fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wiadomości

Zapraszam i Michnika, i Wildsteina

Jacek Sobala
Fotorzepa, Raf Rafał Guz
Media publiczne nie mogą być bezpłciowe. Takich nikt nie słucha – mówi Jacek Sobala, szef radiowej Trójki
[b]Rz: Ile pieniędzy brakuje Trójce na normalne działanie?[/b]
[b]Jacek Sobala, dyrektor programu III Polskiego Radia:[/b] Nie mogę mówić o liczbach, bo to jest tajne przez poufne, ale mogę powiedzieć o skali. Mam o 50 procent mniejszy budżet, niż miał Krzysztof Skowroński. I na razie to jest prowizorium budżetowe do końca lutego. Co będzie dalej, zobaczymy. Nie wiadomo, jak wielkie będą kolejne straty dochodów Polskiego Radia z abonamentu.
[b]A myśli pan, że słuchacze Trójki płacą abonament?[/b]
Pewnie różnie. Nie mam złudzeń. Polacy często co innego deklarują, a co innego robią. Ja muszę zrobić wszystko, żeby uratować Trójkę. Za takie pieniądze, jakie są. A są skandalicznie małe, za co winię tych polityków, którzy zachowali się nieodpowiedzialnie w awanturze o abonament.
[b]Może politycy nie wiedzieli, że to się źle skończy?[/b]
Oni to robią celowo, bo im nie zależy na mediach publicznych i ludziach, którzy tu pracują. Oni mają inne media i innych ludzi. Niech PO nie udaje, że jest inaczej. Jeśli posłanka Śledzińska-Katarasińska mówi, że nigdy nie było wezwania, żeby nie płacić abonamentu, to żartuje.
[b]Z pieniędzmi czy bez – czym ma się wyróżniać Trójka?[/b]
Już się wyróżnia. Dodatkowo chciałbym, żeby na równych prawach uczestniczyła w debacie publicznej, żeby jej głos był ważny i mądry. Bo takich mamy słuchaczy. I nie wypada rozmawiać z nimi głupio, nieważne – o polityce czy muzyce. Jest tu miejsce na osobowości, które będą ze słuchaczami rozmawiać, a nie narzucać im swoje poglądy. Nie wiem, dlaczego nie ma u nas takich ludzi jak Zbigniew Hołdys czy Tomek Lipiński. Powinni być. Brakuje Grzegorza Wasowskiego. On oprócz erudycji, wdzięku i poczucia humoru, które posiada, jest jeszcze z tym miejscem związany w taki sposób, że on tu przychodził do swojego taty bardzo dawno temu, kiedy większości ludzi, którzy tutaj dziś pracują, nie było na świecie.
[b]Wraca Marek Niedźwiecki. Wrócą też jego stare audycje czy będzie robił coś nowego?[/b]
Cieszę się, że wraca. Namawiałem go, żeby nie odchodził. Tu jest jego miejsce.
[b]„Listę przebojów Trójki“ prowadzi teraz Piotr Baron. Skoro wraca Niedźwiecki, to pewnie Baron odda listę?[/b]
Marka nie było dwa lata i listę prowadził Piotrek. Ale to nie jest tak, że on „robił zastępstwo“. Raczej nadał nową jakość temu, co się tutaj odbywało. Więc obu panom złożyłem taką propozycję, która wydaje mi się fair wobec jednego i drugiego.
[b]Razem ją poprowadzą?[/b]
Jak będzie, pierwsi dowiedzą się słuchacze Trójki. Na razie Marek jeszcze odpoczywa, bo ma do końca marca zakaz pracy w konkurencji.
[b]Kto wzmocni publicystykę w Trójce? Według „Gazety Wyborczej“ na przykład Wojciech Reszczyński. [/b]
Wbrew temu, co napisała „Wyborcza“, nie rozmawiałem o tym z Reszczyńskim, nic mu nie proponowałem i go nie zatrudniłem – takie są fakty, ale skoro „Wyborczej“ tak na tym zależy… Jeśli mamy w Trójce poważnie mówić o polityce, to chciałbym, aby w tym gronie byli tacy ludzie jak z jednej strony Daniel Passent z „Polityki“, a z drugiej choćby przedstawiciele „Rzeczpospolitej“: Bronisław Wildstein, Rafał Ziemkiewicz czy Tomasz Wróblewski.
[b]Na razie zatrudnił pan Michała Karnowskiego z „Polska The Times“. I związek zawodowy w Trójce się buntuje, że pan odbiera zajęcie pracownikom i upolitycznia antenę.[/b]
Ze związkiem zawodowym rozmawiam ostatnio częściej niż z żoną. Czy ona jest zazdrosna? Nie, bo to mądra niewiasta i wie, że ja kocham ten związek. To pierwszy taki w Trójce i następne (jeśli powstaną) nie będą miały tego powabu świeżości. Michał Karnowski nie jest politykiem, tylko bardzo dobrym dziennikarzem, i to nie jest upolitycznienie, tylko wzmocnienie dla tej redakcji, a zarzuty wobec niego są według mnie nieprawdziwe, nieuczciwe i niesprawiedliwe. Poza tym na razie nikt nie został zwolniony, a ja grzecznie czekam, aż trzej redaktorzy, którzy do tej pory robili to, co teraz jeden Michał, przedstawią propozycje, co innego mogliby robić w Trójce.
[b]Z „Gazety Wyborczej“ nikogo pan nie chce?[/b]
Chciałbym.
[b]Kogo?[/b]
Gdyby Adam Michnik chciał prowadzić w Trójce godzinną audycję, to zapraszam.
[b]Czyli z dwóch wariantów mediów publicznych: idealnie przezroczystych, niczego nie komentujących lub pozwalających na ostre starcie różnych punktów widzenia, wybiera pan ten drugi? [/b]
Media publiczne nie mogą być bezpłciowe i, jak pan mówi, przezroczyste, bo będą po prostu nudne i nikt ich nie będzie chciał słuchać czy oglądać. Radiofonia publiczna przegrała rywalizację z rozgłośniami komercyjnymi na początku lat 90. nie tylko dlatego, że tamte radia były dobrze sformatowane. Także dlatego, że potrafiły bardzo szybko reagować na świat za oknem, a radio publiczne nie. Według mnie rzecz jest w czym innym: w odpowiednim doborze nazwisk, żeby była równowaga. Tymczasem w Polsce tzw. salon bardzo pilnie strzeże tego, żeby tylko on miał prawo do narracji. A dlaczego? Polska jest bardziej skomplikowana, niż się salonowi wydaje. Mamy obowiązek, żeby przekazywać pełną informację o świecie, a nie jakiś wycinek.
[b]Na czym chce pan oszczędzać?[/b]
Na wszystkim. Problem polega na tym, jak to robić, żeby to się nie odbyło ze stratą dla słuchacza.
[b]W poprzednim zarządzie Polskiego Radia pojawił się pomysł, żeby sprzedać budynek przy ul. Myśliwieckiej w Warszawie.[/b]
Takie pomysły są niebezpieczne, bo to jest tradycja, której nie warto niszczyć, ale sytuacja jest tak zła, że chcąc być odpowiedzialnym, tego nie wykluczam. Czy można działać mimo braku pieniędzy? Jak rozumiem ten zarząd liczy na to, że ja będę potrafił takiego cudu dokonać. Nie wiem, czy się uda. Od momentu jak tu przyszedłem, nic innego nie robię, tylko pracuję nad tym, jak kręcić bicze z piasku bez pustyni. A my musimy działać tak, żeby mieć pieniądze na nowe programy.
[b]Będą cięcia pensji?[/b]
Muszą być.
[b]Tydzień temu spotkał się pan z zespołem i ogłosił plan oszczędności. Jak reakcje?[/b]
Normalne. Racjonalne. Rzeczowe. To jest mądry zespół. Zrobię wszystko, żeby przetrwał.
[b]Po pana nominacji pojawiło się w mediach sporo nieprzychylnych panu publikacji. To prawda, że chce pan pozywać do sądu tych, którzy pana zniesławili? [/b]
Jak się pojawiłem w kancelarii adwokackiej z tymi tekstami o mnie, to jeden z mecenasów się rozmarzył i powiedział: szkoda, że tu nie jest Ameryka. Dlaczego? Bo on po jednym takim procesie nie musiałby już pracować do końca życia. Ja wiem, że jesteśmy w Polsce, a nie w Ameryce, ale mamy wiele fantastycznych fundacji charytatywnych, które robią nadzwyczajne rzeczy. To może korzyść z obrażania mnie w gazetach będzie taka, że te fundacje trochę się wzbogacą.
[b]To jaka jest prawda o przeszłości Jacka Sobali?[/b]
Proszę pana – prawda jest taka, że skończyłem PWST w Warszawie, że dostałem dyplom z piątką, a kiedy byłem na ostatnim roku, Tadeusz Łomnicki zaproponował mi, żebym zagrał jego syna w sztuce, którą właśnie reżyserował. To się nigdy nie zdarzyło i ja każdemu studentowi życzę takiego debiutu. To fakt, że w ciągu pięciu lat studiów, które normalnie trwają cztery lata, ja przez cztery i pół roku miałem wojsko. Zaliczyłem wszystkie możliwe typy i rodzaje szkolenia wojskowego. Byłem szantażowany i zastraszany, ale nie poszedłem na współpracę. Bałem się, bo mogłem nie skończyć żadnych studiów, a za to na dwa lata trafić do armii. Nie przestraszyłem się wtedy, to tym bardziej nie zlęknę się dzisiaj. Przecież nawet zdjęcie przy tekście w „Przekroju“ to był fotomontaż.
[b]Kiedy i kogo pan pozwie?[/b]
Na razie rozmawiam. Rozmawiałem na przykład z Tomaszem Jastrunem, który napisał o mnie w „Newsweeku“ w sposób krzywdzący i nieuczciwy. Ręce mi opadły, bo tłumaczył się, że ponieważ pisze cztery felietony tygodniowo, to zdarza mu się krzywdzić ludzi. Cóż, niech to zostanie sprawą jego sumienia. Niech się młodzież uczy, bo ta nagonka odbyła się według mechanizmów ze stanu wojennego. Ktoś pisze nieprawdę, ktoś inny się na to powołuje, powiela, dodaje swoje nieprawdy. Dla mnie najlepszą recenzją jest to, jak słyszę od ludzi, którzy wiele lat pracują w Radio, że tak profesjonalnego dyrektora nie mieli w życiu. I mówią tak dziś ludzie z dawnej Biski i Programu I, którymi kiedyś kierowałem. Oni nie mają w chwaleniu mnie naprawdę żadnego interesu. Więc cenię te opinie i bardzo mi miło. Np. w Bisce moim zastępcą był Adam Fijałkowski, przy okazji były dyrektor Trójki – ten facet od ponad dwóch lat jest dyrektorem wszystkich rozgłośni w Agorze. Radia nie robi się w pojedynkę. Jak on się nie zna na radiu, to ja też.
[b]Podobno pracownicy Trójki tęsknią za Jethon, patrzą na pana wilkiem. I protestują.[/b]
Nikt na mnie wilkiem nie patrzy. Dziennikarze podpisali list protestacyjny nie przeciwko mnie, tylko przeciwko formie i sposobowi, w jaki została zwolniona Magda Jethon. Inna sprawa, że ja byłem zwolniony ze stanowiska szefa radiowej Jedynki w gorszy sposób i nie robiłem z tego powodu żadnych demonstracji.
[b]Czyli mamy uznać taki tryb za normalny?[/b]
To jest nieszczęście mediów publicznych w takim kształcie, jaki w Polsce istnieje: każdy, kto obejmuje stanowisko takie jak ja, musi zdawać sobie sprawę z tego, że wcześniej czy później zostanie odwołany. Nie ma większego znaczenia, czy będzie coś robił dobrze, czy źle. Przyjdzie inna ekipa i go wyrzuci.
[b]A on dowie się z gazety?[/b]
Żeby pan wiedział – kiedy mnie zwalniano z Programu I, to dowiedziałem się o tym z gazety. Magdę proszono o spotkanie. Odmówiła i dlatego odbyło się to przez telefon. Zresztą powierzenie jej funkcji też się odbyło w trybie, powiedzmy, niezwyczajnym. Ja jej to mówię szczerze, patrząc prosto w oczy: niech nie rżnie Dziewicy Orleańskiej, że przypadkowo szła Myśliwiecką z tragarzami, przypadkowo spotkała pana prezesa Wijasa z Samoobrony i on, urzeczony ówczesną aurą, ponieważ nie wiedział, o czym ma z nią rozmawiać, zaproponował, żeby to ona była dyrektorem, a nie Skowroński. To się tak nie odbyło. A o panu Wijasie mogę powiedzieć tylko, że jest to przykład jegomościa, który jako jedyny odważył się w czasie, kiedy byłem szefem radiowej Jedynki, na nacisk polityczny.
[b]To znaczy?[/b]
Domagał się ode mnie, żeby było więcej Andrzeja Leppera w „Sygnałach dnia“. Ale po tym, co usłyszał w odpowiedzi, rozumiem, że miał pełne prawo mnie nie polubić. No i przy pierwszej okazji mnie zwolnił. A mnie w radiowej Jedynce udało się powstrzymać spadek słuchalności, uporządkować wewnętrzną strukturę redakcyjną, czyli uprościć wszystkie komunikacje i wyczyścić finanse. I mogłem realizować np. projekt darmowych poranków symfonicznych dla dzieci co tydzień. Transmitowaliśmy je na żywo na antenie - to dla mnie najlepszy przykład tego, jak powinny być wydawane pieniądze z abonamentu. Gdybym zrobił w Jedynce cokolwiek złego, to ludzie którzy mnie zwalniali natychmiast by o tym światu oznajmili, bo dla nich taki pretekst byłby bardzo wygodny. Nic takiego nie nastąpiło.
[b]A czy obrazili się na pana słuchacze Trójki? Podobno na przykład komitet miłośników Trójki.[/b]
Nic takiego się nie zdarzyło. Moja rozmowa z komitetem - i mam na to świadka - nie przebiegała wcale tak, jak to opisywała "Gazeta Wyborcza". Była rzeczowa i miła. Zakończona deklaracją, że będziemy ze sobą współpracowali, że działamy dalej. A kilka godzin potem przeczytałem na portalu gazety, że miało miejsce coś zupełnie innego. Zadzwoniłem do pana Darka Pekałowskiego, przewodniczącego komitetu i zapytałem co się stało, a on odpowiada, że nic takiego nie powiedział. Nic z tego, co mu w usta włożono. Nie ma między nami wojny. Spotykamy się, witamy, podajemy sobie rękę. Czekam aż kurz opadnie.
[b]Czy w takim razie Magda Jethon będzie pracować dalej w Trójce? [/b]
To dobre pytanie. I tak naprawdę pytanie do Magdy, chociaż ostatecznie zdecyduje Zarząd. Na razie Magda jest na zwolnieniu lekarskim.
[b]Pan widzi Jethon w Trójce?[/b]
Odpowiem tak: kiedy byłem dyrektorem w Bisce, a potem w Programie I, to byłem jedyną osobą w całym Polskim Radio, która potrafiła i chciała pracować z Magdą Jethon. I ona była kierowniczką największej redakcji w Programie I. A dziś niesmacznie brzmią dla mnie jej wypowiedzi w „Gazecie Wyborczej“, gdy opowiada o okolicznościach, jak ją przedstawiałem zespołowi. I mówi, że powiedziałem, że będzie kierownikiem, bo jest dobra, i że jest od 15 lat moją kochanką. Jak to jest podane bez kontekstu, to brzmi żenująco, prawda? A Magda zna ten kontekst doskonale, bo wie, jak bardzo w telewizji czy radiu mocna jest tzw. korytarzowa plotka. I ja po to, żeby zdementować te idiotyczne plotki, specjalnie tak powiedziałem. Podawanie tych słów jako przykładu na moje poczucie humoru mnie po prostu obraża.
[b]Minister skarbu Aleksander Grad powiedział, że chciałby powrotu Magdy Jethon na stanowisko szefa III Programu PR. Jak pan to skomentuje?[/b]
Życzę panu ministrowi, żeby szybko piął się po szczeblach kariery, pilnie się uczył i rozwijał, a wtedy kto wie… może kiedyś, w przyszłości, zostanie prezesem radia. Wtedy będzie rozdzielał nominacje.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA