fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kultura

Historia idzie na złom

Zakłady Ceramiczne w Mirostowicach Dolnych; Elektrownia zakładowa z początku XX w., wchodząca w skład zespołu budynków fabrycznych. Widoczny bogaty detal ceramiczny. Obiekt w złym stanie technicznym. Autor zdjęcia: Wojciech Eckert; ROBiDZ; Zielona Góra
KOBIDZ
Zagrożonym zabytkom przemysłu i techniki będą poświęcone Europejskie Dni Dziedzictwa w Polsce
[wyimek][b][link=http://www.rp.pl/artykul/431524.html]Komentarz wideo[/link][/b][/wyimek]
Puste hale produkcyjne, ogołocone z szyb okna fabrycznych budynków, poniewierające się wysłużone maszyny, które mogą paść łupem złomiarzy – to obrazki, niestety, typowe. Chociaż możemy się pochwalić obiektami unikatowymi na światową skalę: kopalnią soli w Wieliczce czy Kanałem Augustowskim, to właśnie dziedzictwo przemysłowe należy u nas do najbardziej zaniedbanych. Na jego ratowanie w Polsce ciągle brakuje pomysłu.
O tym, że zabytki techniki nie są bezpieczne, boleśnie przekonaliśmy się pod koniec ubiegłego wieku. Na Śląsku w ruinę obróciły się dziesiątki starych kopalń, górnicza i hutnicza infrastruktura, na Wybrzeżu podobny los spotkał stocznie. Z krajobrazu znikają koleje wąskotorowe, pilnego remontu wymagają dworce.
W dużych miastach rozpoczął się kuriozalny wyścig, żeby zdążyć ze sprzedażą atrakcyjnych terenów po likwidowanych fabrykach, nim konserwator zabytków spróbuje je wpisać do rejestru. Ale w najbardziej bulwersujących przypadkach nawet formalny status zabytku nie ochronił cennych przemysłowych obiektów.
Gdy na początku lat 90. upadała fabryka fajansu we Włocławku, syndyk złożył wniosek o skreślenie budynków z rejestru zabytków i – nie czekając na decyzję – zaczął się pozbywać wyposażenia. Nie udało się też uratować np. zabytkowych XIX-wiecznych zakładów włókienniczych. w Krosnowicach, jednych z pierwszych zmechanizowanych na Dolnym Śląsku.
[srodtytul]Ostatni mamut[/srodtytul]
Prawdziwa batalia, niestety zakończona porażką, rozegrała się kilka lat temu w obronie pogłębiarki "Mamut". Ta jednostka pływająca, zbudowana na początku XX wieku w Holandii, przez prawie 100 lat pracowała w polskich portach. W 2002 r. została wycofana z eksploatacji. "Mamut" był unikatem – jedną z najstarszych tego rodzaju jednostek na świecie.
Konserwator zdążył wpisać pogłębiarkę do rejestru zabytków, ale właściciel i tak zrobił swoje: całe wyposażenie, łącznie z silnikiem, trafiło na złom.Znikają obiekty tworzące historię przemysłowego Wrocławia czy włókienniczej Łodzi. Wyburzone zostały mimo kampanii społecznej w ich obronie zespoły zabudowań wrocławskiej rzeźni miejskiej z lat 90. XIX wieku.
Przędzalnia czesankowa z XIX w. dotrwała jako zakłady Weltex w dobrym stanie do lat 90. ubiegłego wieku. Kiedy firma upadła, natychmiast zaczęła się rozbiórka, choć obiekt miał być wpisany do rejestru zabytków. W ostatnich latach dokonała się zagłada wrocławskich cukrowni: najpierw zrównana z ziemią została cukrownia na Klecinie z początku XIX wieku – jedna z najstarszych nie tylko we Wrocławiu. Pod koniec ubiegłego roku to samo spotkało cukrownię na Sołtysowicach (zbudowana pod koniec XIX wieku).
W Łodzi po wielu fabrykach nie ma już śladu. Niszczeją wille fabrykantów i zabudowania, m.in. fabryk Grohmana i Geyera. Niewiele też zostało pamiątek np. po XIX-wiecznych włókienniczych zakładach w Białymstoku, nazywanym kiedyś polskim Manchesterem.
Dziś w wielu polskich miastach można usłyszeć o potrzebie i planach rewitalizacji dziedzictwa przemysłowego. Szkoda, że tak wiele naprawdę cennych zabytków już tego nie doczeka.
[srodtytul]Od pomysłu do przemysłu[/srodtytul]
O lepszy los dla zabytków techniki chcą się upomnieć organizatorzy Europejskich Dni Dziedzictwa w Polsce. – To dziedzictwo powinno nam być szczególnie bliskie, jest wpisane w nieodległą historię i opowiada o życiu zwykłych ludzi – mówi Paulina Florjanowicz, zastępca dyrektora Krajowego Ośrodka Badań i Dokumentacji Zabytków, który jest ogólnopolskim koordynatorem obchodów EDD ([link=http://www.zabytek.pl]www.zabytek.pl[/link]).
Od lat o rewitalizację swego przemysłowego dziedzictwa zabiega Żyrardów – miasto, w którym 11 września odbędzie się inauguracja EDD w tym roku pod hasłem "Od pomysłu do przemysłu". W prawie niezmienionym kształcie dotrwała do naszych czasów unikatowa XIX-wieczna osada fabryczna. Nie tylko układ urbanistyczny, ale nawet nazwę (od nazwiska inżyniera Filipa Girarda) miasto zawdzięcza przemysłowi lniarskiemu. Teraz stara się o status Pomnika Historii.
– W Polsce mamy prawdziwe skarby. Ale brakuje wiedzy np. o osiągnięciach z okresu 20-lecia międzywojennego – dodaje Paulina Florjanowicz. – Dziedzictwo techniki to nie tylko zabytki z XIX i XX wieku, ale też starsze, wszystko, co się wiąże z wytwórczością i ułatwianiem sobie życia. Podstawowa idea EDD to udostępnienie zabytków, do których na co dzień zwiedzający nie mają wstępu. Reszta zależy od pomysłowości i wyobraźni organizatorów.
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA