fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kraj

CBŚ uderzyło w jednorękich

Według rządowych założeń automaty zwane jednorękimi bandytami będzie można umieszczać jedynie w kasynach
Fotorzepa, Jerzy Dudek JD Jerzy Dudek
Jakub Bierzyński
Do 47 firm – potentatów w branży hazardowej – weszli wczoraj policjanci i inspektorzy skarbówki
W czasie gdy Sejm pracuje nad nowym projektem ustawy hazardowej, białostocka prokuratura przypuściła mocny atak na tę branżę. Policjanci z Centralnego Biura Śledczego przetrząsali wczoraj siedziby firm zajmujących się hazardem i zabezpieczali ich dokumenty finansowe.
Akcja, która rozpoczęła się o godz. 11, była prowadzona z wyjątkowym rozmachem. Zaangażowano w nią policjantów z 19 wydziałów CBŚ z całego kraju i armię urzędników kontroli skarbowej.
– Policjanci przetrząsali szafy, biura. Interesowały ich wszystkie dokumenty finansowe. I to z ostatnich kilku lat – opowiada „Rz” szef jednej z firm. 
Prokuratura Apelacyjna w Białymstoku, która w ramach śledztwa dotyczącego nieprawidłowości w branży hazardowej zleciła wykonanie tych czynności, nie ujawnia żadnych szczegółów.
– Mamy pewne oczekiwania w związku ze zleconymi przeszukaniami. Więcej nie mogę powiedzieć – ucina Andrzej Tańcula, szef prokuratury Apelacyjnej w Białymstoku.
Wiadomo, że policjanci i pracownicy skarbówki weszli do 47 (czyli niemal wszystkich) firm z branży, do których należą punkty z automatami do gier, tzw. jednorękimi bandytami. W sumie przeszukano 74 biura (siedziby i ich filie).
Z informacji „Rz” wynika, że funkcjonariusze CBŚ pojawili się w firmie Fortuna – jednym z potentatów w branży, a także w niektórych spółkach Ryszarda Sobiesiaka, jednego z bohaterów afery hazardowej, który lobbował u polityków PO o korzystne dla tej branży rozwiązania ustawowe.
– Firmy są sparaliżowane. Zabezpieczono wszystkie dokumenty księgowe i twarde dyski komputerów. Teraz to my nawet z podatku nie możemy się rozliczyć – mówi „Rz” Jarosław Zieliński, prezes spółki Fortuna. Jego zdaniem termin akcji CBŚ nie jest przypadkowy. – Sądzę, że jest to reakcja na protest ludzi z branży, który miał miejsce wczoraj pod Sejmem – podkreśla Zieliński.
Podobnego zdania są jego koledzy z branży. – To akcja polityczna wymierzona w nas, przedsiębiorców – mówi przedstawiciel jednej z dużych firm działających na rynku jednorękich bandytów. – To nie tylko protest, ale także moment, gdy uchwala się ustawę hazardową, która bardzo silnie w nas uderza.
– Termin przeszukań nie ma nic wspólnego z pracami nad projektem ustawy. To po prostu zbieg okoliczności, ponieważ nasze działania były dużo wcześniej zaplanowane – zapewnia prokurator Tańcula.
Z informacji „Rz” wynika, że ponad dwa tygodnie temu szefowie CBŚ z całego kraju podczas spotkania w Komendzie Głównej Policji otrzymali zalakowane koperty z wykazem czynności, które mają wykonać. Otworzyli je dopiero dzień przed akcją.
Według Kazimierza Olejnika, byłego prokuratora krajowego, akcja CBŚ musiała być zaplanowana dużo wcześniej.
– Od dłuższego czasu wszyscy wiedzieli, że jest pewne zjawisko patologiczne, powodujące, że Skarb Państwa jest oszukiwany. Nie było jednak na to żadnej reakcji – mówi „Rz”. – Nie może być tak, aby osoby, które łamią prawo, określały, jaki moment jest właściwy, aby ich złapać.
– Żaden moment nie byłby dobry. A potem prokurator musiałby się tłumaczyć, dlaczego tak późno, skoro można było taką akcję przeprowadzić wcześniej – tłumaczy w rozmowie z „Rz” Zbigniew Ćwiąkalski, były minister sprawiedliwości.
[i]Masz pytanie, wyślij e-mail do autorów [mail=p.nisztor@rp.pl]p.nisztor@rp.pl[/mail], [mail=g.zawadka@rp.pl]g.zawadka@rp.pl[/mail][/i]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA