fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wiadomości

Wyrok może być cenzurą

ROL
Ks. Marek Gancarczyk, naczelny „Gościa Niedzielnego”: Boję się, że po tym wyroku osoby, które miały odwagę mówić, że aborcja to zabicie dziecka, teraz będą miały jej mniej
[b]Rz: Czy żałuje ksiądz, że opublikował artykuły o Alicji Tysiąc?[/b]
ks. Marek Gancarczyk, redaktor naczelny „Gościa Niedzielnego”: Nie żałuję. Można by się zastanawiać, czy pewnych wyrażeń nie należałoby złagodzić, ale ani wtedy, ani teraz na pewno nie moglibyśmy się wycofać ze stwierdzenia fundamentalnego: że aborcja to jest zabijanie dzieci.
[b]Nie porównałby już ksiądz, jak mówi sąd, „pani Alicji Tysiąc do hitlerowskich zbrodniarzy odpowiedzialnych za zagładę Żydów w obozie Oświęcim-Brzezinka oraz za męczeństwo Żydów w gettach”.[/b]
Tego fragmentu w ogłoszonym dziś wyroku sądu zupełnie nie rozumiem.
My takiego porównania nie dokonaliśmy. Zrobiłem podobne porównanie wobec członków Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu, ale nie Alicji Tysiąc.
Wyrok Trybunału w Strasburgu nie dotyczył w istocie braku procedur odwoławczych – czy one w Polsce istnieją czy nie – ale dotyczył prawa aborcyjnego. Przypominam sobie, że po wyroku Trybunału o tym właśnie mówiły tytuły prasowe. Chyba nawet „Trybuna” opublikowała artykuł pod tytułem: „Sąd nad polską aborcją”. Wszyscy byli świadomi, że rzecz idzie o prawo aborcyjne. A jak nazwać tę wielką okropność, jaką jest zabijanie co roku w Europie i na świecie milionów dzieci? Na szczęście w Polsce skala zjawiska jest mniejsza.
[b]Sąd mówi, że można pisać, iż aborcja jest zabijaniem dzieci, ale ogólnie, a nie kiedy dotyczy konkretnej osoby.[/b]
Gdybyśmy konsekwentnie szli tym tropem, to o wszystkich sprawach moglibyśmy mówić w mediach tylko ogólnie, nigdy zaś konkretnie.
[b]To nakładanie na media cenzury?[/b]
W pewnym sensie tak.
[b]A może przed drukiem tych artykułów powinien ksiądz zasięgnąć opinii prawnika?[/b]
Wiadomo, że to jest rzecz niewykonalna, nawet gdybyśmy chcieli to zrobić. Gdyby wszystkie teksty miał czytać prawnik, byłby to koniec dziennikarstwa i publicystyki. Każdy dziennikarz bierze odpowiedzialność za to, co pisze.
[b]Ten wyrok i proces ma znaczenie precedensowe?[/b]
Obecność wielu dziennikarzy na sali sądowej może świadczyć o tym, że to nie jest sprawa tylko między „Gościem Niedzielnym” a Alicją Tysiąc, ale ma głębsze znaczenie. Dotyczy dwóch spraw: aborcji i wolności wypowiedzi.
[b]Jest to ograniczanie prawa obrońców życia do swobody wypowiedzi?[/b]
Obawiam się, że ten wyrok sprawi, iż osoby, które do tej pory miały odwagę mówić publicznie, że aborcja to zabicie dziecka, teraz będą miały tej odwagi mniej. Gdyby tak się rzeczywiście stało, to byłoby z największą szkodą przede wszystkim dla tych dzieci, które mogłyby, ale się nie narodzą.
[b]Brak wewnętrznej odwagi przełoży się na działania zewnętrzne. Czy nie o to właśnie chodzi środowiskom proaborcyjnym, żeby w konsekwencji doprowadzić do liberalizacji ustawy?[/b]
Nie chciałbym wyciągać tak daleko idących wniosków, bo zawsze znajdą się osoby, które będą mówiły jasno, że aborcja to jest zabijanie dzieci.
Ale znam też człowieka, który w przeszłości zajmował się działalnością pro-life. Ciągany był po sądach. Jego rodzina, otoczenie mówiły: po co to robisz, daj spokój, ile cię to kosztuje. I człowiek powoli zaczął się z tego wycofywać.
[b]Myśli ksiądz, że ktoś panią Tysiąc po prostu wykorzystał?[/b]
Biorąc pod uwagę wszystkie okoliczności, można dojść do wniosku, że jest wykorzystywana przez środowiska proaborcyjne. Żałuję, że sprawa pani Alicji Tysiąc stała się publiczna, bo dla niej samej, dla rodziny na pewno nie jest dobra. Ale ani ja, ani „Gość Niedzielny” nie byliśmy autorami tego zamieszania.
Nieporozumieniem jest mówienie, że weszliśmy brutalnie w jej życie prywatne, rodzinne. Gdyby Alicja Tysiąc sama nie mówiła publiczne o swoich próbach dokonania aborcji, my również z imienia i nazwiska byśmy nie pisali, nie oceniali tego. Pisały zresztą wszystkie media. Sprawa w Trybunale w Strasburgu mogła być utajniona ze względu na dobro osoby. Taka praktyka tam istnieje. Nie rozumiem, dlaczego pani Alicja Tysiąc nie zrobiła tego, dlaczego nie podpowiedzieli jej tego jej pełnomocnicy.
Teraz nie rozmawialibyśmy o całej sprawie.
[ramka][b]Jarosław Gowin, poseł Platformy Obywatelskiej[/b]
Dla mnie ten wyrok jest zaskakujący i bulwersujący. To kolejny etap ograniczania wolności słowa wymierzony w katolików. Można wręcz powiedzieć, że mamy do czynienia z dyktatem politycznej poprawności. Nie rozumiem logiki, którą kierowała się pani sędzia. Według niej mogę mówić, że kradzież jest złodziejstwem, ale nie mogę kogoś, kto mi ukradł portfel, nazwać złodziejem. Równie niepokojące jest to, że pani sędzia zarzuciła „Gościowi Niedzielnemu” posługiwanie się językiem nienawiści. To kategoria tak pojemna, że można w niej zmieścić wszystko. Ostatnio środowiska homoseksualne oskarżyły mnie o używanie języka nienawiści, kiedy powiedziałem, że małżeństwo to związek kobiety i mężczyzny. Przecież to absurd. Wierzę, że sąd wyższej instancji podejmie inną decyzję, dlatego że ta jest naprawdę bulwersująca nie tylko z punktu widzenia katolików. [/ramka]
[ramka][b]prof. Jacek Hołówka, etyk i filozof z Uniwersytetu Warszawskiego[/b]
Jestem bardzo zadowolony z tego wyroku. On nie tylko utrzymuje w mocy uprawnienia pani Tysiąc, ale też pokazuje, że w Polsce wymiar sprawiedliwości będzie teraz działał nieco inaczej niż do tej pory. Będzie dbał nie tylko o wolność słowa, ale też o jakość debaty na temat czyichś praw.
W tej sprawie podstawowa kwestia dotyczyła pytania, kto ma rację. Ewidentnie była ona po stronie pani Tysiąc. Miała ona prawo usunąć ciążę i tego jej odmówiono. Przysługujące jej uprawnienie nie podlega ocenie moralnej. A to właśnie robił „Gość Niedzielny”, krytykując panią Tysiąc za to, że chciała skorzystać ze swoich praw. Nawet jeśli komuś się wydaje, że posiadanie takich uprawnień jest niemoralne, debata na ten temat musi być prowadzona w wyjątkowo delikatny i taktowny sposób. W wypadku sprawy pani Tysiąc tak nie było i dobrze, że wreszcie sąd położył temu kres. [/ramka]
[ramka][b]Łukasz Wróbel, działacz pro-life, organizator wystaw antyaborcyjnych[/b]
Publicyści mają prawo oceniać sprawy publiczne, a taką bez wątpienia była historia pani Alicji Tysiąc. “Gość Niedzielny” robił to w sposób bardzo wyważony i nie widzę nic zdrożnego w artykułach, które się w nim ukazały. Tym bardziej zaskakujące jest, że w wolnej Polsce, 20 lat po doświadczeniach reżimu komunistycznego, dochodzi do takiego procesu i wyroku. Znając już fragmenty uzasadnienia tego wyroku, można powiedzieć, że brzmiało ono bardziej jak kolejny głos publicystyczny w debacie wokół sprawy pani Tysiąc niż wyrok. Wracając do samej sprawy – mam nadzieję, że nadal będzie można w Polsce swobodnie prezentować swoje zdanie na ten temat. Ja podtrzymuję swoje stwierdzenie, że jeśli Polskę kosztowało tylko 25 tys. euro (tyle przyznał Alicji Tysiąc Trybunał w Strasburgu – red.) uratowanie życia jej córki, to warto było zapłacić. [/ramka]
[ramka][b]Wanda Nowicka, szefowa Federacji na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny[/b]
Przyjmuję ten wyrok z olbrzymią radością i satysfakcją. Mam nadzieję, że mamy do czynienia z pewnym przełomem. Cieszę się, że w tej sprawie, inaczej niż w wypadku odmowy przerwania ciąży, pani Tysiąc nie będzie musiała szukać sprawiedliwości w Strasburgu. Tym razem polski wymiar sprawiedliwości stanął na wysokości zadania. W wyniku tego precedensowego wyroku już nie będzie można więcej bezkarnie obrażać, pomawiać, poniżać i naruszać godności osób w imię jakiejkolwiek ideologii. A tak właśnie się działo w wypadku pani Tysiąc i ataków, które pod jej adresem formułowały różne media, w tym „Gość Niedzielny”. Te niewybredne ataki sprawiły, że życie Alicji Tysiąc i jej rodziny stało się nie do zniesienia. Mam nadzieję, że teraz pani Alicja odzyska spokój wewnętrzny i będzie mogła cieszyć się życiem w spokoju. Czego jej z całego serca życzę.
[i]—not. js[/i][/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA