fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kraj

Dowódca GROM się tłumaczy

Żołnierze GROM podczas pokazu w 2006 r. w Warszawie
Fotorzepa
Szef MON Bogdan Klich zlecił kontrolę w GROM. Powód? Jeden z oficerów złożył doniesienie do prokuratury na dowódcę jednostki płk. Dariusza Zawadkę
Szef GROM zwołał wczoraj konferencję prasową, na której odniósł się do ujawnionych przez „Rz” informacji. Napisaliśmy, że płk Zawadka zwolnił ostatnio kilku oficerów doświadczonych na misjach wojskowych w Iraku i Afganistanie, m.in. trzech dowódców zespołów bojowych i szefa szkolenia.
W reakcji na to w połowie lutego jeden z oficerów złożył doniesienie do prokuratury. Wniosek dotyczy m.in. nieprawidłowości w polityce kadrowej, podejrzenia o nepotyzm, naruszania godności oficera i poniżania go przez płk. Zawadkę.
Sprawą już się zajmuje Wojskowa Prokuratura Garnizonowa w Warszawie.
[wyimek]Tajna siedziba jednostki specjalnej została wczoraj pokazana dziennikarzom[/wyimek]
Na konferencji szef GROM stwierdził, że kierowane pod jego adresem oskarżenia są bezzasadne. Zapowiedział również, że złoży zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa i pozew w procesie cywilnym przeciwko oficerowi, który go oskarżył.
Pomimo zapewnień dowódcy GROM o tym, że sytuacja w jednostce jest stabilna, 1 marca rozpocznie się tam na wniosek ministra Klicha inspekcja Departamentu Kontroli resortu obrony.
– Kontrola będzie dotyczyła sytuacji w jednostce w związku z doniesieniem złożonym przez komandosów do prokuratury – powiedział na konferencji prasowej Janusz Sejmej, rzecznik prasowy MON.
Żołnierzy zbulwersował fakt, że spotkanie z dziennikarzami odbyło się w świetle kamer w siedzibie tajnej jednostki. Ujawniono wczoraj również adres GROM.
– Siedziba jednostki, twarze komandosów oraz inne szczegóły dotyczące jej funkcjonowania powinny pozostać tajemnicą – uważa gen. Roman Polko, były dowódca GROM. – Ujawnianie takich rzeczy jest nie do pomyślenia w takich jednostkach jak amerykańska Delta czy brytyjski SAS.
– Płk Zawadka popełnił błąd, organizując konferencję w siedzibie jednostki. Mógł zrobić to gdzieś indziej, bo zasada jest taka, że nie wpuszczamy na teren GROM kamer telewizyjnych czy fotoreporterów – mówi jeden z komandosów.
Sam płk Zawadka przekonywał na konferencji: – Przyszedłem do GROM nie po to, by się promować i biegać po studiach telewizyjnych. Ale pisze się o mnie źle, więc postanowiłem się wytłumaczyć.
Pytany, dlaczego tłumaczył się w siedzibie jednej z najpilniej strzeżonych jednostek, a nie na przykład siedzibie MON – nie powiedział nic konkretnego.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA