fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Społeczeństwo

Terroryści fetowani jak bohaterzy

Syn Kadafiego witał Megrahiego jak bohatera.
AFP
Libijski zamachowiec był entuzjastycznie witany na lotnisku w Trypolisie. Do takich sytuacji dochodzi coraz częściej.
Na takie przyjęcie mogli liczyć tylko Beatlesi, i to tylko w okresie największej popularności. Na Abdelbaseta Alego al Megrahiego na płycie lotniska w Trypolisie czekały nieprzebrane tłumy. Gdy mężczyzna pojawił się w drzwiach samolotu i wyszedł na schody, ludzie wpadli w ekstazę. Głośno skandowali jego imię, wznosili bojowe okrzyki.
W górę poszybowały kilogramy konfetti, wymachiwano libijskimi flagami i chorągiewkami. Do al Megrahiego podbiegła dziewczynka z bukietem w celofanie. Jakiś mężczyzna wdarł się na schody, wyściskał go i wycałował. Policjanci z trudem utorowali mu drogę przez rozentuzjazmowany tłum do podstawionej limuzyny. Ludzie jeszcze przez kilkaset metrów biegli za pojazdem.
Czym Abdelbaset Ali al Megrahi zasłużył sobie na taką popularność? Zamordował 270 osób. Jest to były agent libijskich służb, który zorganizował zamach terrorystyczny na amerykański samolot pasażerski PanAm w 1988 roku. Maszyna została wysadzona w powietrze przy pomocy bomby zegarowej, a jej szczątki spadły na szkockie miasteczko Lockerbie.
Zwolnienie masowego mordercy przez sąd w Szkocji „ze względów humanitarnych” (ma raka prostaty) wywołało protesty władz USA i rodzin ofiar.
– Co za naiwność! Ci ludzie nie odbiorą tego jako akt łaski, ale jako oznakę słabości Zachodu – powiedziała BBC Stephanie Bernstein, której mąż zginął w zamachu sprzed 21 lat.
Rzeczywiście, libijska prasa i telewizja – lądowanie terrorysty odbyło się w blasku fleszy i w obecności kamer – z triumfem donosiła o powrocie „bohatera”. Przedstawiciel reżimu mówili o „wielkim zwycięstwie sprawiedliwości”, a lokalni reporterzy przeprowadzali rzewne wywiady ze wzruszonymi członkami rodziny terrorysty.
[srodtytul]Głową dziecka o skałę[/srodtytul]
Choć przypadek Libijczyka jest nietypowy – Szkoci wypuścili go po odbyciu zaledwie ośmiu lat kary więzienia z dożywocia – terroryści bardzo często są witani jak celebryci. Rok temu sceny takie jak w Trypolisie rozegrały się w Bejrucie. Wówczas witano Libańczyka Samira Kuntara.
Kuntar, który przesiedział niemal 30 lat w izraelskim więzieniu, został wymieniony na ciała izraelskich żołnierzy zabitych przez Hezbollah. Wymiany dokonano na libańsko-izraelskiej granicy, z której Kuntar został natychmiast przewieziony na wiec zorganizowany przez radykalną szyicką organizację.
Gdy pojawił się na trybunie, dziesiątki tysięcy ludzi ryknęło ze szczęścia. Nad tłumem powiewały żółte sztandary Hezbollahu. Poza tym to samo co w Trypolisie: kwiaty wręczane przez dziewczynki, konfetti, błysk fleszy i uściski.
– Składam hołd wielkiemu bohaterowi i męczennikowi, który tyle wycierpiał w izraelskim więzieniu – powiedział przywódca Hezbollahu Hassan Nasrallah, wywołując długie wiwaty tłumu. Spotkało się to z powszechną międzynarodową krytyką. Samir Kuntar został bowiem skazany na 542 lata więzienia za zamordowanie izraelskiej rodziny w 1979 roku.Wdarł się do domu w mieście Naharija i porwał 31-letniego Danny’ego Harana i jego czteroletnią córkę Einat. Ścigany przez policję zamordował zakładników. Najpierw zastrzelił ojca na oczach dziewczynki, a następnie roztrzaskał jej główkę o skały. Sąd uznał go również winnym śmierci drugiego dziecka Harana, dwuletniej Jael. Została uduszona przez przerażoną matkę, która próbowała ją uciszyć. Obie schowały się przed terrorystą pod łóżkiem.
[srodtytul]Spektakl władz?[/srodtytul]
Zaledwie kilka dni temu tysiące Jemeńczyków urządziły istny festiwal na płycie lotniska w Sanie. W ceremonii powitalnej szejka Mohammeda Ali Hasana al Moajada i jego asystenta Mohammeda Mohsena Zajeda wzięło udział kilku ministrów i przywódców plemiennych. Natychmiast po hucznej ceremonii zawieziono ich na spotkanie z prezydentem Jemenu. Trwało kilka godzin.
Obaj panowie – znani radykalni islamscy duchowni – zostali aresztowani przez FBI w 2003 roku. Oskarżeni o wspieranie palestyńskich terrorystów z Hamasu i związki z al Kaidą, zostali skazani na wysokie kary więzienia (75 i 45 lat). Sąd apelacyjny uznał jednak, że podczas śledztwa amerykańscy detektywi popełnili szereg błędów i obydwu wypuszczono na wolność.
– W większości przypadków tego typu demonstracje nie są spontaniczną reakcją społeczeństwa, tylko spektaklem zaaranżowanym przez rządy – mówi „Rzeczpospolitej” prof. Bogusław R. Zagórski z Instytutu Ibn Chalduna. – Chyba że chodzi o wyjątkowo zajadły, krwawy konflikt, na przykład izraelsko-palestyński. Wtedy rzeczywiście emocje często biorą górę nad zdrowym rozsądkiem. I to po obu stronach – dodaje.
Prof. Zagórski podkreśla, że podobne sytuacje mogą mieć miejsce wszędzie. – Taka jest natura ludzka. Proszę spojrzeć choćby na Bałkany. Gdy któryś z chorwackich czy serbskich przestępców wojennych staje przed międzynarodowym trybunałem, w ich krajach dochodzi do podobnych demonstracji. Nie demonizujmy świata arabskiego – podkreśla.
Rzeczywiście, hucznie fetowani są na przykład zwalniani z hiszpańskich więzień członkowie separatystycznej organizacji ETA. Tak było rok temu, gdy mury Zakładu Karnego w Aranjuez opuścił Inaki de Juana Chaos, jeden z najbardziej krwawych terrorystów ETA skazany za 25 zabójstw.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA