fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Ekonomia

Grecja: Unia i EBC nie pomogą, ale przypilnują

AFP
Danuta Walewska
Europejski Bank Centralny i Unia Europejska nie tylko wspólnie będą monitorować postęp reform w Grecji, ale i są w stanie zastosować inne niezbędne środki do utrzymania stabilności strefy euro – zapowiedział w piątek prezes Europejskiego Banku Centralnego, Jean Claude Trichet
– Można liczyć na naszą czujność w tym względzie – podkreślił Trichet. Grecy po raz kolejny podkreślili swoją determinację w cięciu deficytu budżetowego i wszystkich możliwych wydatków. A premier Georgios Papandreu zapewnia, że pieniędzy od UE w tej chwili nie potrzebuje.
Brak zdecydowanego działania ze strony UE i decyzji o konkretnej pomocy finansowej dla Grecji, czego powszechnie oczekiwano po czwartkowym spotkaniu szefów rządów Wspólnoty rozczarowało rynki finansowe. Euro w piątek było najtańsze od dziewięciu miesięcy – płacono za nie tylko 1,3643 dol.
Euroland jest teraz pod presją, aby ujawnił konkretne działania, jakie zamierza podjąć. Oczekuje się, że konkrety będzie można usłyszeć po spotkaniu ministrów finansów zaplanowanym na 15 – 16 lutego. Mówi się o stworzeniu przez kraje eurolandu instytucji finansowanej, która kredytowałaby Grecję. Mógłby to być zaczątek europejskiego MFW. – Ale nie ma takiej możliwości, żeby Grecja otrzymała pieniądze za darmo – ostrzega Jean -Claude Juncker, szef ministrów finansów krajów strefy euro.
– Sama solidarność z Grekami nie wystarczy. Muszą być szczegóły pomocy – ocenia Andrew Bosomworth zarządzający portfelem inwestycyjnym Pacific Investment. Erik Nielsen z Goldman Sachs porównywał to, co dziś robi UE wobec Grecji do prób b. sekretarza stanu, Henry Paulsona, który miał nadzieję zastraszyć rynki finansowe. – Bardzo trudno jest uspokoić rynek samymi słowami, bez deklaracji pomocy finansowej – mówił Nielsen.
Nie wszyscy są zgodni co do tego, że UE robi w tej sprawie zbyt mało. – Na razie oddaliło się ryzyko, że UE nie zrobi dla Greków nic – uważa Scott Thiel, szef funduszu BlackRock. Jego zdaniem Grecy mogą teraz odetchnąć i przygotować emisję obligacji o wartości nominalnej 53 mld euro, czyli równowartości 20 proc PKB tego kraju.
Według amerykańskiego dziennika „New York Times” jest mało prawdopodobne, aby kłopoty Grecji wystraszyły którykolwiek z krajów „nowej” Unii i spowodowały odłożenie planów wprowadzenia wspólnej waluty. – Dyscyplina finansowa niezbędna przy wejściu do systemu ERM II (to „poczekalnia” przed przyjęciem euro – red.) zawsze przynosi korzyści. Grecy potrzebują reform, jakie przeprowadzili Łotysze – uważa minister finansów Łotwy, Andris Liepins.
Polegały one w dużym skrócie na drastycznym (o połowę) obcięciu płac w sektorze publicznym, co zaowocowało obniżaniem kosztów pracy w prywatnej części gospodarki. Tyle że – jak pisze „NYT” – Łotwa jest wspomagana przez Międzynarodowy Fundusz Walutowy i finansowo i techniczne, zaś do kolejnych wypłat rat kredytu przypisana jest konieczność wypełnienia konkretnych kryteriów.
– To byłoby zachętą również dla Greków, aby swoje problemy rozwiązali sami – uważa Joerg Kramer, główny ekonomista Commerzbanku. Na takie rozwiązanie nie chce zgodzić się Unia Europejska. – Zdaniem Brukseli wejście MFW do Grecji z pomocą finansową byłoby zbyt upokarzające – wskazuje Chris Pryce, dyr. Fitcha na Europę Zachodnią.
Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA