fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Społeczeństwo

Nie idą do pubu, wolą oddać krew

Jak uczcić 18. urodziny? Coraz więcej nastolatków zgłasza się do stacji krwiodawstwa
Maciej Walczak z drugiej klasy Liceum Ogólnokształcącego Politechniki Łódzkiej wreszcie może chodzić po mieście z podniesioną głową. 18 stycznia skończył 18 lat i oddał krew.
Dwa lata temu pracownicy stacji krwiodawstwa odesłali go z kwitkiem. Przepisy pozwalają bowiem na oddanie krwi przed osiągnięciem pełnoletności osobom w pełni zdrowym, ale tylko na rzecz rodziny.
– Cieszą porywy serca młodych ludzi, ale trzeba pamiętać, że młody organizm intensywnie się rozwija. Ograniczenie podyktowane jest względami zdrowotnymi – tłumaczy Krzysztof Włodarczyk, dyrektor Regionalnego Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa (RCKiK) w Łodzi.
Maciek, choć rozczarowany, zapału nie stracił. Był zdeterminowany do tego stopnia, że w dniu urodzin nie dał się wyciągnąć do pubu. Gdyby skusił się na alkohol, na możliwość oddania krwi musiałby poczekać. Ma już wyznaczony kolejny termin oddania krwi.
– Taki gest z okazji osiemnastki jest mądrzejszym pomysłem, gdyż pomaga się innym, a wkłucie igły jest dużo mniej nieprzyjemne niż tradycyjne 18 pasów na pośladki – przekonuje chłopak.
Aneta Patora, koleżanka z klasy Maćka, też była perspektywą oczekiwania rozgoryczona. – Obiecałam sobie, że w pierwszych dniach mojej pełnoletności pójdę oddać krew. Zrobiłam to 3 lutego – cieszy się dziewczyna.
Podobnie zrobiła Paula Pokoń, uczennica drugiej klasy Technikum Weterynaryjnego w Zduńskiej Dąbrowie pod Łowiczem. Krew oddała 29 stycznia, w dniu 18. urodzin. – Trzeba z siebie dawać coś innym – motywuje swoją decyzję.
[wyimek]Jesteśmy świadkami narodzin nowej tradycji
prof. Zbigniew Bokszański socjolog kultury[/wyimek]
Zdaniem 17-letniej Karoliny Michalskiej z XXIII LO w Łodzi młodzież już od 16. roku życia powinna oddać krew raz w roku, po dokładnym zbadaniu i za zgodą rodziców.
– Szesnastoletni ludzie mają już dużo większe prawa. Moi rodzice pozwoliliby mi na oddanie krwi. Kiedy pani na lekcji zapytała, kto z 26-osobowej klasy chciałby oddać krew, w górę podniosło się aż 15 rąk. Niestety, będziemy musieli czekać do 2011 roku. Ja akurat do 9 lutego – niecierpliwi się uczennica. 
– A ja mam jeszcze gorzej, bo aż do 30 marca – narzeka Jakub Ociński, jej kolega z klasy.
Joanna Wojewoda z Regionalnego Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa w Warszawie przyznaje, że do stacji dzwoni miesięcznie co najmniej kilkoro nastolatków. – Z żalem przyjmują wiadomość, że muszą czekać. Uprzedzam, aby kiedy nadejdzie czas, nie przyszli pod wpływem alkoholu i zabrali dowód osobisty, paszport bądź prawo jazdy – zaznacza.
Stacje wychodzą naprzeciw oczekiwaniom młodych, organizując zbiórki krwi w szkołach. – Współpracujemy już z prawie 70 szkołami na terenie województwa małopolskiego. Pięć lat temu było ich tylko około 30 – wylicza Jolanta Zatorska, dyrektor RCKiK w Krakowie.
Prof. Zbigniew Bokszański, socjolog kultury z Uniwersytetu Łódzkiego, uważa, że jesteśmy świadkami narodzin nowej tradycji: – Zawsze istniała tendencja, aby przełomowe momenty w życiu uczcić w sposób wyjątkowy, aby móc taką ceremonię wspominać. Cieszy fakt, że młodzi wpadli na taki pomysł. Są coraz bardziej świadomi. Z mediów docierają przecież informacje o skomplikowanych zabiegach, podczas których niezbędna jest krew.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA