej że nadal nie brakuje chętnych do rozwijania w naszym kraju przemysłu motoryzacyjnego. Wśród negocjowanych obecnie przez Polską Agencję Informacji i Inwestycji Zagranicznych (PAIiIZ) jest 25 projektów inwestycyjnych z tej właśnie branży. Produkcję i inwestycje rozwijają nie tylko silni już na naszym rynku Opel i Fiat, ale i firmy zajmujące się wytwarzaniem komponentów.
Przedstawiciele Polskiej Agencji Informacji i Inwestycji Zagranicznych nie ukrywają jednak, że nasz kraj powoli przestaje się liczyć jako miejsce do taniej produkcji przemysłowej. Nawet wśród nowych krajów Unii Europejskiej niższe koszty są w Rumunii i Bułgarii. Dzisiaj liczy się coraz bardziej gospodarka oparta na wiedzy, wymagająca solidnego wykształcenia. Takie inwestycje starał się ściągać z Indii premier Donald Tusk, który na początku tygodnia pojechał do Bangalore – indyjskiej doliny krzemowej.
Zresztą inwestorzy już zaczęli powoli odkrywać nową polską specjalność: usługi oparte na zarządzaniu wiedzą, czyli Knowledge Process Outsourcing (KPO). Mogą to być różnego rodzaju usługi prawne, usługi wsparcia sporów patentowych itd. Według Roberta Segesa z PAIiIZ inwestycje KPO będzie wyróżniał jeszcze wyższy poziom umiejętności pracowników niż w przypadku projektów BPO, gdzie liczą się przede wszystkim koszty. – Będą to raczej małe projekty, nieprzynoszące tak znacznej liczby nowych miejsc pracy jak BPO. Ale zyski i wartość tego rynku będą relatywnie wyższe – twierdzi Seges. W dodatku rynek KPO będzie się bardzo szybko rozwijać: szacuje się, że jeśli na świecie wartość tego typu przedsięwzięć w latach 2006 – 2007 wynosiła 4,5 – 5 mld dol., to w latach 2011 – 2012 wyniesie ok. 17 mld dol.
Nadal będzie rozwijało się budownictwo. Chociaż projekty deweloperskie za 400 – 500 mln zł mogą powstawać wyłącznie na rynkach lokalnych o dużym popycie. Zresztą w ciągu ostatnich dziesięciu lat najdroższe biurowce i centra handlowe powstawały głównie stolicy. – Warszawa w pierwszej kolejności przyciąga uwagę inwestorów, bo jest najbardziej rozwiniętym rynkiem pracy. Tu żyje też najwięcej potencjalnych klientów centrów handlowych, i to tych zamożniejszych – mówi John Banka, partner w Dziale Doradztwa Inwestycyjnego Colliers International.
Jakub Marszałek z firmy Cushman & Wakefield zauważa, iż w Europie Zachodniej dzięki większemu popytowi na biura realizowane są śmielsze projekty i jest ich więcej niż w naszym kraju. – Ale i w Polsce z czasem liczba tych największych inwestycji będzie sukcesywnie rosnąć – prognozuje Marszałek.
[srodtytul]Wielkie plany energetyki[/srodtytul]
Wielkie projekty mieszkaniowe, których wartość sięga kilkuset milionów złotych, będą dzielone na etapy. Ich realizacji będą w stanie podołać tylko największe firmy deweloperskie. – Dziś tak dużą inwestycję realizuje na przykład Dom Development na warszawskiej Pradze-Południe – mówi Maciej Dymkowski, prezes portalu nieruchomościowego Tabelaofert.pl.
Gigantyczne inwestycje planuje branża energetyczna. Tylko trzy największe projekty, które do 2015 roku chcą zakończyć EDF, Enea i GDF Suez, mają wartość 15 mld zł. Nie można też zapominać o inwestycjach prowadzonych przez Polską Grupę Energetyczną, które zgodnie z harmonogramem będą gotowe w 2016 roku. Nowe bloki energetyczne w elektrowniach Turów i Opole będą kosztować spółkę ponad 20 mld zł.
Dla inwestorów zagranicznych Polska może stać się jednak mniej atrakcyjna na własne życzenie: z powodu ograniczenia wartości pomocy publicznej, na jaką mogą liczyć zagraniczne firmy, lokując swoje inwestycje w naszym kraju. Ministerstwo Finansów uważa, że firma lokująca pieniądze w Polsce powinna korzystać z jednego tylko rodzaju wsparcia, a nie – jak to było dotychczas z różnych form: m.in. grantów rządowych, funduszy UE i korzyści wynikających z działalności w strefach ekonomicznych. W raporcie o inwestycjach zagranicznych w naszym kraju firma Deloitte wskazuje, że ucierpi na tym wiarygodność Polski jako partnera biznesowego.
[i]—kad, aig, adw[/i]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA