fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Ekonomia

Długa droga do ożywienia

Nowy Jork
Fotorzepa, Kuba Kamiński kkam Kuba Kamiński Kuba Kamiński
Danuta Walewska
Szef Fed uważa, że najgorsze minęło.Ale stan największej gospodarki świata pozostawia wiele do życzenia
W zeszłym tygodniu szef Fedu Ben Bernanke wlał nieco optymizmu w serca inwestorów, mówiąc, że gospodarka USA zdradza oznaki ożywienia. Jednak – czego inwestorzy w szale zakupów na giełdach już nie usłyszeli wyraźnie – dodał, że to ożywienie, szczególnie w pierwszej fazie, będzie dość powolne.
Ale i bez tego zastrzeżenia, nawet pobieżny rzut oka na twarde dane gospodarcze z USA pozwala stwierdzić, jak daleko jest jeszcze USA od poprawy sytuacji gospodarczej, która odczuwalna byłaby dla przeciętnego mieszkańca tego kraju. Według prognoz rządowych w tym roku amerykańskie PKB skurczy się o 2,8 proc. Niewielkie odbicie – według MFW – czeka gospodarkę USA dopiero w 2010 roku.
[srodtytul]Huśtawka danych[/srodtytul]
Przypomnijmy, recesja w Stanach trwa już szósty kwartał. Wprawdzie między marcem a czerwcem gospodarka amerykańska skurczyła się mniej od oczekiwań ekonomistów (-1,0 proc. wobec spodziewanych -1,5 proc.), ale amerykański przemysł wykorzystuje swoje moce wytwórcze w zaledwie 68 proc., najmniej od 1967 roku. Inwestorów martwi też to, że konsumpcja – motor tamtejszej gospodarki odpowiedzialny za ponad połowę PKB – spadła o 1,2 proc. po nieoczekiwanym wzroście w pierwszym kwartale.
A to już efekt rosnącego bezrobocia – w lipcu w gospodarce ubyło 247 tysięcy miejsc pracy, od początku recesji – aż 6,7 miliona. Stopa bezrobocia wyniosła 9,4 proc. i choć w lipcu spadła o 0,1 proc, to zdaniem wielu ekonomistów przez najbliższe kwartały nadal będzie rosnąć, przekraczając poziom 10 proc. Co gorsza, jedna trzecia bezrobotnych Amerykanów pozostaje bez pracy dłużej niż pół roku – to najgorszy wynik od 60 lat.
Mieszkańcy USA na nowo odkrywają uroki oszczędzania – zmusza ich do tego zarówno sytuacja na rynku pracy, jak i topniejący majątek, co ma związek ze spadkiem cen na giełdach. Stopa oszczędności w drugim kwartale była najwyższa od 20 lat. Ale nawet mimo wstrzemięźliwości podczas zakupów Amerykanie mają problemy z regulowaniem zadłużenia. Prawie 10 proc. kredytów hipotecznych jest spłacanych z opóźnieniem.
[srodtytul]Ryzykowna gra[/srodtytul]
Mimo trudnej sytuacji amerykańskiej gospodarki trudno odmówić woli do działania amerykańskiemu bankowi centralnemu. Ostre cięcie stóp procentowych w okolice zera procent, przygotowanie wraz z rządem planu ratunkowego dla banków o wartości 700 mld dolarów w październiku czy wpompowanie w amerykański system bankowy biliona dolarów w celu odmrożenia rynku kredytowego to działania, które były powszechnie chwalone przez ekonomistów, głównie za odwagę w podejmowaniu tych bezprecedensowych decyzji.
Choć wiąże się z nimi dość duże ryzyko wzrostu inflacji, kiedy gospodarka wejdzie w bardziej intensywną fazę ożywienia. Dlatego od pewnego czasu wśród amerykańskich ekonomistów trwa debata, kiedy Fed zacznie podnosić stopy i czy nie zrobi tego za późno.
Już teraz część ekspertów wieszczy USA wzrost inflacji do 6 – 8 proc. Inni obawiają się, że działania Fedu będą spóźnione z powodu nacisków administracji Obamy, która nie pozwoli na podwyżki stóp, dopóki nie będzie pewna trwałości ożywienia w gospodarce.
Tymczasem ekonomiści zastanawiają się także, czy widać już efekty programu pomocowego dla amerykańskiej gospodarki o wartości 787 mld dolarów, podpisanego przez prezydenta Baracka Obamę pół roku temu z pełnym poparciem szefa Fedu. Administracja prezydenta już ogłosiła sukces planu, ale ekonomiści są bardziej sceptyczni.
Z prawie 500 mld dolarów przeznaczonych na wydatki zagospodarowano już niecałe 100 mld. Specjaliści podkreślają, że duża część z tych pieniędzy poszła na inwestycje, których efekty będą pojawiać się dopiero w kolejnych kwartałach. Bo efekty się pojawią – miliardowe inwestycje publiczne, jeżeli nie stworzą, to uratują wiele tysięcy miejsc pracy.
[srodtytul]Miejsce w historii [/srodtytul]
Niezależnie od tego, w jakim tempie gospodarka amerykańska wyjdzie z recesji, Bernanke i tak ma już zapewnione miejsce w historii. Nie brakuje jednak krytyków jego działań.
Szefowie innych banków centralnych zarzucają mu, że niepotrzebnie przyspieszył rozwój niekorzystnych wydarzeń na rynkach finansowych, godząc się na upadek Lehman Brothers.
Bernanke nie ukrywa, że gdyby wiedział wtedy to, co wie dzisiaj, niejednokrotnie postąpiłby inaczej. Ale nadal uważa, że upadek Lehman Brothers był nieunikniony.
[i]masz pytanie, wyślij e-mail do autora [mail=m.kuk@rp.pl]m.kuk@rp.pl[/mail][/i]
[ramka][b]Krzysztof Rybiński, Ernst & Young, były wiceprezes NBP[/b][obrazek=https://grafik.rp.pl/grafika2/361620]
Nie zmienia się kapitana statku podczas sztormu – tak można skomentować decyzję Baracka Obamy. Ale to nie oznacza jeszcze, że już dziś można jednoznacznie ocenić Bena Bernanke na stanowisku szefa Fedu. Alan Greenspan też na zakończenie kadencji miał pozytywne oceny, ale po kilku latach okazuje się, że jednak ta ocena nie jest tak jednoznaczna. Działania obecnego szefa Fedu będzie można ocenić za dwa – trzy lata, kiedy zobaczymy, czy Fed zachował pełną niezależność, czy inflacja nadmiernie nie wzrośnie, bo przecież nie brakuje zarzutów, że Fed prowadzi zbyt ekspansywną politykę pieniężną, dodrukowując pieniądze na niespotykaną skalę.
[i]—qk[/i][/ramka]
[ramka][b]Bogusław Grabowski, prezes TFI Skarbiec[/b]
[obrazek=https://grafik.rp.pl/grafika2/361618]
To dobra decyzja, korzystna dla światowej gospodarki. Tym bardziej warte podkreślenia jest to, że kandydata prezydenta republikańskiego nominuje na drugą kadencję prezydent z obozu demokratycznego. To świadczy o jakości życia politycznego w USA i jest dobrą nauką dla polskich polityków. Ale względy merytoryczne też przemawiają za dotychczasowym szefem Fedu. Nie popełnił błędów, a dodatkowo widać, że jego wcześniejsze studia nad kryzysem roku 1929 dały mu dobrą podstawę do zarządzania Fedem w obecnym kryzysie. Dzięki temu wychodzenie z kryzysu może być mniej bolesne, niż do niedawna sądziliśmy.
[i]—qk[/i][/ramka]
[ramka][b]Stanisław Gomułka, główny ekonomista Business Centre Club[/b] [obrazek=https://grafik.rp.pl/grafika2/361621]
Ben Bernanke sprawdził się na stanowisku szefa Fedu, tym bardziej że przyszedł w trudnym okresie, kiedy kryzys finansowy był już nie do uniknięcia. Trzeba przyznać, że działał szybko i zdecydowanie, a Fed był liderem wśród banków centralnych, jeżeli chodzi o podejmowanie odważnych decyzji. Dodatkowo to, co mówi ostatnio, ostrzegając czy to przed zbyt szybko rosnącym zadłużeniem USA, czy mówiąc o tym, że niskie stopy procentowe nie są dane na zawsze, wskazuje, że zdaje sobie sprawę z czyhających zagrożeń. Poza tym na plus trzeba zapisać także jego wzorową współpracę z administracją Obamy i to, że jest świetnym uzupełnieniem sztabu antykryzysowego we władzach USA.
[i]—qk[/i][/ramka]
[ramka][b][link=http://www.rp.pl/artykul/55687,354053_Decyzje_Rezerwy_Federalnej.html]Polityka antykryzysowa Fedu w 7 krokach[/link][/b]
[obrazek=https://grafik.rp.pl/grafika2/361616]
[b][link=http://www.rp.pl/artykul/19419,354050_Ben_Bernanke__wybrany_przez_Busha_i_Obame_.html] Sylwetka Bena Benarkego, przewodniczącego Fedu[/link][/b][/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA