fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Film

Niezasłane łóżka ***

Verę i Axla niewiele łączy – choć mieszkają w jednym domu, zazwyczaj tylko się mijają
Gutek Film
Raczej błahostka niż film, który pozostanie w pamięci widzów na dłużej – druga fabuła w karierze Argentyńczyka Dos Santosa lekkością narracji aspiruje do klasycznych obrazów nowofalowych.
Rozgrywa się w Londynie, ale ekranowe miasto jest zupełnie pozbawione rysów charakterystycznych. Dos Santos filmuje je na sposób Wonga Kar Waia, kreując anonimową miejską przestrzeń, z bohaterami żyjącymi bez poczucia upływającego czasu.
To młodzi Europejczycy, którzy wybrali Londyn nie z chęci dorobienia się na emigracji, ale dla jego stylu, fantazji i sceny muzycznej. Mieszkają na squacie, z gruntu odrzucają materializm i kariery, chcą przede wszystkim żyć bez zobowiązań i stresów i dobrze się bawić. Tworzą coś na kształt bohemy, a przynajmniej mocno w to wierzą.
Film składa się z dwóch przeplatających się, ale osobnych historii Hiszpana Axla (Tielve z „Kręgosłupa diabła” Guillerma del Toro) i Belgijki Very (Franćois z „Dziecka” braci Dardenne). On przyjechał do Londynu w poszukiwaniu swojego od dzieciństwa niewidzianego ojca Anglika. Ona pracuje w księgarni i przeżywa rozterki sercowe. O ile wątek homoseksualnego chłopaka jest ciekawie poprowadzony, o tyle ten dotyczący Very czasem pobrzmiewa pretensjonalną nutą.
Wydaje się, że – z pewnością zamierzona, ale zbytnia – lekkość w podejściu do tematu zaszkodziła „Niezasłanym łóżkom”. Impresjonistycznie prowadzone obydwie filmowe opowieści rysują bohaterów nazbyt subtelną kreską. I znów zwłaszcza Vera wydaje się być bardziej szkicem, projektem postaci, wyobrażeniem reżysera o młodej kobiecie niż pełnokrwistą istotą. Brakuje jej temperamentu i indywidualizmu. Podobnie z drugim planem – w większości majaczą na nim bezimienne, snujące się leniwie sylwetki, najczęściej skacowane.
W tle wciąż rozbrzmiewa, a raczej szemrze, mdła muzyka w wykonaniu różnych indie grup, która zadziwiająco dobrze komponuje się z obrazem. Pseudopoetyckie teksty piosenek pasują do niezdecydowania ekranowych squatersów tęskniących za czasami, gdy byli nastolatkami.
[i] Wielka Brytania 2009, reż. Alexis Dos Santos, wyk. Fernando Tielve, Déborah Franćois, Iddo Goldberg, Richard Lintern, kina: Femina, Kultura, Muranów[/i]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA