fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Medycyna i zdrowie

Czym pachnie człowiek

Tak wygląda komar Anopheles gambiae przenoszący najgroźniejsze zarodźce malarii
Corbis
Nowe badania nad zmysłem węchu komarów pozwolą nam skuteczniej walczyć z malarią
Co tak skutecznie przyciąga do nas komary? Naukowcy wiedzą, że to m.in. składniki potu, dwutlenek węgla w wydychanym przez człowieka powietrzu i ciepło ciała. Gdyby udało się zablokować komarzy „nos” – receptory służące do wykrywania niektórych substancji chemicznych – bylibyśmy dla tych owadów niewidzialni. Być może uda się w ten sposób opracować preparaty odstraszające komary.
O ile dla nas problem z komarami sprowadza się głównie do swędzących ukłuć, o tyle dla mieszkańców cieplejszych regionów świata to kwestia ochrony przed groźną chorobą. Komary rodzaju Anopheles roznoszą bowiem zarodźce malarii. Choroba ta zagraża ok. 500 mln ludzi na świecie. Co roku umiera z jej powodu milion pacjentów.
[srodtytul]Od muszki do komara[/srodtytul]
– Świat desperacko potrzebuje nowych metod walki z tymi komarami. Metod, które są skuteczne, tanie i bezpieczne dla środowiska – mówi prof. John Carlson z Uniwersytetu Yale. Jego zespół przedstawił właśnie w „Nature” wyniki eksperymentów nad chemią węchu tych owadów. – Komary odnajdują nas za pomocą węchu, a my wiemy niewiele o tym, jak on działa – dodał.
Aby to zbadać, naukowcy z Uniwersytetu Yale posłużyli się... muszkami. Najpierw drogą genetycznych manipulacji wyhodowali takie, które nie miały węchu – żadnych receptorów. Później po kolei aktywowali każdy z 72 genów odpowiedzialnych za wyczuwanie cząsteczek chemicznych obecnych u komarów. Następnie wystawiano zmodyfikowane muszki na działanie różnych zapachów. Ich reakcje notowano, tworząc chemiczną „bibliotekę” substancji, które działają na konkretne receptory. Okazało się, że najsilniej działa 27 receptorów – większość z nich jest wrażliwa właśnie na cząsteczki obecne w ludzkim pocie.
– Niektóre z nich nadają się doskonale do kontrolowania zachowania owadów – tłumaczy Carlson. – Cząsteczki, które zablokują te receptory, uniemożliwią komarom znalezienie nas. A takie, które skutecznie działają na inne receptory, mogą zwabiać komary do pułapek albo działać odstraszająco.
Nowe metody odstraszania komarów są pilnie potrzebne, bowiem powszechnie stosowany składnik preparatów – DEET – może działać toksycznie na układ nerwowy człowieka. Tak przynajmniej twierdzą badacze z Institut de Recherche pour le Développement w Montpellier, zdaniem których substancja ta może u ludzi powodować bóle głowy, zaburzenia widzenia i drżenie mięśni.
[srodtytul]Krwinki na celowniku[/srodtytul]
To samo wydanie „Nature” przynosi również wyniki innych badań nad malarią. Przeprowadzili je naukowcy z Walter and Eliza Hall Institute pod kierunkiem prof. Alana Cowmana. Skupili się na rozwoju zarodźców malarii w organizmie człowieka.
Po ukąszeniu komara zarodźce dostają się do krwi, a z nią – do komórek wątroby. Tam następuje dalszy ich rozwój (łączy się to ze zmianą formy). Z wątroby trafiają do krwi i atakują czerwone krwinki. To właśnie ten etap choroby daje najmocniejsze i najbardziej niebezpieczne objawy.
Zespół prof. Cowmana odkrył, że pasożyty zmieniają krwinki dzięki tzw. białkom efektorowym.
– To najważniejsze białka pozwalające przetrwać pasożytom w organizmie człowieka i uniknąć zniszczenia przez układ odpornościowy – tłumaczy prof. Cowman. Jego zdaniem leki blokujące ten mechanizm mogłyby zmniejszyć uciążliwość malarii.
masz pytanie, wyślij e-mail do autora
[mail=p.koscielniak@rp.pl]p.koscielniak@rp.pl[/mail]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA