fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wiadomości

Od budowy pomnika nie uciekniemy

Trzeba uciekać od pokusy niechęci budowania etosu prezydenta Lecha Kaczyńskiego – podkreśla abp Sławoj Leszek Głódź
Fotorzepa, Waldemar Kompała Waldemar Kompała
Zasłanianie się tabliczką na pałacu to oszukiwanie samego siebie – mówi „Rz” metropolita gdański abp Sławoj Leszek Głódź
[b]Rz: „Naród oczekuje narodowego pomnika, w godnym miejscu w stolicy” – powiedział ksiądz arcybiskup w niedzielnej homilii o uczczeniu ofiar smoleńskiej katastrofy. Nie wystarczy pomnik na warszawskich Powązkach?[/b]
abp Sławoj Leszek Głódź, metropolita gdański: Mówienie o Powązkach jest nieporozumieniem. Wiele miast, także miejscowości, z których pochodziły ofiary katastrofy, upamiętniły je bądź je upamiętnią. W Gdańsku też przymierzamy się do postawienia pomnika przy sarkofagu marszałka Macieja Płażyńskiego w bazylice Mariackiej. W Warszawie natomiast chodzi o postawienie pomnika narodowego, dlatego że tragedia była narodowa. I od tego nie uciekniemy. Przedłużanie decyzji w tej sprawie prowadzi do frustracji narodu. Jeżeli nie będzie decyzji ze strony najwyższych władz, od prezydenta poczynając, inicjatywa może wymknąć się spod kontroli i będą różne samozwańcze pomysły.
[b]Gdzie powinien stanąć pomnik? Przed Pałacem Prezydenckim?[/b]
Nie do mnie należy orzekanie w tej sprawie. Ale nie ma godniejszego miejsca, niż gdzieś na Krakowskim Przedmieściu. Z miejscem przed pałacem były związane myśli i uczucia pół miliona osób, które fizycznie były tu po katastrofie, a także milionów ludzi złączonych z nimi duchowo. Nie trzeba zasłaniać czy przesuwać pomnika księcia Józefa Poniatowskiego, by poza metalowym ogrodzeniem znaleźć odpowiednią przestrzeń. O tym, jak ją zagospodarować, powinni zdecydować architekci i komitet, który powinien być szybko powołany. Ten komitet musi powstać quam primum – jak najszybciej. Nie pojutrze, ale jutro, bo pojutrze może być za późno.
[b]Kto ma go powołać?[/b]
Ruch należy do prezydenta Bronisława Komorowskiego, bo to jest jego miejsce. Nie można się zasłaniać Kancelarią Prezydenta.
[b]Godny pomnik to jaki?[/b]
Forma niech należy do architektów. Można zastanowić się nad jakimś mauzoleum umieszczonym w ziemi, może być jakiś pomnik w szerszej formie.
[b]Przeciwnicy pomnika mówią, że jest już tablica na pałacu i ona wystarczy.[/b]
Zasłanianie się tabliczką jest oszukiwaniem samego siebie. Na dodatek bardziej niż ofiary upamiętniła ona tych, którzy stali przy krzyżu. Trzeba uciekać od pokusy niechęci budowania etosu prezydenta Lecha Kaczyńskiego i uwzględnić to, że należy on do łańcucha wielkich prezydentów, który rozpoczęli Gabriel Narutowicz i Ignacy Mościcki. Wielkość obecnego prezydenta buduje się na wielkości poprzedników, a nie odwrotnie, gdy zacierając ślady poprzednika, chce się windować siebie. Nam wszystkim zależy na autorytecie prezydenta, na majestacie Najjaśniejszej Rzeczypospolitej, by był on godnie reprezentowany. To, co się teraz dzieje, prowadzi do dewaluacji wielkich pojęć, do dewaluacji orędzia prezydenta, które miało być wielkie, dewaluacji zdarzeń i ludzi. To, co dzieje się obecnie, jest nie do przyjęcia. Należy szukać nowego języka i nowych działań. Gołym okiem widać rozziew między władzą a społeczeństwem.
[b]A co z krzyżem? Prezydium episkopatu zaapelowało do jego obrońców o przeniesienie krzyża do kościoła św. Anny. Obrońcy są od niego oddzieleni, a krzyż stoi.[/b]
Nie chciałbym wchodzić na nieswoje pole. Znajdzie się jakieś rozwiązanie, ale ktoś musi podjąć klarowną decyzję.
[b]Obrońcy twierdzą, że krzyż powinien stać do czasu decyzji prezydenta o powstaniu pomnika.[/b]
Musi być gwarancja, że powstanie pomnik, a takiej gwarancji nie da sołtys spod Duczek.
[b]Ten konflikt wykorzystuje lewica, zapowiadając debatę o świeckości państwa. Wielu publicystów twierdzi, że może to prowadzić do polskiego zapateryzmu.[/b]
Nie po to byliśmy w getcie katolickim przez 50 lat, by rozpoczynać tworzenie nowego getta katolicyzmu pod hasłami neutralności światopoglądowej, tolerancji, standardów europejskich, gdy w istocie chodzi o neurozę antyreligijną i ateizm dzieci pierwszych sekretarzy partii. Zadaniem lewicy nie jest walka z religią, Kościołem, ale mówienie za tych, którzy mówić nie mogą, doznają krzywdy społecznej, których prawa pracownicze są pogwałcone. Lewica nie musi być ateistyczna ani bolszewicka.
[b]Ale lewica w Polsce szansę dla siebie widzi właśnie w nastrojach antyklerykalnych i walce o świeckie państwo.[/b]
Jeśli lewica za wszelką cenę chce wzniecić niepokój, zburzyć ład społeczny, naruszyć umowy międzynarodowe, to bierze to na swoją odpowiedzialność.
[b]Jako były biskup polowy jak ocenia ksiądz arcybiskup nieudaną próbę odsłonięcia pomnika żołnierzy armii bolszewickiej w Ossowie? Jedni mówią, że to był pomnik Armii Czerwonej, inni, że chęć uszanowania poległych żołnierzy.[/b]
W tej sprawie nastąpiło pomieszanie wielu wątków. Czym innym jest upamiętnienie miejsca spoczynku szczątków ludzkich, upamiętnienie grobów żołnierzy, a czym innym stawianie pomników. Czym innym wreszcie pomysł poświęcenia pomnika godzinę przed obchodami rocznicy cudu nad Wisłą. Ja nawiązałem kontakty z duszpasterstwem rosyjskim już w 1991 r. Z rosyjskimi kapelanami co roku odwiedzaliśmy cmentarze Armii Radzieckiej, gościłem dwukrotnie ministra obrony Siergieja Iwanowa i wielokrotnie mówiłem: krew żołnierzy ma ten sam kolor, krew żołnierzy wrogich armii ma tę samą cenę. Taką cenę ma też krew żołnierzy Armii Czerwonej. Ale w Ossowie ktoś przedobrzył sprawę. Postawił pomnik w odległości 3 km od Radzymina, gdzie na cmentarzu znajduje się kwatera żołnierzy polskich poległych w 1920 r., a którym dopiero od 1990 r. można oddawać cześć i 300 metrów od miejsca śmierci ks. Ignacego Skorupki. Początek realizacji idei upamiętnienia miejsca spoczynku żołnierzy rosyjskich był dobry – rozpoczął to Andrzej Przewoźnik (zmarły pod Smoleńskiem sekretarz Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa – red.), ale końcówka była knotem.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA