Kraj

Gwiazdy pod firmową choinkę

Golec uOrkiestra
Fotorzepa, Grzegorz Hawalej Grzegorz Hawalej
Pracownicze wigilie zamieniają się w zabawy. Śpiewa Kayah, grają Golcowie, zabawia Kryszak
Pokaz świątecznej magii, rzeźbienie prezesa w bryle lodu czy kulig to tylko kilka z długiej listy pomysłów na firmową wigilię, które proponują agencje wyspecjalizowane w organizowaniu imprez. – Szefowie coraz częściej chcą zaciekawić swoich pracowników, stąd takie niesamowite niespodzianki – mówi "Rz" Izabela Kielczyk, psycholog biznesu. Twierdzi, że pracodawcom skończyły się pomysły na to, jak takie spotkanie zrobić tradycyjnie, ale bez nudy i sztampy. Dlatego częściej zamiast wigilii proponują spotkania á la sylwestrowe z nietypowymi atrakcjami.
[srodtytul]Ci, co grają i gadają [/srodtytul] Agencje oferują więc firmom zaproszenie na wigilię znanej twarzy, która zagra, zaśpiewa, opowie dowcip czy wcieli się w rolę konferansjera. Michał Lange, producent wydarzeń rozrywkowych z Agencji Rozrywki, przyznaje, że [link=http://kariera.pl]pracodawcy[/link] zapraszają celebrytów nie tylko po to, by sprawić przyjemność pracownikom. – Nie bez znaczenia jest tu troska o wizerunek firmy – uważa. – Przedsiębiorstwo, które stać na gwiazdę, jest na rynku odbierane zdecydowanie pozytywniej niż to, które na tego rodzaju imprezach dla pracowników oszczędza.
Firmy eventowe chwalą się, że zaprosić mogą każdą polską gwiazdę. Najchętniej angażowane są jednak zespoły i wokaliści. – Wciąż żywa jest u nas tradycja śpiewania kolęd, więc na świątecznych spotkaniach pracowniczych mile widziani są muzycy, którzy je wykonają – tłumaczy Mariola Berg reprezentująca kilkadziesiąt gwiazd, głównie związanych z TVN. Golec uOrkiestra w tym roku gra na kilku wigilijnych spotkaniach. – Żeby taka impreza się udała, trzeba stworzyć odpowiedni klimat – opowiada Rafał Golec, menedżer zespołu. – Golec uOrkiestra ma do tego odpowiedni repertuar z kolędami i pastorałkami. Zespół Zakopower w swoim kalendarzu ma w tym roku występy na dwóch firmowych wigiliach. – Zazwyczaj występujemy już na zakończenie, po części oficjalnej ze składaniem życzeń i jedzeniem tradycyjnych potraw –opowiada Rafał Podlewski, menedżer Zakopower. Czasem firmy wolą wynająć kogoś, kto zręcznie poprowadzi wigilijne spotkanie. Orlen na tegoroczną wigilię dla pracowników płockiego oddziału zaprosił Radosława Brzózkę, prezentera TVP znanego widzom ze śniadaniowego programu "Kawa czy herbata". – Wigilię powinna prowadzić osoba, która umie zachować się w każdej sytuacji, a w dodatku okrasi wszystko ciepłym i zręcznym komentarzem – tak biuro prasowe Orlenu tłumaczy zatrudnienie prezentera. Brzózka twierdzi, że niechętnie bierze udział w takich imprezach, a firmową wigilię poprowadził po raz pierwszy. Przyznaje, że rynek na takie usługi jest. – Świadczy o tym chociażby liczba firm, które pośredniczą w kontaktach ze znanymi osobami – opowiada "Rz", ale od razu zaznacza, że niektóre agencje tylko chwalą się tym, że mogą zaprosić gwiazdę na imprezę. – Sam w Internecie znalazłem kilka takich, które zapewniały, że mają mnie na wyłączność. Dla pracowników liczą się nie tylko występy. – Gwiazda do końca zabawy raczej nie zostanie, ale w jej towarzystwie będzie można wypić drinka, zrobić wspólne zdjęcie czy wziąć autograf – wylicza Jarosław Konieczny z firmy Target. Rafał Golec: – Nie zdarza się, żeby Łukasz i Paweł zostali do końca bankietu, ale też nie uciekają z takich imprez zaraz po koncercie. Mają taki charakter, że chętnie chwilę posiedzą, przywitają się z szefem firmy czy rozdadzą autografy. [srodtytul]Celebryta albo chór pracowników [/srodtytul] Na wizytę gwiazdy na firmowej wigilii nie każde przedsiębiorstwo może sobie pozwolić. Na Golec uOrkiestrę wydać trzeba 45 tys. złotych, a w dodatku pokryć koszty oświetlenia i nagłośnienia sceny oraz opłacić hotel. Wizyta aktora, dziennikarza czy prezentera kosztuje od kilku do kilkudziesięciu tysięcy złotych. Zdarzają się jednak firmy, które decydują się na występ nawet dwóch gwiazd. Tegoroczną wigilię pracowników LOT uświetnił koncert Kayah i występ Jerzego Kryszaka. Rzecznik LOT Andrzej Kozłowski nie chce zdradzić, ile firma zapłaciła za ich obecność. Zapewnia jednak, że nie nadszarpnęło to budżetu narodowego przewoźnika. – Zrobiliśmy to bardzo ekonomicznie. A taka niespodzianka zapowiedziana wcześniej zachęca pracowników do przyjścia na świąteczne spotkanie – twierdzi. Specjaliści z agencji eventowych przyznają, że wiele firm ze względu na kryzys gospodarczy postawiło w tym roku na skromniejszy wariant. Na wigilii ING Banku Śląskiego nie pojawiał się nawet występujący w reklamach firmy aktor Marek Kondrat. – Spotkanie uświetnił za to występ pracowniczego chóru – mówi Piotr Utrata, rzecznik ING.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL