fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Brytyjska Partia Pracy odrabia straty

Konserwatyści są zszokowani szybko topniejącą przewagą nad laburzystami. Premier Gordon Brown zaciera ręce.
Jeszcze w grudniu konserwatyści mieli przewagę 20 punktów procentowych nad Partią Pracy. Jak wynika z sondażu ośrodka You Gov, zmalała ona do zaledwie dwóch punktów. „Brown zmierza po zwycięstwo” – pisał na pierwszej stronie „Sunday Times”.
Eksperci podkreślają, że przy jednomandatowych okręgach wyborczych mimo niewielkiej przewagi torysów głosy mogą się tak rozłożyć, że to laburzyści będą mieli więcej deputowanych w Izbie Gmin.
Członkowie Partii Konserwatywnej, która od 13 lat pozostaje w opozycji, są w szoku. – Mamy bardzo dobre pomysły na wyjście z recesji, ale społeczeństwo wydaje się na nie głuche – mówi BBC Elaine Robinson, działaczka torysów z Norfolk.
Wiarę w zwycięstwo miała przywrócić konserwatystom weekendowa konwencja partyjna w Brighton, na której ujawniono, że hasłem wyborczym partii będzie „Vote for change” („Głosuj za zmianami”). Przywódca torysów David Cameron zapowiada twardą walkę.
– Zawsze wiedziałem, że te wybory będą trudne do rozstrzygnięcia. Ludzie są rozczarowani polityką i słusznie oczekują, że zapracujemy na zwycięstwo – mówił w BBC Radio Five. Jego zdaniem Brytyjczycy stracili zaufanie do polityków po niedawnym skandalu z wydatkami deputowanych Izby Gmin i jego partia musi to zaufanie przywrócić.
Torysi będą atakować rząd za wpędzenie kraju w głęboką recesję i zaniedbania w służbie zdrowia. – Premierze Brown! Zniszczyłeś gospodarkę i nie poradziłeś sobie z wyzwaniami społecznymi. Twój czas się skończył – mówił w Brighton jeden z przywódców konserwatystów Eric Pickle. Torysi otrzymają w tym tygodniu wsparcie Kościoła katolickiego, który opublikuje w środę alarmujący raport o kryzysie brytyjskiej rodziny. Wsparcie ze strony czteromilionowej społeczności katolickiej może rozstrzygnąć wynik wyborów na korzyść konserwatystów w kilku ważnych okręgach w północno-zachodniej Anglii.
Gordon Brown na walijskiej konwencji swojej partii w Swansea też zagrzewał do walki. – Kiedy mnie pytają, czy potrafimy wygrać, mówię, że potrafimy, musimy i wygramy – przekonywał. Wybory parlamentarne w Wielkiej Brytanii odbędą się prawdopodobnie 6 maja razem z wyborami lokalnymi.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA